Z ostatniej chwili
Specjalistyczna diagnostyka w jeden dzień
 

Specjalistyczna diagnostyka w jeden dzień.

Wizyta u specjalisty, wszystkie konieczne badania, konsylium, diagnoza, ustalony dalszy plan leczenia i to wszystko jednego dnia. Tak od października br. wygląda opieka nad pacjentem kardiologicznym w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym, gdzie w Centrum Chorób Serca uruchomiono oddział szybkiej diagnostyki. W polskim systemie, gdzie w wielu przypadkach pacjent jest skazany na często niepotrzebny długotrwały pobyt w szpitalu, to prawdziwy przełom w leczeniu chorych z problemami kardiologicznymi.


– Spełniacie marzenia nestorów polskiej kardiologii – mówił podczas uroczystego otwarcia oddziału minister zdrowia Łukasz Szumowski.
 
Idea szybkiej diagnostyki kardiologicznej i eliminowania zbędnego pobytu w szpitalach nie jest nowa, ale dopiero we Wrocławiu udało się ją wcielić w życie. Szef Centrum Chorób Serca, prof. Piotr Ponikowski ocenia, że nawet połowa pacjentów kardiologicznych jest niepotrzebnie hospitalizowana. Wielodniowy, a nawet wielotygodniowy pobyt w szpitalu tylko w celach diagnostycznych jest absurdalny.


– Otwarcie oddziału szybkiej diagnostyki kardiologicznej to kolejny etap rozwoju Centrum Chorób Serca, do którego przygotowywaliśmy się pół roku – powiedział prof. Piotr Ponikowski. – Krok po kroku idziemy do przodu. Proponujemy zupełnie rewolucyjne podejście do leczenia chorób serca, w Polsce niewykorzystywane. Dzięki oddziałowi kardiologii jednego dnia, kończymy ze zbędnym hotelowaniem pacjentów. Jednocześnie oferujemy pełne spektrum leczenia chorób serca, włączając w nie mechaniczne wspomaganie krążenia i mam nadzieję w najbliższej przyszłości transplantacje.

Minister zdrowia Łukasz Szumowski podkreślał wysokie kwalifikacje kardiologów i kardiochirurgów USK, na czele z ekspertem światowej klasy prof. Ponikowskim. Gratulował też koncepcji, według której pacjent może przyjść na badania, mieć postawioną diagnozę, zaproponowane leczenie i wyjść wieczorem do domu.

– Jeszcze nie tak dawno pacjent po zawale serca leżał przez miesiąc w łóżku – mówił minister. – Dziś to leczenie wygląda już inaczej, ale nadal zbyt częsta jest hospitalizacja w celach diagnostycznych. Tymczasem każdy pobyt w szpitalu wiąże się z ryzykiem zakażeń i powikłań, są one nieuniknione w tak trudnym środowisku.

Dzienny pobyt w szpitalu ogranicza do minimum te zagrożenia. Przecież można wykonać echo serca, tomografię, rezonans i zebrać konsylium w ciągu jednego dnia.

Szef resortu zdrowia dodał, jak ważna w procesie skutecznego leczenia jest jego koordynacja i dobre zarządzanie losem pacjenta. Widać to wyraźnie po efektach wprowadzenia programu opieki koordynowanej nad pacjentem po zawale serca, tzw. KOS-Zawał.

– Wyniki z tego roku pokazują, że zagwarantowanie pacjentom kilku wizyt u kardiologa oraz rehabilitacji kardiologicznej, zmniejsza śmiertelność po zawale o 31 procent. To jest gigantyczny postęp, bo dzięki samej koordynacji i dobremu zarządzaniu losami pacjenta po zawale o jedną trzecią spada śmiertelność – powiedział minister Szumowski, dodając, że szef Centrum Chorób Serca w USK prof. Piotr Ponikowski jest światowym specjalistą w dziedzinie niewydolności serca, dlatego we wrocławskim szpitalu powinno powstać w kolejne w Polsce centrum leczenia tej choroby. Zapewnił także, że resort wesprze USK w staraniach o wykonywanie przeszczepień serca.

Jakie badania będzie można wykonać na oddziale szybkiej diagnostyki kardiologicznej?

– Właściwie wszystkie, od najprostszych badań laboratoryjnych, po najbardziej zaawansowane badania genetyczne – zapewnia jego szefowa dr Małgorzata Kobusiak-Prokopowicz. – Mamy echokardiografię łącznie z echokardiografią przezprzełykową, rezonans, tomograf. Ważne dla pacjenta jest także to, że w konsylium mogą uczestniczyć lekarze różnych specjalności, co często jest konieczne ze względu na współistnienie innych schorzeń.

Stworzenie oddziału szybkiej interwencji kardiologicznej wymagało nie tylko wyposażenia w dodatkowy sprzęt, ale też przebudowy pierwszego piętra budynku przy ul. Borowskiej. Ministerstwo Zdrowia dofinansowało to przedsięwzięcie kwotą 4 mln zł. Oddział powstał w obszarze, w którym dotąd mieściła się administracja szpitala.

– Pracownicy, którzy musieli się przenieść, przyjęli ten fakt ze zrozumieniem i za to im dziękuję –  podkreślał dyrektor USK Piotr Pobrotyn. – Wszyscy mamy świadomość, że  w szpitalu najważniejsi są pacjenci, że jesteśmy tu przede wszystkim dla nich. Szczególnie cieszy, że otrzymują oni opiekę na najwyższym poziomie i mają dostęp do najnowocześniejszych metod leczenia stosowanych na świecie.

Alicja Giedroyć
„Borowska 213” październik 2019
http://www.usk.wroc.pl/dokumenty/biuletyny/47_2019.pdf
 

 
Małe rzeczy bardzo bolą

Małe rzeczy bardzo bolą


Nowoczesna dwumobilna proteza kciuka wszczepiona w Klinice Chirurgii Urazowej i Chirurgii Ręki USK pozwoli 51-letniej pacjentce normalnie funkcjonować. Kobieta od lat zmaga się chorobą zwyrodnieniową stawu śródręcznego, co wiąże się z ogromnym bólem przy każdym ruchu dłonią. Inne, powszechnie stosowane w tym schorzeniu metody chirurgiczne albo uśmierzają ból, jednocześnie unieruchamiając staw, albo też mają charakter okaleczający i wiążą się z ryzykiem powikłań. Proteza zastosowana w USK, po raz pierwszy w Polsce w publicznej placówce zdrowia, zapewnia zarówno ruchomość stawu, jak i likwiduje ból.

Ból przy każdej próbie chwytania, zniekształcenie kciuka i ograniczenie zakresu ruchu – to główne objawy choroby zwyrodnieniowej stawu śródręcznonadgarstkowego (rhizarthrosis). Jest to efekt wytarcia się powierzchni stawowej. Choroba jest dla pacjenta bardzo uciążliwa, w skrajnej postaci trudno mu nawet wyjąć z opakowania tabletki, których potrzebuje do uśmierzenia bólu. Dotyczy częściej kobiet niż mężczyzn. Cierpi na nią ponad jedna trzecia pięćdziesięciolatek, ale wśród pań w wieku 80 lat odsetek chorych wzrasta do nawet 90 proc.

– Małe rzeczy nieraz bardzo bolą. Symbolem nowoczesnej ortopedii jest endoproteza stawu biodrowego, ale to ręka boli bardziej niż noga – mówi dr Adam Domanasiewicz z Kliniki Chirurgii Urazowej i Chirurgii USK. – Kciukiem poruszamy około tysiąca razy w ciągu godziny, używamy go do wielu czynności. Choroba zwyrodnieniowa stawu śródręcznego, choć jest powszechna, często bywa lekceważona nawet przez lekarzy. Pacjenci cierpią więc całymi latami. W początkowej fazie choroby można stosować leczenie zachowawcze, ale ma ono skutki uboczne. Pacjenci uzależniają się od leków przeciwbólowych, u wielu z nich dochodzi do choroby wrzodowej. W zaawansowanym stadium ból z czasem się coraz bardziej nasila, w okolicy kciuka powstaje wyraźne zgrubienie, a najprostsza czynność staje się niewykonalna.

W większości przypadków w Polsce chorym pozostaje cierpienie albo dożywotnie usztywnienie stawu. Klasyczne operacje, polegające na zespoleniu stawu śródręcznego z kością czworoboczną kości, w efekcie powodują właśnie unieruchomienie ręki. Wprawdzie przestaje boleć, ale cóż z tego, skoro zakres ruchu jest ograniczony. Tego typu zabiegi proponuje się pacjentom, niepracującym fizycznie. U pozo-stałych częściej lekarze decydują się na usunięcie kości czworobocznej, co pozwala częściowo zachować ruchomość, ale jednocześnie okalecza. Protezy, jakie wciąż dominują w Polsce, mają wiele wad. Ich stosowanie jest obarczone ryzykiem licznych powikłań, które zwykle pojawiają się po kilku latach od zabiegu.

Protezowy „mercedes” kosztuje ok. 5 tys. zł, ale nie jest refundowany przez NFZ. W publicznej placówce zdrowia w Polsce dwu-mobilną protezę wszczepiono po raz pierwszy w USK (nie ma danych o podobnych operacjach w ośrodkach prywatnych). Zabieg miał charakter szkoleniowy i wykonał go francuski chirurg dr Adil Trabelsi, któremu asystowali wrocławscy chirurdzy z Kliniki Chirurgii Urazowej i Chirurgii Ręki. Dyrektor USK dr Piotr Pobrotyn ma nadzieję, że NFZ obejmie refundacją nowoczesne protezy, co otworzy nowe możliwości skutecznej pomocy pacjentom. – Warto pamiętać nie tylko o kosztach samej protezy, ale też o kosztach społecznych, związanych z tą uciążliwą chorobą – mówi dr Piotr Pobrotyn. – Uniemożliwia ona aktywność zawodową wielu osobom, wiąże się z licznymi zwolnieniami lekarskimi, a także wykluczeniem społecznym. Dotyka przede wszystkim kobiety, które w naszym społeczeństwie wcześnie wdowieją, są samotne, a przez zwyrodnienie stawów do codziennej egzystencji potrzebują pomocy innych. Wszystko to powinniśmy brać pod uwagę. Na pierwszy zabieg uzyskaliśmy indywidualną zgodę płatnika, ale czynimy kroki, by nasi pacjenci mieli szeroki dostęp do tej metody.


Alicja Giedroyć
„Borowska 213” październik 2019
http://www.usk.wroc.pl/dokumenty/biuletyny/47_2019.pdf

 
Wyślij babcię do kliniki
 

Wyślij babcię do kliniki


Nie ma za starych kobiet do tych zabiegów. Najstarsza pacjentka I Kliniki Ginekologii i Położnictwa Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, u której lekarze przeprowadzili operację związaną z obniżeniem narządów miednicy, miała 93 lata. Dzięki specjalistycznej pomocy mogła ponownie normalnie żyć, wychodzić z domu i zajmować się tym, co lubi. A przede wszystkim przestała cierpieć, jak tysiące starszych kobiet, które nie chcą lub wstydzą się ze swoim problemem zgłosić do specjalisty.

Nie można chodzić, siedzieć, trudno utrzymać mocz i stolec – to najczęstsze i najbardziej uciążliwe objawy chorób dna miednicy, związanych z obniżeniem jej narządów: pęcherza moczowego, odbytnicy, jelita cienkiego czy macicy. Dotyczą one jednej trzeciej populacji dorosłych kobiet, ale ryzyko pojawienia się tej przypadłości rośnie z wiekiem. Jeśli u około połowy pięćdziesięciolatek dochodzi do obniżenia narządów miednicy, to wśród pań po siedemdziesiątce odsetek ten sięga aż 80 proc. Specjaliści nazywają problem ukrytą epidemią. Nie ma w tym przesady: jest on częstszy niż cukrzyca, nadciśnienie tętnicze i wszystkie choroby nowotworowe narządów rodnych razem wzięte. Tymczasem pomocy szuka zaledwie co dziesiąta spośród chorych.

– Powodem jest nie tylko wstyd, ale też przekonanie, że tak musi być – tłumaczy dr Bogusław Pałczyński z I Kliniki Ginekologii i Położnictwa USK. – Pokutuje mit, że skoro macica wypadała mamie, babci i prababci, to ja także jestem skazana na tę przypadłość. Pacjentki cierpią więc całymi latami. Do ginekologa nie chodzą, bo po co komu na starość ginekolog? Takie podejście to u nas, niestety, norma, choć przecież powinno być zupełnie odwrotnie, bo to starsze kobiety chorują częściej niż młode. Nawet jeśli odwiedzają lekarza rodzinnego z innych powodów, często przemilczają problem. Rzadko pomagają też bliscy, którzy zbyt łatwo akceptują fakt, że babcia nie wychodzi z domu z powodu nietrzymania moczu i innych dolegliwości. W ten sposób mamy tysiące takich star-szych pań, zamkniętych w swoich czterech ścianach, izolujących się od świata, samotnych i nieszczęśliwych. A przecież możemy im pomóc.

Duże dziecko, duży kłopot

Dr Pałczyński zastrzega, że choć problem dotyczy głównie wiekowych pacjentek, zdarza się także u młodych, tuż po porodzie. Jest jednak jedna zasadnicza różnica: młode kobiety najczęściej szukają specjalistycznej pomocy, w przeciwieństwie do tych starszych. Choć jest kilka czynników powodujących obniżenie narządów dna miednicy, to przebyte porody mają tu kluczowe znaczenie. Nie chodzi nawet o ich liczbę, ale o wielkość noworodka. Na choroby dna miednicy szczególnie narażone są kobiety, które urodziły dziecko o wadze po-wyżej 4 kg. Podczas takiego porodu może dojść do uszkodzenia „rusztowania”, jakim jest dno miednicy, na które składają się kości, liczne więzadła i mięśnie. W tym „rusztowaniu” mieści się końcowy odcinek układu moczowego i przewodu pokarmowego oraz narządy rozrodcze. Gdy konstrukcja przestaje je mocno trzymać, opadają w dół. W przypadkach, gdy dojdzie do uszkodzenia powięzi pęcherzowo-pochwowej lub odbytniczo-pochwowej, kobieta ma w kroczu coś w rodzaju balonu, który utrudnia lub uniemożliwia jej poruszanie się czy siedzenie. Jego zawartość to najczęściej obniżony pęcherz moczowy, czasami odbytnica lub pętle jelita cienkiego, a ściana to rozciągnięta przednia lub tylna ściana pochwy. Równie dramatyczne konsekwencje powoduje uszkodzenie więzadeł mocujących macicę w miednicy. Wówczas dochodzi do wypadnięcia macicy, a pacjentka ma w kroczu worek, dochodzący do długości powyżej 20 cm. Jest on tak duży, bo dodatkowo wypełniają go pętle jelita cienkiego.

– Wymienione uszkodzenia naj-częściej związane są z przebytymi porodami i ujawniają się po menopauzie, kiedy brak hormonów powoduje zmiany zanikowe i wyraźne osłabienie siły mięśni i więzadeł dna miednicy – tłumaczy dr Bogusław Pałczyński. - Istotne są tu także predyspozycje genetyczne, gdyż są kobiety, dotknięte tym schorzeniem, które w ogóle nie były w ciąży, ale występuje u nich rodzaj defektu tkanki łącznej. Innym czynnikiem ryzyka są przebyte operacje przepuklin pachwinowych i pępkowych.

To można wyleczyć

Jak długo można funkcjonować z balonem wielkości kilkudziesięciu centymetrów w kroczu? Wydaje się to nieprawdopodobne, ale pacjentki-rekordzistki potrafią tak żyć nawet ponad 10 lat! Kobiety mogą naprawdę wiele znieść, ale w tym wypadku zupełnie bez potrzeby: większość z nich można skutecznie leczyć.

– Mamy wiele możliwości terapii – mówi dr Bogusław Pałczyński. – Je-żeli choroba nie jest zawansowana, nawet u 70 proc. pacjentek skuteczne jest leczenie zachowawcze, m.in. za pomocą tzw. pessarów dopochwowych. Od pradawnych czasów stosowane były rozmaite tampony wykonywane najczęściej ze zwijanej tkaniny, potem były krążki metalowe ceramiczne lub twardej gumy. Komfort stosowania tych przyrządów był mocno wątpliwy. Ostatnio stosujemy nowe rodzaje pessarów w kształcie kostki o wklęśniętych ścianach, które mają zupełnie inny mechanizm działania, polegający na podtrzymywaniu ścian pochwy i są bardzo dobrze oceniane przez pacjentki.

Specjalista z I Kliniki Ginekologii i Położnictwa USK dodaje jednak, że w ramach leczenia zachowawczego istotna jest zmiana trybu życia, złych nawyków dnia codziennego, zmniejszenie masy ciała oraz fizjoterapia, polegająca na treningu mięśni dna miednicy, fizykoterapii i terapii behawioralnej. Wrocławska klinika należy do nielicznych ośrodków w Polsce, gdzie pacjentki mogą liczyć na pomoc odpowiednio wykształconych fizjoterapeutów - wciąż jest ich u nas za mało, a do samej profilaktyki przywiązuje się zbyt małą wagę.

W zaawansowanych stadiach choroby konieczny jest zabieg. Stosuje się różnego rodzaju siatki i taśmy, które zastępują uszkodzone tkanki umożliwiając ich prawidłowe funkcjonowanie. Jest to rodzaj protezy, obecnie wykonywanej z materiałów bezpiecznych dla organizmu. Zabieg jest obarczony niewielkim ryzykiem powikłań, jeśli wykonuje go doświadczony lekarz.

Bez kolejki i skierowania

Podobnie jak w wielu innych chorobach, im wcześniej podejmie się leczenie, tym lepiej. Kobiety powinny więc udać się do specjalisty już wtedy, gdy odczuwają pierwsze niepokojące objawy: częstsze wizyty w toalecie, nagłe i bolesne parcia na pęcherz moczowy, uczucia pełności w pochwie, obecności ciała obcego, ciążenia podbrzusza. Wszystko to może świadczyć o obniżaniu się narządów w dnie miednicy, a żeby to sprawdzić, wystarczy pójść do ginekologa.

– Nasza klinika ma wieloletnie doświadczenie w leczeniu chorób dna miednicy, wykonaliśmy tu setki zabiegów i jesteśmy w stanie pomóc większości pacjentek – przekonuje dr Pałczyński. – Warunek jest jeden: pacjentki muszą tego chcieć. W ramach Poradni Ginekologicznej I Kliniki Ginekologii i Położnictwa prowadzimy specjalistyczną diagnostykę i leczenie schorzeń związanych z zaburzeniami anatomii i funkcji dna miednicy. Dotyczy to wszystkich form nietrzymania moczu u kobiet oraz obniżenia i wypadania narządów miednicy mniejszej. Proponujemy pełen zakres diagnostyki umożliwiający indywidualne zaplanowanie leczenia dla każdej chorej. Prowadzimy leczenie zachowawcze i zabiegowe. A co najważniejsze: u nas nie ma kolejek!

Ponadto wszystkie pacjentki objęte są specjalistyczną opieką zarówno w okresie przedoperacyjnym, jak również po zabiegach operacyjnych w trakcie regularnych badań kontrolnych. W przypadku braku wskazań do leczenia operacyjnego lekarze z kliniki oferują pacjentkom poradnictwo w zakresie fizykoterapii oraz pessaroterapii. Wystarczy przyjść.

Rejestrować się można telefonicznie lub osobiście: I Klinika Ginekologii i Położnictwa USK, Wrocław, ul. T. Chałubińskiego 3, tel. 71 784 2380 (poniedziałek-piątek w godz. 8.00-13.00)

Alicja Giedroyć
„Borowska 213” październik 2019
http://www.usk.wroc.pl/dokumenty/biuletyny/47_2019.pdf

 
Amyloidoza
 

Amyloidoza – choroba pełna niewiadomych


Oszacowanie liczby przypadków amyloidozy, poprawa diagnostyki tej choroby, a co za tym idzie jej skutecznego leczenia – to główne cele unikatowego w skali kraju projektu, prowadzonego od kilku miesięcy w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu. Choroba może zaburzać pracę wielu ważnych dla życia narządów, ale nie wiadomo jaka jest skala zachorowań. W Polsce nie prowadzi się rejestru amyloidozy, a specyfika tej choroby powoduje, że nie zawsze jest właściwie rozpoznana, przez co chorzy nie otrzymują odpowiedniej pomocy. Lekarze z USK chcą to zmienić i mają już pierwsze sukcesy.

Amyloidoza polega na groma-dzeniu się w tkankach i narządach białka o nazwie amyloid. Tworzy on złogi, które mogą odkładać się m.in. w sercu, nerkach, wątrobie i obwodowym układzie nerwowym, upośledzając ich pracę. Kon-sekwencje bywają rożne, w zależności od tego, gdzie gromadzi się białko. Może to być niewydolność serca, nerek, neuropatie i wiele innych dolegliwości. Wielu pacjentom można skutecznie pomóc, jeśli podejmie się leczenie odpo-wiednio wcześnie. Warunkiem jest właściwe rozpoznanie, ale problem w tym, że jest ono niezmiernie trudne.

– W zależności od typu amyloidozy, pacjenci mają objawy i dolegliwości dotyczące różnych narządów, trafiają więc do wielu specjalistów – mówi prof. Tomasz Wróbel, kierownik Kliniki Hematologii, Nowotworów Krwi i Transplantacji Szpiku USK. – Najczęściej są to kardiolodzy, nefrolodzy, reumatolodzy, ale też lekarze innych specjalności. Skuteczne leczenie wymaga zatem współpracy ekspertów wielu dziedzin, a tę najlepiej może zapewnić wielodyscyplinarny szpital uniwersytecki, który przyjmuje rocznie ok. 160 tysięcy pacjentów, w tym najtrudniejsze przypadki. To był punkt wyjścia do stworzenia projektu, który ma przede wszystkim na celu skuteczną pomoc naszym pacjentom.

W prospektywnym badaniu obserwacyjnym dotyczącym wy-stępowania amyloidozy w USK z Kliniką Hematologii, Nowotworów Krwi i Transplantacji Szpiku współpracują specjaliści z Kliniki Nefrologii i Medycyny Transplantacyjnej, Centrum Chorób Serca, Kliniki Reumatologii i Chorób Wewnętrznych, Kliniki Gastroenterologii i Hepatologii, Kliniki Neurologii oraz Kliniki Chirurgii Urazowej i Chirurgii Ręki. Prof. Wróbel tłumaczy, że do każdej z tych klinik może trafić chory z amyloidozą. Są to bowiem pacjenci cierpiący z powodu kardiomiopatii i niewydolności serca, niewydolności nerek i zespołu nerczycowego, neuropatii, różnych postaci zapalenia stawów, zaburzeń ze strony układu pokarmowego czy zespołu cieśni nadgarstka.

Współpraca przynosi efekty: od rozpoczęcia projektu w grudniu ub. r. w USK odnotowano 85 przypadków podejrzenia amyloidozy wśród pacjentów USK, z których do tej pory połowa została potwierdzona (część pacjentów jest jeszcze w trakcie diagnostyki). Najwięcej tych chorych wstępnie zdiagnozowano w Klinice Nefrologii i Medycyny Transplantacyjnej i Klinice Hematologii, Nowotworów Krwi i Transplantacji Szpiku.

– Powodzenie naszego projektu w dużej mierze zależy od uwrażliwienia wszystkich specjalistów na problem amyloidozy – dodaje prof. Tomasz Wróbel. – Dlatego prosimy lekarzy USK o zgłaszanie wszystkich przypadków podejrzeń amyloidozy, zarówno uogólnionej, jak i zlokalizowanej, wśród pacjentów objętych opieką naszego szpitala.

Zgłoszenia przyjmowane są na adres:

dr Magdalena Olszewska-Szopa e-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

prof. Lidia Usnarska-Zubkiewicz e-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.


Alicja Giedroyć
„Borowska 213” październik 2019
http://www.usk.wroc.pl/dokumenty/biuletyny/47_2019.pdf

 
Prof. Piotr Ponikowski uhonorowany Dolnośląskim Kluczem Sukcesu
 

Prof. Piotr Ponikowski uhonorowany Dolnośląskim Kluczem Sukcesu


Uroczysta Gala wręczenia nagród XXIII Edycji Dolnośląskiego Klucza Sukcesu odbyła się 19 września br. w Arboretum w Wojsławicach. Prof. Piotr Ponikowski otrzymał tytuł Największej Osobowości w Promocji Dolnego Śląska.

DOLNOŚLĄSKI KLUCZ SUKCESU to znaczący tytuł, który cieszy się dużym zainteresowaniem i uznaniem w środowiskach gospodarczych, kulturalnych i samorządowych Dolnego Śląska. Wyróżnienie przyznawane jest corocznie od 1997 r. "Dolnośląskie Klucze Sukcesu" przyznawane są przez Kapitułę Wyróżnienia wybieraną na 2 lata przez Walne Zebranie Członków Stowarzyszenia, spośród osób cieszących się uznaniem i autorytetem na Dolnym Śląsku.

Prof. Piotr Ponikowski pełni obowiązki rektora Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich we Wrocławiu. Jest także kierownikiem Centrum Chorób Serca Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.
 

 
O sercu dla seniorów

O sercu dla seniorów


Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu, Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu oraz
Fundacja Wspierajmy Seniorów zapraszają na cykl spotkań edukacyjnych dla pacjentów
"AKTYWNY SENIOR W SERCU EDUKACJI".
Spotkania obywają się sali konferencyjnej przy ul. Borowskiej 213 (budynek FA, sala 1.29 ).

Najbliższe spotkanie:

25.09.2019 r. o godz. 11.00 "Codzienne życie pacjenta z migotaniem przedsionków"
 (dr M. Drozd)


Więcej informacji: Magdalena Lisiak e-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

 
Ogłoszenie o zamiarze zniszczenia dkokumentacji




 
Wpływ sposobu karmienia dziecka na profilaktykę alergii

Wpływ sposobu karmienia dziecka na profilaktykę alergii


nabór do badania klinicznego

Zapraszamy mamy karmiące wyłącznie piersią, których dzieci nie ukończyły jeszcze 4 tygodni, do udziału w wieloośrodkowym europejskim badaniu klinicznym prowadzonym w Klinice Neonatologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

Badanie dotyczy wpływu sposobu karmienia dziecka na profilaktykę  alergii. Dodatni wywiad w kierunku alergii w rodzinie (mama i/lub tata dziecka, starsze rodzeństwo) stanowi kryterium włączenia do  badania.

Po zakwalifikowaniu do badania oferujemy opiekę specjalistyczną dla dziecka  do 6 roku życia. Dodatkowo możliwość uzyskania porady laktacyjnej, a także odpowiedniej mieszanki mleka w przypadku konieczności dokarmiania.

W celu uzyskania szerszej informacji zachęcamy do kontaktu:  Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
tel. 71 7331554, 71 7331500.

 
Immunoterapia cenniejsza niż diament w leczeniu neuroblastomy
 

Immunoterapia cenniejsza niż diament w leczeniu neuroblastomy


Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu (USK) rozpoczął immunoterapię u pierwszych dzieci z neuroblastoma, ułatwił w ten sposób dostęp do leczenia dla małych pacjentów. Dotychczas taką terapię w Polsce oferował jedynie Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Krakowie.
 

Neuroblastoma to najczęstszy pozaczaszkowy guz lity u dzieci. Leczenie jest zależne od wieku dziecka, typu guza i obecności przerzutów. Część dzieci z najbardziej agresywną postacią nowotworu wymaga skojarzonego leczenia operacyjnego z chemioterapią, radioterapią i przeszczepieniem szpiku.
 
Rocznie około 20 dzieci w całej Polsce wymaga immunoterapii. Przed laty dostęp do tej formy leczenia był bardzo ograniczony, niektórzy pacjenci mieli szanse na terapie tylko w ośrodkach zagranicznych. Polskie dzieci z neuroblastoma od 2015 r. mogły być leczone w ośrodku krakowskim w ramach badania klinicznego, a następnie po rejestracji leku w ramach rutynowej terapii.

- Od dekady wiadomo, że pacjenci z agresywną chorobą, po zakończeniu standardowego leczenia mają lepsze wyniki po dodatkowym zastosowaniu nowego leku – Qarziba – przeciwciała niszczącego komórki neuroblastoma - tłumaczy kierujący terapią dr hab. Marek Ussowicz z Kliniki „Przylądek Nadziei” USK.
 
Leczenie jest kosztowne, ponieważ 1 ampułka leku kosztuje 41 tys zł, a 6 miesięczne leczenie wymaga przeciętnie 20 ampułek. Cena leku jest więc 10 razy wyższa niż diamentu o tej samej wadze, albo 10000 razy niż złota. Warto ponieść te koszty, bo dzięki immunoterapii dzieci z najgroźniejszą  postacią neuroblastoma mają o 1/3 wyższe szanse na wyleczenie.

- Wrocławski zespół z Kliniki „Przylądek Nadziei” USK ma duże doświadczenie w chemioterapii i nowatorskich metodach przeszczepiania szpiku i immunoterapii, ale terapia Qarziba jest szczególnie trudna ze względu na unikalne i silne powikłania występujące w trakcie stosowania leku – mówi dr hab. Marek Ussowicz. - Pierwsze dzieci poddane terapii to dziewczynki Amelia i Kornelia, które po przeszczepie szpiku w ośrodku wrocławskim są po cyklu immunoterapii, który zniosły dzielnie i w dobrej formie.

- Każda nowość mimo starannych przygotowań stawia wiele wyzwań do pokonania w warunkach szpitalnych – mówi Agnieszką Sokół specjalista onkologii i hematologii dzieciecej z Kliniki „Przylądek Nadziei” USK. - Wszystko się toczy dobrze dzięki zaangażowaniu personelu lekarskiego, pielęgniarskiego i farmaceutów z apteki szpitalnej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.
 
Wysoki koszt leczenia, tylko częściowo refundowanego za zgodą Ministerstwa Zdrowia, stwarzał jednak konieczność zapewnienia finansowania leku. W tym pomagają pacjentom i ich rodzicom zbiórki prowadzone między innymi przez Fundację "Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową".
 
- Przylądek Nadziei jest jedną z najnowocześniejszych klinik onkologicznych w Polsce, a teraz ma już możliwość kompleksowego, nowoczesnego leczenia dzieci z neuroblastoma na miejscu. To wspaniała wiadomość! - cieszy się Przemek Pohrybieniuk, prezes Fundacji Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową, która pomagała rodzicom dwóch pierwszych pacjentek prowadzić zbiórki pieniędzy na kosztowną immunoterapię. - Przez ostanie lata pomogliśmy kilkudziesięciu dzieciom pojechać na takie leczenie do Włoch, Niemiec czy do Krakowa. Teraz wielu małych pacjentów będzie miało taką możliwość znacznie bliżej domu. A to też bardzo ważne.
l

 
Informacja dla samodzielnie zgłaszających się na SOR
 




 
Profesjonalny makijaż każdego dnia

Profesjonalny makijaż każdego dnia


28 czerwca Fundacja Piękniejsze Życie - Piękny Sposób na Raka zorganizowała zajęcia dla pacjentek zmagających się  z chorobą nowotworową. Zawodowi makijażyści i kosmetyczki zaprezentowali wieloetapowy program pielęgnacji skóry i makijażu, który pomaga pokonać i ukryć widoczne efekty uboczne leczenia. Każda pacjentka - uczestniczka spotkania otrzymała w prezencie zestaw produktów kosmetycznych.
- Te zajęcia to nie tylko nauka pielęgnacji – wyjaśnia Aneta Augustyn z Fundacji Piękniejsze Życie - Piękny Sposób na Raka. - To także oderwanie się od trosk, od spraw związanych z leczeniem, z obowiązkami. To wreszcie czas dla siebie. To przede wszystkim lekcja tego, jak zatroszczyć się o siebie samą i tego, że niezależnie od okoliczności, można wyglądać kobieco. Choroba to nie powód, żeby o tym zapominać. Dobry wygląd poprawia samopoczucie, a psychika ma niebagatelny wpływ na proces zdrowienia.

Program jest całkowicie neutralny - uczestnicy programu nie promują żadnego produktu, marki, salonu, instytutu ani usługi.

- Jeszcze długo po spotkaniu pacjentki, które w nim uczestniczyły dzieliły się pozytywnymi wrażeniami – mówi Dorota Kluczyńska, współorganizator warsztatów z ramienia USK. - Dziękuję za profesjonalizm, zaangażowanie, ale przede wszystkim za okazane ciepło, serce i wspaniałą atmosferę, którą stworzyły prowadzące warsztat. Z niecierpliwością czekamy na następne spotkanie.

 
Sprawozdanie z XVII ECCN 5-8.06.2019 Warszawa
 

Sprawozdanie z XVII ECCN 5-8.06.2019 Warszawa


17. Europejski Kongres Neurofizjologii Klinicznej (XVIIth European Congress of Clinical Neurophysiology, ECCN) odbył się w dniach 5-8.06.2019r. w hotelu Marriott w Warszawie. Organizatorami tego prestiżowego spotkania byli: European, Middle East& African (EMEA) Chapter of International Federation of Clinical Neurophysiology (IFCN) oraz Polskie Towarzystwo Neurofizjologii Klinicznej (PTNK). Honorowy patronat nad 17. ECCN objęli: JM Rektor Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich we Wrocławiu Prof. dr hab. Marek Ziętek, JM Rektor Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego Prof. dr hab. Mirosław Wielgoś oraz Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego Jarosław Gowin. European Congress of Clinical Neurophysiology 2019 był współfinansowany (w ramach umowy nr 768/P-DUN/2019) ze środków Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego przeznaczonych na działalność upowszechniającą naukę. Patronem medialnym Kongresu była Gazeta Lekarska.
W Kongresie uczestniczyło 656 neurofizjologów z 48 krajów. Najliczniej reprezentowana była Polska - 60 uczestników, w następnej kolejności Dania (45 uczestników), Wielka Brytania (45), Hiszpania (41), Turcja i Włochy (po 31 uczestników).
Spotkanie odbywało się pod hasłem: "Shaping the presence and the future of clinical neurophysiology" i obejmowało najnowsze doniesienia dotyczące czynnościowej oceny ośrodkowego i obwodowego układu nerwowego, z wykorzystaniem nowoczesnych technik EEG, EMG, multimodalnych potencjałów wywołanych (w tym stymulacji magnetycznej), w połączeniu z ultrasonografią i innymi badaniami neuroobrazowymi. Obok prac czysto teoretycznych i eksperymentalnych o dużej wartości poznawczej, szczególną uwagę poświęcono zastosowaniu klinicznemu powyższych metod. Położono nacisk na stymulowanie rozwoju badań nad czynnością układu nerwowego, stałe podnoszenie poziomu kwalifikacji neurofizjologów klinicznych oraz stworzenie platformy dla międzynarodowej wymiany doświadczeń i współpracy.
Program naukowy obejmował 10 wykładów plenarnych, 18 sympozjów, 14 kursów szkoleniowych, 16 warsztatów dla lekarzy i 4 dla techników. Spośród nadesłanych streszczeń do prezentacji podczas kongresu zakwalifikowano 306 prac, z tego 47 jako doniesienia ustne, 259 - plakatowe. Na uwagę zasługuje bogata oferta kursów szkoleniowych, w których wzięło udział aż 453 uczestników.
Na Kongres zostali zaproszeni wybitni naukowcy z całego świata, w tym także Australii, Stanów Zjednoczonych i Afryki. Ogromnym zainteresowaniem cieszyły się wykłady Prof. Erika Stalberga (Szwecja), Prof. Davida Burke (Australia), Prof. Waltera Paulusa (Niemcy), Prof. Claudio Babiloni (Włochy), Prof. Piotra Olejniczaka (USA), Prof. Anny Kostery-Pruszczyk (Polska) i wielu innych.
Z inicjatywy Zarządu PTNK do uczestnictwa w Kongresie zaproszono honorowych gości, szczególnie zasłużonych dla rozwoju neuroelektrofizjologii w Polsce, m.in. Prof. Barbarę Emeryk-Szajewską, Prof. Danutę Wochnik-Dyjas, Prof. Jerzego Majkowskiego, Prof. Tadeusza Bacię, Prof. Ryszarda Podemskiego, Prof. Jerzego Kotowicza, dr Bohdana Darwaja, dr Krystynę Niedzielską. Równocześnie dzięki ofercie stypendialnej umożliwiono liczny udział w Kongresie oraz zaprezentowanie własnego dorobku naukowego młodym neurofizjologom (poniżej 35 rż), a autorów najlepszej prezentacji ustnej i 3 prezentacji plakatowych nagrodzono podczas uroczystego zakończenia Kongresu. Dodatkowo m.in. do młodych uczestników Zjazdu adresowane było integracyjne spotkanie towarzyskie "Young Night Event". Okazją do nawiązywania nowych kontaktów i wymiany doświadczeń były również spotkania w przerwach między sesjami w przestronnych wnętrzach hotelu Marriott.
W ramach Kongresu odbyło się także spotkanie zespołu ds. kształcenia w zakresie neuroelektrofizjologii pod kierunkiem Prof. Anity Kamondi (Węgry). Przedstawiono aktualne standardy w tej dziedzinie w krajach członkowskich EMEA Chapter IFCN oraz perspektywy szkoleniowej współpracy międzynarodowej. W Polsce, pomimo braku odrębnej specjalizacji z neurofizjologii klinicznej, zostały już ustalone wytyczne kształcenia oraz egzaminu końcowego w poszczególnych modułach neuroelektrofizjologii (EEG, EMG, PW, biofeedback).
Złotym sponsorem Kongresu była firma Philips, srebrnym - Cadwell, brązowym - Natus. Poza tym w Kongresie uczestniczyło 17 wystawców, głównie producentów sprzętu do badań elektrofizjologicznych oraz wydawnictwo Elsevier.
Uczestnicy Kongresu pozytywnie ocenili zarówno poziom naukowy i dydaktyczny, jak i organizację wydarzenia, za której stronę techniczną odpowiadała firma BCO Congressos Barcelo (Hiszpania).


Dr hab. Anna Pokryszko-Dragan, dr hab. Magdalena Koszewicz, dr hab. Maria Ejma, prof. nadzw.

 
Europejski Kongres Neurologii Klinicznej we Wrocławiu
 

Europejski Kongres Neurologii Klinicznej we Wrocławiu


W dniach 05 - 08.06.2019 r. w Hotelu Marriott w Warszawie odbędzie się, po raz pierwszy w Polsce, XVII European Congress of Clinical Neurophysiology (ECCN). Gospodarzem wydarzenia jest Polskie Towarzystwo Neurofizjologii Klinicznej, którego funkcję prezesa pełni dr hab. Maria Ejma, prof. nadzw. Honorowy patronat nad ECCN objęli: rektor Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich we Wrocławiu prof. Marek Ziętek, rektor Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego prof. Mirosław Wielgoś oraz Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego Jarosław Gowin. European Congress of Clinical Neurophysiology 2019 będzie współfinansowany ze środków Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego przeznaczonych na działalność upowszechniającą naukę.

Udział w Kongresie potwierdziło ponad 500 uczestników, w tym międzynarodowe grono naukowców i lekarzy, specjalizujących się w elektrofizjologicznych metodach analizy czynności ośrodkowego i obwodowego układu nerwowego. Wykłady i sympozja ekspertów oraz wyniki prac doświadczalnych przedstawią aktualny stan wiedzy w dziedzinie neurofizjologii, z licznymi odniesieniami do jej zastosowania w praktyce klinicznej. Organizatorzy szczególną wagę przykładają do kształcenia młodych naukowców i pracowników technicznych, przygotowując szeroki panel warsztatów (m.in. z zakresu elektroencefalografii, elektromiografii, neurografii, potencjałów wywołanych) oraz kursów edukacyjnych. Kongres ma na celu stymulowanie rozwoju badań nad czynnością układu nerwowego, stałe podnoszenie poziomu kwalifikacji neurofizjologów klinicznych oraz stworzenie platformy dla międzynarodowej wymiany doświadczeń i współpracy.

 
Światowy_Dzień_Nieswoistych_Chorób_Zapalnych Jelit

Światowy Dzień Nieswoistych Chorób Zapalnych Jelit

 

W związku z przypadającym na 19 maja dniem  prezentujemy kilka najważniejszych faktów związanych z tą grupą chorób. Pacjenci z chorobą Leśniowskiego-Crohna oraz wrzodziejącym zapaleniem jelita grubego stanowią duży odsetek osób hospitalizowanych w Klinice Gastroenterologii i Hepatologii USK. Z Kliniką od kilkunastu lat związany jest również Dolnośląski Oddział Polskiego Towarzystwa Wspierania Osób z Nieswoistymi Zapaleniami Jelita „J-elita”, którego prezesem jest dr Robert Dudkowiak – pracownik kliniki.

 

Choroba Leśniowskiego-Crohna oraz wrzodziejące zapalenie jelita grubego czyli nieswoiste choroby zapalne jelit, to przewlekłe choroby, w których u osób predysponowanych genetycznie, pod wpływem sprzyjających czynników środowiskowych, dochodzi do zaburzenia mechanizmów odpowiedzi immunologicznej. W konsekwencji rozwija się nieswoisty stan zapalny związany ze ścianą przewodu pokarmowego i jego otoczenia. Choroby przebiegają z okresami remisji i zaostrzeń.

 

We wrzodziejącym zapaleniu jelit grubego uszkodzenie dotyczy jedynie błony śluzowej, a w chorobie Leśniowskiego-Crohna zmiany mogą sięgać również do warstw ściany jelita. W chorobie Leśniowskiego-Crohna uszkodzenia mogą występować w każdym odcinku przewodu pokarmowego (od ust do odbytu) a we wrzodziejącym zapaleniu jelita grubego zmiany ograniczone są jedynie, do jelita grubego.

 

Podstawowymi objawami są biegunka, ból brzucha oraz krwawienie. W przypadku choroby Leśniowskiego-Crohna ze względu na zajęcia przez chorobę wszystkich warstw ściany jelita, możliwe jest występowanie zwężeń oraz przetok (np. między pętlą jelita cienkiego a grubego, między jelitem a skórą,  między jelitem grubym a pęcherzem moczowym czy pochwą). Ryzyko operacji z powodu powikłań związanych z chorobą jest większe w chorobie Leśniowskiego-Crohna.

 

Konsekwencją nieprawidłowej odpowiedzi układu odpornościowego jest występowanie tzw. manifestacji pozajelitowych tych chorób, do których należą m.in. zmiany zapalne w stawach (m.in. zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa czy zapalenie stawów krzyżowo-biodrowych), zmiany zapalne skóry i błon śluzowych (odczynowe rumień guzowaty i pioderia zgorzelinowa czy bielactwo i łuszczyca) oraz stan zapalny elementów gałki ocznej (zapalnie tęczówki i/ lub zapalenie błony naczyniowej oka).

 

Wrzodziejące zapalenie jelita grubego występuje z prawie dwukrotnie większą częstością niż choroba Leśniowskiego-Crohna. Zapadalność na te choroby dotyczy przede wszystkim ludzi młodych (16-40 rok życia), choć w ostatnim czasie obserwuje się wzrost liczby zachorowań u dzieci i u osób w starszym wieku.  Choroby te występują przede wszystkim w krajach rozwiniętych, tzn. uprzemysłowionych, zurbanizowanych (USA, Kanada, kraje tzw. starej Unii Europejskiej jak Wielka Brytania czy Francja). Potwierdza to fakt, że w krajach rozwijających się (m.in. Chiny i Indie), gdzie częstość występowania nieswoistych chorób zapalnych jelit w przeszłości była niska, wraz z uprzemysłowieniem i wzrostem liczebności ludności miejskiej obserwuje się zwiększoną zapadalność na te choroby.

 

Znanych jest kilkanaście genów związanych z ryzykiem zachorowania na nieswoiste zapalenia jelit. Najbardziej poznanym jest gen NOD2/CARD15, który koduje biało biorące udział w nieswoistej odpowiedzi immunologicznej na antygeny bakteryjne co pozwala organizmowi odróżnić fizjologiczną florę jelitową od patogennej. Mutacja tego genu może zwiększać aż 20-40 krotnie ryzyko zachorowania na chorobę Leśniowskiego-Crohna, a dodatkowo odpowiada za wcześniejszy początek choroby, lokalizację zmian w jelicie cienkim oraz przebieg  z włóknieniem i tworzeniem zwężeń.

 

Zmiana stylu życia, diety, higieny, pracy a więc codziennego funkcjonowania człowieka to najważniejsze spośród czynników środowiskowych/epidemiologicznych istotnych w rozwoju nieswoistych chorób zapalnych jelit. Żywność typu fastfood, duża zawartość białka zwierzęcego, tłuszczów nasyconych oraz cukrów prostych wymieniane są w prasie naukowej jako ważne czynniki wpływające na zmianę składu flory jelitowej i pojawienie się bakterii sprzyjających procesowi zapalnemu. Ważne wydaje się również naturalny sposób porodu, w trakcie którego dochodzi do zasiedlenia przewodu pokarmowego noworodka florą bakteryjną z dróg rodnych matki, do czego nie dochodzi w trakcie cięcia cesarskiego.  Za istotne wymienia się również karmienie piersią, rozwój alergii pokarmowych, wczesna antybiotykoterapia.

 

Ciekawym czynnikiem związanym ze stylem życia jest palenie tytoniu, które w przypadku choroby Leśniowskiego-Crohna zwiększa ryzyko bardziej skomplikowanego przebiegu choroby a w konsekwencji ryzyko operacji. Z kolei we wrzodziejącym zapaleniu jelita grubego zaprzestanie palenia tytoniu może być tzw. czynnikiem spustowym prowadzącym do pojawienia się choroby lub wystąpienia zaostrzenia choroby u pacjenta z chorobą już rozpoznaną.

 
Nowa jakość leczenia chorób serca
 

Nowa jakość leczenia chorób serca


(13.05.2019 r.) W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu powstało Centrum Chorób Serca. To nie tylko nowa struktura i wzmocniona kadra specjalistów, ale przede wszystkim nowa filozofia leczenia pacjentów z problemami kardiologicznymi. Kompleksowa opieka na najwyższym poziomie, szybka diagnoza, błyskawiczna interwencja, a jednocześnie jak najkrótszy pobyt w szpitalu - to jej główne założenia, zgodne z koncepcją tzw. centrów doskonałości.

Diametralnie zmieni się dotychczasowa praktyka hospitalizowania chorych w celach diagnostycznych. Wielotygodniowy pobyt w szpitalu tylko dla postawienia diagnozy nie będzie konieczny.

Co w zamian? Docelowo jednodniowa diagnostyka kardiologiczna. Nie oznacza to, że chory musi być zdiagnozowany w ciągu kilku godzin. Nie zawsze jest to możliwe, najczęściej prawidłowe rozpoznanie wymaga wykonania wielu specjalistycznych badań. Jednak niekoniecznie musi się to wiązać z hospitalizacją, a wręcz przeciwnie: pacjent po badaniach idzie do domu i wraca do ośrodka na kolejne, jeśli jest to konieczne. Tak to działa w wiodących ośrodkach kardiologicznych na świecie od wielu lat i tak też ma wyglądać we wrocławskiej jednostce uniwersyteckiej, która obecnie została też wzmocniona kadrowo. W związku z tworzeniem Centrum, do USK dołączyła grupa znanych specjalistów Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, którzy dotychczas pracowali w tzw. bazie obcej w innych wrocławskich szpitalach.

Koncepcja tzw. centrów doskonałości zakłada kompleksową i skoordynowaną opiekę nad pacjentem kardiologicznym. Zgodnie z tą ideą ci pacjenci (zarówno planowi jak i nagłe przypadki), nie będą przyjmowani do poszczególnych klinik, tylko do Centrum Chorób Serca, gdzie w zależności od potrzeb otrzymają specjalistyczną pomoc kardiologów, kardiochirurgów czy kardiologów interwencyjnych. W Polsce od końca 2017 r. w niektórych ośrodkach jest realizowany program Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego KOS-Zawał, którego celem jest zapewnienie pacjentom po zawale ciągłość diagnostyki, rehabilitacji i leczenia kardiologicznego po wypisaniu ze szpitala. Rozpoczął się także pilotaż kompleksowego programu KONS, dotyczącego opieki nad pacjentami z niewydolnością serca, do którego włączeni są lekarze POZ, szpitale łącznie z placówkami klinicznymi, które będą koordynować opiekę nad pacjentami. Centra doskonałości mają być jednak czymś więcej niż połączeniem tych programów, a istotną rolę w tej idei odgrywa wprowadzanie innowacyjnych procedur i technologii medycznych, w tym telemedycyny.

W strukturze Centrum Chorób Serca znajdzie się pięć jednostek: Klinika Chirurgii Serca z pododdziałem torakochirurgii (prof. Marek Jasiński), Klinika Kardiologii kierowana przez prof. Andrzeja Mysiaka, Klinika Chorób Serca (prof. Krzysztof Reczuch), Zakład Obrazowania Chorób Serca (prof. Wojciech Kosmala) i Zakład Badań Klinicznych Chorób Układu Krążenia (dr Joanna Szachniewicz). - Jesteśmy także przekonani o dobrej współpracy z innymi jednostkami USK, bo przecież Centrum Chorób Serca ma służyć pacjentom szpitala - dodaje prof. Piotr Ponikowski, szef Centrum Chorób Serca USK. - Szczególnie cieszy możliwość współpracy z prof. Markiem Sąsiadkiem, kierującym Zakładem Radiologii Ogólnej, Zabiegowej i Neuroradiologii. Rozwój obrazowania jest bowiem konieczny do tego projektu.

Jak dodaje prof. Ponikowski najbliższe plany zakładają przeszczep serca oraz mechaniczne wspomaganie krążenia przy współpracy zespołu prof. Waldemara Goździka kierownika Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii USK.

Choroby układu sercowo-naczyniowego są wciąż główną przyczyną zgonów w Polsce. Według prognoz ekspertów, liczba pacjentów z dolegliwościami kardiologicznymi do 2025 r. wzrośnie o ok. 13 proc.

 
Bezpłatne warsztaty dla rodziców noworodków
 

Bezpłatne warsztaty dla rodziców noworodków


Zajęcia skierowane są do rodziców i najbliższych opiekunów dzieci w tym urodzonych przedwcześnie. Już 4.04.2019 r. o godzinie 12:30 odbędzie się pierwsze spotkanie warsztatowe.
Organizatorami spotkania jest Klinika Neonatologii, II Klinika Ginekologii i Położnictwa Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu oraz SKN Neonatologii i Intensywnej Terapii Noworodka Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. 
W kameralnej atmosferze uczestnicy będą mogli posłuchać o pielęgnacji noworodka, żywieniu, szczepieniach, a także wziąć udział w warsztatach pierwszej pomocy.
Miejsce spotkań: Sala Seminaryjna Kliniki Neonatologii, 4 piętro, Uniwersytecki Szpital, ul. Borowska 213 Wrocław.
 
Tematy poruszane na najbliższych spotkaniach:
 
4 kwietnia 2019 r. o 12:30 - pielęgnacja, warsztaty pierwszej pomocy
11 kwietnia 2019 r. o 12:30 - szczepienia, żywienie
 
W czasie pierwszego spotkania poruszony zostanie temat pielęgnacji noworodka i odmienności pielęgnacji wcześniaka, a także przeprowadzone zostaną warsztaty pierwszej pomocy wraz z ćwiczeniami praktycznymi. Kolejne spotkanie natomiast przewidziane jest na czwartek 11.04 na godz. 12:30. Organizatorzy mówić będą o szczepieniach w pierwszym półroczu życia (to głównie temat dotyczący wcześniaków) oraz o żywieniu - między innymi o karmieniu piersią. Zaproszeni zostaną także przedstawiciele banku mleka, którzy opowiedzą o możliwościach korzystania z jego zasobów.
 
Istnieje możliwość udziału warsztatach w języku angielskim. Na zajęcia anglojęzyczne obowiązują zapisy za pośrednictwem poczty e-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. . Na wykłady w języku polskim nie ma konieczności wcześniejszych zgłoszeń.
Link do wydarzenia:
 
 
Źródło:  https://www.studenci.umed.wroc.pl/content/akademia-rodzica-wczesniaka-i-nie-tylko
 

 
Zbadamy skórę pod kątem czerniaka i innych nowotworów
 




 
XII Konferencja naukowo szkoleniowa

Konferencja naukowo szkoleniowa

Rozwiązywanie sytuacji klinicznych w pediatrii


XII Konferencja naukowo szkoleniowa - Rozwiązywanie sytuacji klinicznych w pediatrii 30 marca 2019 Hotel Novotel Wrocław

Program XII Konferencji : pobierz


 
Przeszczep mimo wszystko
 

Przeszczep mimo wszystko


Magdalena i Krystian to dwie kolejne osoby z niewydolnością nerek, które dostały szansę na życie bez uciążliwych dializ. W lutym br. lekarze Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu przeszczepili im narządy od żywych dawców. Był to piąty krzyżowy przeszczep nerek w Polsce i drugi w USK. Jednak po raz pierwszy wszystkie procedury zostały przeprowadzone w ośrodku przy ul. Borowskiej (w poprzednim przeszczepie krzyżowym uczestniczył także Uniwersytecki Szpital w Bydgoszczy).

Zabieg wymagał od wrocławskich lekarzy sporej determinacji, bo oba przypadki były bardzo trudne. Zarówno u pani Magdaleny, jak i pana Krystiana, z uwagi na istnienie przeciwciał, trzeba było zastosować specjalny program odczulający. Nerki oddali ich współmałżonkowie. Pani Magdalena dostała narząd od żony pana Krystiana, a on od jej męża.
Obie pary pochodzą z Dolnego Śląska. Łączą ich podobne doświadczenia wieloletniego życia z chorobą. Krystian choruje na przewlekłą chorobę nerek od dzieciństwa, wcześniej miał już dwukrotnie przeszczepioną nerkę. Z pierwszą przeszczepioną nerką żył 13 lat, druga posłużyła mu trzy lata. U Magdaleny odrzut nastąpił 1,5 roku po pierwszym przeszczepie.
– Byliśmy załamani – mówi jej mąż Robert. – Wiedzieliśmy już, jak wygląda życie na dializach, to naprawdę nie jest życie. Wiedziałem też, że nie mogę być dawcą dla mojej żony, ze względu na niezgodność grupy krwi. Zresztą, jakikolwiek przeszczep, także od zmarłego, był pod wielkim znakiem zapytania. Wszystko przez przeciwciała. W USK dowiedzieliśmy się, że istnieje na to metoda.
Jak tłumaczy dr hab. Dorota Kamińska z Kliniki Nefrologii i Medycyny Transplantacyjnej USK, która organizowała i koordynowała przeszczep krzyżowy, wysokie miano przeciwciał przeciwko potencjalnym dawcom może uniemożliwić przeszczepienie. Jest to m.in. efekt poprzednich przeszczepów lub przetoczeń krwi. – Sytuacja była naprawdę skomplikowana – mów dr hab. Dorota Kamińska. – Nie tylko od strony chirurgicznej transplantacja kolejnej nerki po poprzednich przeszczepieniach jest znacznie trudniejsza. Do tego dochodzą przeciwciała przeciwko dawcom. Żeby wykonanie przeszczepu w ogóle było możliwe, trzeba było najpierw odczulić biorców, czyli wyeliminować przeciwciała z ich krwi. W Klinice Nefrologii i Medycyny Transplantacyjnej, kierowanej przez prof. Magdalenę Krajewską, zastosowaliśmy leczenie indukcyjne plazmaferezą i surowicą antytymocytarną, poprzedzone serią badań immunologicznych.
Nie było łatwo też znaleźć odpowiednich dawców. Jedna z par przeszła w USK kilkanaście prób krzyżowych oceniających zgodność z innymi parami. Nikt nie pasował, a każda nieudana próba odbierała kawałek nadziei. Ale lekarze szukali dalej i w końcu udało się trafić, obie pary zostały zakwalifikowane do przeszczepu krzyżowego w programie wymiany par.
Prof. Oktawia Mazanowska podkreśla, że taki zabieg wymaga doskonałej koordynacji i zaangażowania czterech zespołów zabiegowych: dwóch zespołów chirurgów, dwóch zespołów urologów oraz nefrologów i anestezjologów. Są to bowiem cztery operacje wykonywane w krótkim czasie. Nerki były pobierane od dwojga dawców jednocześnie. Na jednej sali operacyjnej leżała dawczyni, na drugiej dawca. W tym czasie kolejne zespoły przygotowywały biorców. W takich zabiegach liczy się każda minuta, bo niedokrwienie pobranego narządu powinno trwać jak najkrócej. Pobrane nerki natychmiast przejmują specjaliści chirurgii transplantacyjnej i przygotowują je do wszczepienia biorcom. Jedną z transplantacji wykonał zespół kierowany przez prof. Dariusza Janczaka, kierownika Kliniki Chirurgii Naczyniowej, Ogólnej i Transplantacyjnej, a drugą – przez prof. Dariusza Patrzałka, koordynatora ds transplantacji USK. Wszystko trwało ok. 8 godzin. 
Urolodzy dr Bartosz Małkiewicz i dr Paweł Dębiński z Kliniki Urologii i Onkologii Urologicznej, którzy pobierali nerki do przeszczepu krzyżowego, mają na swoim koncie wiele pobrań tych narządów. Mimo dużego doświadczenia, podkreślają jak trudne są takie zabiegi.
– Od strony technicznej dla wprawnego chirurga nie jest to może skomplikowany zabieg – mówi dr Bartosz Małkiewicz. – Jest on jednak niezmiernie obciążający psychicznie. To zupełnie inna sytuacja niż w przypadku np. usuwania chorej nerki lub pobierania jej od zmarłego. Pobierając narząd do przeszczepu krzyżowego mamy do czynienia z osobą zdrową, której nie możemy przecież okaleczyć. Musimy to zrobić w taki sposób, by zminimalizować wszelkie negatywne skutki. Jednocześnie towarzyszy nam świadomość, że na tę nerkę czeka już pacjent. W dużej mierze to od naszej pracy zależy, czy przeszczep się uda.
Dr Dębiński dodaje, że takie zabiegi w Polsce jeszcze długo nie będą rutyną: – Wykonuje się ich bowiem zbyt mało. Na świecie ok. 40 proc. nerek do transplantacji pobiera się od żywych dawców, a u nas to wciąż margines – mówi urolog.
Dodatkową trudność stanowiły anomalie unaczynienia nerek. U jednego z dawców lekarz podczas badania wstępnego stwierdził obecność trzech tętnic nerkowych. Normalnie jest jedna. Wymagało to precyzyjnego wszycia wszystkich naczyń w trakcie operacji, ale się udało.
W USK nerki pobiera się laparoskopowo, poprzez niewielkie nacięcie nad spojeniem łonowym. Jeśli nie ma żadnych komplikacji, dawca wychodzi do domu po trzech dniach od zabiegu. Pani Edyta i pan Robert nerki oddali we wtorek. W piątek opuścili szpital.

Edukować trzeba wszystkich

Oboje dawcy są mocno przekonani, jak wiele jeszcze trzeba zrobić, by zmienić świadomość na temat przeszczepów. Wiedzą to z własnego doświadczenia. – Przez długie lata żyliśmy w przekonaniu, że w naszym przypadku nic się już nie da zrobić – mówi z goryczą Robert – Żona była dializowana przez 4,5 roku i ani razu nie wspomniano o możliwości przeszczepienia. Od lekarza w moim mieście się dowiedziałem, że nie mogę być dawcą, bo przecież nie jestem rodziną. W innej sytuacji mówiono mi, że chyba oszalałem, wytną mi nerkę i zostanę kaleką do końca życia. Dużo czasu minęło, zanim dotarliśmy do kompetentnych osób. Zarejestrowałem się jako potencjalny dawca już dawno, ale gdybyśmy nie trafili do lekarzy z USK, pewnie nadal bezskutecznie czekalibyśmy nadal na cud. Przeciwciała u mojej żony właściwie ją dyskwalifikowały do przeszczepu. Równie dobrze można było powiedzieć, nie da się i już. Na szczęście trafiliśmy na doktor Kamińską, która dała nam nadzieję, że mimo trudności to się może udać.
Oddanie narządu obcej osobie wymaga w Polsce zgody sądu. Sprawa pani Edyty poszła gładko, ale pan Robert przyznaje, że długo drżał, czy taką zgodę uzyska, bo sędzia miała wiele wątpliwości. Uważa teraz, że z rzetelną wiedzą na temat przeszczepów trzeba docierać do wszystkich środowisk, bo bardzo jej brakuje.

Chory sam nie poprosi

Jest jeszcze jeden ważny aspekt, na który zwracają uwagę dawcy:
– Rodziny chorych muszą mieć świadomość, że chory sam nigdy nie poprosi o narząd – mówi Edyta. – To my musimy wyjść z taką inicjatywą. Mało tego: trzeba jeszcze ich jeszcze namawiać. Ja podjęłam decyzję o oddaniu nerki zaraz po pierwszym odrzucie męża. Ale mąż powiedział, że nie ma mowy, nigdy się na to nie zgodzi. Długo go przekonywałam. Wiedziałam, że czy mu się to podoba czy nie, i tak mu oddam nerkę. Ostatecznie postawiłam na swoim, choć moją nerkę dostał ktoś inny.
Także żona pana Roberta początkowo nie była przekonana do jego gestu. – Myślę, że chorzy po prostu się boją, że coś się może nam stać – dodaje pan Robert. – Tym bardziej my, jako dawcy, musimy na własnym przykładzie pokazywać, że to jest to dla nas absolutnie bezpieczne. Proszę bardzo, od zabiegu minęły trzy dni, a my jedziemy do domu w świetnej formie. Oboje czujemy trochę bólu, który przecież wkrótce minie; mamy na brzuchu małe blizny i to wszystko. Naprawdę, niewielka cena za normalne życie naszych małżonków.
Pani Edyta dodaje, że po zabiegu, zaraz po przebudzeniu, pierwsze jej słowa były pytaniem, co z mężem, czy jeszcze trwa przeszczep i czy wszystko idzie dobrze. Nie pomyślała o sobie, nie wydawało się jej to ważne. Reakcja pana Roberta była identyczna.
Dawcy i biorcy zdążyli się zaprzyjaźnić i są przekonani, że utrzymają stały kontakt jeszcze długo. Śmieją się, że są teraz genetycznymi bliźniakami, odnaleźli się wśród tysięcy ludzi, więc są jak rodzina. A może nawet więcej.

W przeszczepie krzyżowym w USK uczestniczyli:

Prof. Magdalena Krajewska, prof. Oktawia Mazanowska, dr hab. Dorota Kamińska, lek. Paweł Poznański, mgr Renata Kłak oraz zespół pielęgniarski z Kliniki Nefrologii i Medycyny Transplantacyjnej i stacji dializ;

prof. Dariusz Janczak, prof. Dariusz Patrzałek, dr Piotr Barć, dr Agnieszka Lepiesza, dr Tomasz Dawiskiba, dr Marcin Rychter, dr Mateusz Szponder, dr Michał Leśniak, mgr Iwona Przydatek oraz zespół pielęgniarski z Kliniki Chirurgii Naczyniowej, Ogólnej i Transplantacyjnej,

prof. Romuald Zdrojowy, dr Bartosz Małkiewicz, dr Paweł Dębiński, dr Michał Matuszewski, dr Paweł Hackemer oraz zespół pielęgniarski z Kliniki Urologii i Onkologii Urologicznej.



Autor tekstu: Alicja Giedroyć Artykuł pochodzi z marcowego numeru gazety Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu „Borowska 213”.


 
Szkolenie dla Kierowników Oddziałów Anestezjologii i Intensywnej Terapii, Koordynatorów transplantacyjnych, Kierowników Stacji Dializ oraz Pracowników Stacji Dializ,
 

Szkolenie dla Kierowników Oddziałów Anestezjologii i Intensywnej Terapii, Koordynatorów transplantacyjnych, Kierowników Stacji Dializ oraz Pracowników Stacji Dializ,

5 kwietnia 2019 w godzinach 13.00 – 18.00


  PLAN SZKOLENIA


 
Światowy Tydzień Jaskry 10 - 16 marca
 

Jaskra to druga najczęstsza, przyczyna ślepoty w krajach wysokorozwiniętych. Schorzenie prowadzi do ograniczenia pola widzenia, obniżenia ostrości wzroku, a w konsekwencji do całkowitej i nieodwracalnej jego utraty. Wykrywane jest często w zaawansowanym stadium, gdy na uratowanie wzroku jest już za późno.

W Polsce zgodnie z szacunkami ekspertów na jaskrę cierpi ok. 800 tys. osób. We Wrocławiu to ponad 16 tys. osób, z czego tylko połowa została zdiagnozowana. Według prof. dr hab. n. med. Marty Misiuk-Hojło, kierownika Kliniki Okulistyki Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu przyczynę takiego stanu rzeczy należy upatrywać w niskiej świadomości społecznej na temat jaskry, czynników jej ryzyka, jak również w bezobjawowym, wieloletnim przebiegu choroby.

- Większość osób nie zdaje sobie sprawy, że jest to choroba, której nie możemy wyleczyć a jedynie zatrzymać jej postęp. Jedyną szansą na zachowanie wzroku jest wczesne wykrycie choroby i podjęcie odpowiedniego leczenia – dodaje prof. dr hab. n. med. Marta Misiuk-Hojło

Badania w kierunku jaskry są badaniami bezpłatnymi i znajdują się w koszyku świadczeń gwarantowanych. Aby je wykonać należy uzyskać skierowanie do okulisty. - Okulista na podstawie krótkiego wywiadu jest w stanie ocenić stopień ryzyka i zlecić pakiet specjalistycznych badań, które wykluczą lub potwierdzą chorobę. Do tych badań zaliczamy pomiar ciśnienia wewnątrzgałkowego, analizę budowy dna oka oraz nerwu wzrokowego, a także zbadanie pola widzenia komentuje prof. dr hab. n. med. Marta Misiuk-Hojło.

Kto może zachorować na jaskrę? Każdy! Nie jest to choroba przypisana ludziom starszym – chociaż tak się powszechnie sądzi. W grupie podwyższonego ryzyka zachorowania są już osoby po 35 roku życia. Również osoby cierpiące na krótkowzroczność, palące papierosy, cierpiące na zaburzenia gospodarki tłuszczowej, a także takie u których występują objawy naczyniowo-skurczowe tzw. zimne stopy oraz dłonie. – Szczególną czujność muszą zachować osoby, u których w rodzinie, w pierwszej linii pokrewieństwa wystąpiła jaskra. Takie osoby powinny przynajmniej raz w roku wykonywać kontrolnie badania okulistyczne, ponieważ dziedziczność 8-krotnie zwiększa ryzyko zachorowania.podkreśla prof. dr hab. n. med. Marta Misiuk-Hojło. Pamiętajmy jaskra nie boli – kradnie wzrok – dodaje profesor.

 


 
MegaMoc! maluje szpital
 

Grupa TAURON wspiera kolejny projekt wolontariatu. Pracownicy firmy odnawiają szpitalne sale w województwach śląskim, małopolskim i dolnośląskim.


W weekend 2-3 marca pomalowana została poczekalnia do poradni pediatrycznej, przy ul. Chałubiń-skiego 2-2a mierząca 60m2 będąca częścią Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Wnętrze wypełniły ciepłe barwy wzbogacone obrazkami.

- Kliniki przy ul. Chałubińskiego i Marii Curie – Skłodowskiej wymagają wielomilionowych nakładów inwestycyjnych – mówi Monika Kowalska, rzecznik szpitala. - Prace remontowe, które prowadzi szpital skupiają się głownie na zachowaniu bezpieczeństwa i komfortu pacjentów. Dzięki zaangażo-waniu pracowników Grupy Tauron możemy zrobić coś więcej - stworzyć małym pacjentom przyja-zną przestrzeń. Teraz dzieci będą czekały na wizytę u kardiologa czy alergologa w poczekalni przy-pominającej salę zabaw, to dla nas duże wsparcie, za które dziękujemy.

Fundacja ISKIERKA od wielu lat remontuje i doposaża dziecięce oddziały szpitalne, dlatego zaprosiła wolontariuszy Grupy Tauron do współpracy przy odmalowaniu pomieszczenia. 27.02.2019 roku trafi tam bowiem wysoko specjalistyczne urządzenie do badań USG, na które fundacja pomogła pozy-skać środki.

Jolanta Czernicka-Siwecka, Prezes Fundacji ISKIERKA mówi - Zakup tego specjalistycznego sprzętu to efekt współpracy i zaangażowania zarówno ze strony szpitala, jak i Urzędu Miasta. Cie-szę się bardzo, że po raz kolejny możemy liczyć na wsparcie pracowników Grupy Tauron. Tym ra-zem zakasują rękawy i malują, a kilka lat temu tworzyli np. Chór Energetyków towarzyszący Dzie-cięcej Orkiestry Onkologicznej na naszym koncercie.

Przez placówki medyczne w obszarze działania Grupy TAURON, co miesiąc przewijają się setki małych pacjentów. Jedni wychodzą po kilku dniach, dla innych szpitalne sale to smutna codzien-ność, w których spędzają tygodnie i miesiące. W świecie białych fartuchów, zielonych kafli i steto-skopów brakuje nierzadko poczucia bezpieczeństwa. MegaWolontariusze TAURONA zmieniają kil-ka sal, tak że stają się one przytulne, ciepłe i nasycone energią kolorów i ludzkich serc.

Aktywność pracowników podsumowuje Łukasz Zimnoch, rzecznik prasowy Tauron Polska Energia: Nasi pracownicy to ludzie tak kompetentni, jak wrażliwi, oddani i wspierające różnorakie szlachetne inicjatywy. Nowa inicjatywa naszych pracowników to malowanie szpitalnych sal. My jako firma sta-ramy się również i tę aktywności wspierać.

 


 
Badanie systemu monitorowania
 

Badanie systemu monitorowania, leczenia oraz opieki nad pacjentami z cukrzycą z punktu widzenia pacjenta, personelu medycznego i placówek służby zdrowia


Z danych epidemiologicznych wynika, iż obecnie na cukrzycę cierpi około 3 miliony Polaków. W ostatnim dziesięcioleciu liczba chorych z cukrzycą gwałtownie wzrasta. Szczególnie dotyczy to ludzi młodych oraz dzieci. Spora cześć populacji ma również cukrzycę niewykrytą co stawia tę chorobę na szczycie chorób cywilizacyjnych XXI w., jeśli chodzi o ilość pacjentów.

Fundacja Urszuli Jaworskiej zaprasza do udziału w badaniu. Wyniki posłużą do opracowania raportu i staną się fundamentem do stworzenia wraz z Narodowym Funduszem Zdrowia nowego kompleksowego modelu opieki nad pacjentem diabetologicznym.

Badanie wśród pacjentów prowadzone są wspólnie z Polskim Stowarzyszeniem Diabetyków oraz fundacją Diabeciaki

Badanie obejmuje również innych profesjonalistów medycznych w tym lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, pielęgniarki i edukatorów diabetologicznych oraz pacjentów. Poniżej załączamy linki do ankiet.

ANKIETA – LEKARZ SPECJALISTA DIABETOLOG

ANKIETA – LEKARZ SPECJALISTA MEDYCYNY RODZINNEJ

ANKIETA – PIELĘGNIARKA/EDUKATOR DIABETOLOGICZNY

ANKIETA – DOROSŁY PACJENT DIABETOLOGICZNY (CUKRZYCA TYP I i II)


 
Nabór placówek POZ – profilaktyka w zakresie raka skóry
 




 
Profilaktyka w zakresie raka skóry
 




 
Ogłoszenie o zamiarze zniszczenia dokumentacji medycznej
 




 
Lekarze z USK w gronie najbardziej wpływowych w polskiej medycynie
 

Lekarze z USK w gronie najbardziej wpływowych w polskiej medycynie


18 lutego poznaliśmy wyniki plebiscytu „Pulsu Medycyny” LISTA STU 2018. Wśród wyróżnionych znaleźli się lekarze z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławia.

Za najbardziej wpływową osobę w polskiej medycynie jury uznało prof. Mirosława Wielgosia - rektora Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Czwarte miejsce w plebiscycie zajął prof. Piotr Ponikowski, kierownik Centrum Chorób Serca Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, pełniący obowiązki rektora Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Na liście znaleźli się także: prof. Ewa Jankowska z Kliniki Chorób Serca USK, prof. Alicja Chybicka, kierownik Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej USK, dr Adam Domanasiewicz, z Kliniki Chirurgii Urazowej i Chirurgii Ręki oraz prof. Włodzimierz Jarmundowicz z Kliniki Neurochirurgii

Za osobę mającego największy wpływ na system ochrony zdrowia jury uznało ministra Łukasza Szumowskiego.

Od 16 lat „Puls Medycyny” wyróżnia osoby, które mają szczególny wpływ na rozwój polskiej medycyny, a od 4 lat także tych, którzy przyczyniają się do poprawy systemu ochrony zdrowia w Polsce. Kandydaci oceniani byli przez kapitułę konkursu w trzech kategoriach: osiągnięcia i dokonania w 2018 roku, reputacja zawodowa i wpływy w środowisku oraz siła publicznego oddziaływania.

Źródło: Puls Medycyny


 
Leczenie ostatniej szansy
 

Leczenie ostatniej szansy


W poniedziałek 11. lutego br. w Klinice Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej odbyło się jedno z dwóch szkoleń dla lekarzy, pielęgniarek, zespołu Banku Komórek Krwiotwórczych i farmaceutów z prowadzenia terapii CAR-T – przełomowego leczenia ostrej białaczki limfoblastycznej u pacjentów, dla których wykorzystano już wszystkie dostępne formy leczenia. Do programu zaproszono zespół przeszczepowy kierowany przez prof. Krzysztofa Kałwaka. W Polsce żaden ośrodek nie stosował tej metody.

Immunoterapia jest dziedziną nauki, która w ostatnich latach niezwykle dynamicznie się rozwija. – Metoda CAR-T jest ostatnią nadzieją dla pacjentów bez nadziei – uważa prof. Alicja Chybicka, kierownik „Przylądka Nadziei”. – Polega ona na pobraniu od chorego limfocytów T (komórek odpornościowych), które są zamrażane i przekazywane do laboratorium w celu ich zmodyfikowania do efektywnego zwalczania komórek nowotworowych” – wyjaśnia prof. Krzysztof Kałwak. Nowa terapia musi być indywidualnie dobrana dla każdego pacjenta. Zmodyfikowane genetycznie limfocyty T będą przeszczepiane w Klinice we Wrocławiu po uzyskaniu akredytacji ośrodka, co powinno nastąpić w drugiej połowie roku.

Terapia CAR-T została po raz pierwszy użyta w 2012 roku u Amerykanina leczonego w Filadelfii, który walczył z oporną na leczenie wznową ostrej białaczki limfoblastycznej. Od tamtego momentu stosuje się ją w wielu miejscach na świecie (m.in. w USA, Chinach, Norwegii czy Belgii). – W dotychczasowych próbach uzyskano odpowiedzi na leczenie (remisje choroby) sięgające 82 proc., zarówno u dzieci, jak i dorosłych” – tłumaczy prof. Kałwak. Istnieje nadzieja, że metoda ta pozwoli na wyleczenie wielu chorych, dla których aktualnie nie ma ratunku.


 
Ogłoszenie o naborze w ramach projektu "Wzrasta liczba nowotworów skóry - zbadaj się!"
 

OGŁOSZENIE


o naborze placówek Podstawowej Opieki Zdrowotnej do współpracy w ramach projektu "Wzrasta liczba nowotworów skóry - zbadaj się!" w ramach Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój 2014 - 2020 współfinansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego, realizowanego pod hasłem "Skóra nie dla raka"

w zakresie udzielania świadczeń zdrowotnych pacjentom zakwalifikowanym do projektu oraz udziału personelu medycznego placówek POZ w szkoleniach1.

1Nabór przeprowadzany jest zgodnie ze Stanowiskiem Instytucji Pośredniczącej w zakresie procedury naboru placówek POZ w programach polityki zdrowotnej finansowanych w ramach POWER

Termin składania ofert od dnia opublikowania ogłoszenia do momentu osiągnięcia wymaganej liczny placówek POZ określonej we wniosku o dofinansowanie przez Zamawiającego. Oferty sporządzone wg wzoru stanowiącego załącznik nr 1A i 1B do niniejszego Naboru należy składać za pośrednictwem poczty elektronicznej na adres e-mail:
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
w formie plików załączonych do korespondencji, faxem, za pośrednictwem poczty lub osobiście w sekretariacie Kliniki Dermatologii, Wenerologii i Alergologii 50-368 Wrocław ul. T. Chałubińskiego 1, z dopiskiem: oferta placówki POZ projekt "Wzrasta liczba nowotworów skóry - zbadaj się!"

Ogłoszenie : pobierz
Formularz oferty : pobierz
Wzór umowy z załącznikami : pobierz


 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna > Ostatnie >>

Strona 1 z 7