Rzecznik Prasowy Monika Kowalska, tel. 662 232 599, e-mail: rzecznik@usk.wroc.pl
Szczepionki chronią chorych po przeszczepach w 90 proc.

Szczepionki chronią chorych po przeszczepach w 90 proc.



(18.02.2022) Badania, prowadzone w Klinice Hematologii, Nowotworów Krwi i Transplantacji Szpiku Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, dostarczyły dowodów na skuteczność szczepień w grupie pacjentów szczególnie zagrożonych ciężkim przebiegiem COVID-19. Są to chorzy po przeszczepach komórek krwiotwórczych szpiku w leczeniu białaczki.

– Podczas pierwszej fali pandemii obserwowaliśmy wysoką śmiertelność pacjentów po przeszczepach, którzy zachorowali na COVID-19 – mówi kierownik kliniki prof. Tomasz Wróbel. – Sięgała ona nawet 50 proc., ale wtedy jeszcze nie było szczepionki. Sytuacja zmieniła się diametralnie, gdy zaczęliśmy tych chorych szczepić. Zakażenia wciąż się zdarzają, ale nie są to już zakażenia tak ciężkie i tak śmiertelne, jak w tamtym okresie.

Pacjenci kliniki po przeszczepie komórek krwiotwórczych szpiku po przyjęciu szczepionki przeciwko COVID-19 byli także dokładnie monitorowani pod kątem reakcji niepożądanych oraz uzyskanej odpowiedzi immunologicznej. Badaniem objęto blisko stu chorych. Wyniki są bardzo obiecujące:

– Odsetek reakcji niepożądanych w tej grupie pacjentów jest zbliżony do ogólnej populacji – ocenia prof. Anna Czyż z Kliniki Hematologii, Nowotworów Krwi i Transplantacji Szpiku USK. – Reakcje niepożądane się zdarzały, ale miały charakter łagodny lub umiarkowany i przemijający. Okazało się jednocześnie, że skuteczność szczepienia w rozumieniu odpowiedzi immunologicznej jest także podobna do tej notowanej w całej populacji. Wynosi bowiem ok. 90 proc., i to nawet u pacjentów po przeszczepie allogenicznym (nie z własnych komórek) przyjmujących leki immunosupresyjne.

Prof. Tomasz Wróbel zaapelował także do rodzin osób chorych hematologicznie, by się zaszczepiły, tworząc w ten sposób strefę ochronną dla swoich bliskich w ich środowisku.

– To wyraz odpowiedzialności za innych – podkreślił prof. Wróbel.


fot. Tomasz Walów/UMW
 
Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu w nieziemskiej misji
16 stycznia 2022 r.

Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu w nieziemskiej misji



Jak mikrograwitacja i kosmiczne promieniowanie wpływają na działanie konkretnych leków onkologicznych i w jaki sposób te czynniki mogą wpłynąć na ludzkie zdrowie? To jedno z zagadnień, nad którym pracują naukowcy Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Stworzone przez nich miniaturowe laboratorium z biologicznymi próbkami, po testach wykonanych na Ziemi, 13 stycznia br. opuściło naszą planetę. Bio-nanosatelita obserwacyjny LabSat został umieszczony na ziemskiej orbicie przez Falcon9 Transporter-3, który wystartował z przylądku Canaveral na Florydzie.


Przez najbliższe dni badacze będą na bieżąco analizować dane, przesyłane wprost z orbity do urządzeń we wrocławskim laboratorium. To finał projektu NCBiR „Bio- nanonanosatelita wykorzystujący zminiaturyzowane instrumenty lab-on-chip oraz metodologia\prowadzenia badań bio-medycznych z jego wykorzystaniem w warunkach mikrograwitacji”. Bierze w nim udział kilka uczelni: Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu, Politechnika Wrocławska, Uniwersytet Przyrodniczy, Instytut Immunologii i Terapii Doświadczalnej, a jego liderem jest wrocławska firma SatRevolution. Należy zaznaczyć, że mentorem naukowym całego projektu jest prof. Jan Dziuban (PWr) specjalista w dziedzinie mikrosystemów (MEMS, MEOMS) i nanosystemów (NEMS). Ze strony Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu w badaniach uczestniczą dr hab. Julita Kulbacka, prof. Jolanta Saczko, dr Olga Michel, dr Nina Rembiałkowska i lek. Dawid Przystupski z Katedry i Zakładu Biologii Molekularnej i Komórkowej.


Skonstruowana przez naukowców UMW bio-nanosatelita jest jednym z trzech umieszczonych na orbicie w ramach tego projektu.


- Nasz LabSat jest wielkości szkiełka mikroskopowego, ale jest to laboratorium zintegrowane, zapewniające odpowiednie środowisko, konieczne do przeżycia badanych próbek biologicznych - opowiada dr hab. Julita Kulbacka. - Dla podtrzymania ich funkcji życiowych konieczna jest właściwa wilgotność, temperatura, oświetlenie, dopływ gazu i mediów. Stworzenie takich warunków było największym wyzwaniem w naszej pracy, ale dzięki interdyscyplinarnemu zespołowi udało się. W pierwszym etapie przeprowadziliśmy testy na Ziemi, teraz układ jest sprawdzany na orbicie. Wyniki projektu zostaną wykorzystane do opracowania uniwersalnego bio-nanosatelity umożliwiającego prowadzenie zróżnicowanych badań.

 
Rekordy zgonów w Polsce to m.in. efekt zaniechania leczenia chorób przewlekłych

Rekordy zgonów w Polsce to m.in. efekt zaniechania leczenia chorób przewlekłych



12.01.2021
Na SOR Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu zgłasza się coraz więcej pacjentów w zaawansowanych stanach. Lekarze USK apelują: nie czekać na zaostrzenie choroby, leczymy nie tylko COVID-19!

– Pacjenci zgłaszają się bardzo późno – mówi rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu prof. Piotr Ponikowski. – Mówię to jako kardiolog, ale nie tylko. To są pacjenci kardiologiczni, onkologiczni, cierpiący na schorzenia przewlekłe. Apelujemy do nich, żeby nie czekali na zaostrzenie choroby, nie zaniedbywali regularnych badań, nie odkładali na późnej zaplanowanych wizyt i zabiegów. Takie podejście skutkuje dramatem. W 2021 r. zmarło w Polsce ponad pół miliona osób. To są ilości nienotowane od wielu lat, bardzo niepokojące, bo za te zgony nie odpowiada tylko COVID-19.

Analiza przypadków osób zgłaszających się na SOR w USK wskazuje wyraźnie na pogłębiające się zjawisko zaniedbywania własnego zdrowia.

– Na naszym SOR zjawia się coraz więcej pacjentów w coraz bardziej zaawansowanych stanach chorobowych – potwierdza Barbara Korzeniowska, dyrektor ds. lecznictwa otwartego USK. – Pacjenci w Polsce nie przestali chorować na inne schorzenia z powodu pandemii, tak samo wymagają ratowania życia i zdrowia. Przypominamy, że wciąż leczymy pacjentów niezakażonych koronawirusem, szpital pozostaje nadal miejscem, w którym służy się wszystkim chorym.

Najlepszym dowodem na to, że USK w warunkach pandemii pracuje normalnie, jest pierwsza w tym roku transplantacja serca w Polsce, którą przeprowadzili 4 stycznia kardiochirurdzy USK. – Jeśli tak trudne procedury, związane z immunosupresją, są realizowane, to znaczy, że z epidemiologicznego punktu widzenia sytuacja w naszym szpitalu jest stabilna – ocenia naczelny epidemiolog USK dr hab. Jarosław Drobnik.

Lekarzy USK niepokoi także wciąż utrzymująca się wysoka śmiertelność wśród pacjentów covidowych. Obecnie wynosi ona ok. 9 proc. Choć chorych na COVID-19 jest teraz w USK (zarówno przy ul. Borowskiej, jak i w szpitalu tymczasowym przy ul. Rakietowej) mniej niż w poprzednich tygodniach, to stan większości z nich jest ciężki i wielu z nich nie udaje się uratować życia. Zmarli pacjenci to na ogół osoby starsze, z chorobami współistniejącymi.

– Spośród tych, którzy zmarli, tylko jedna czwarta była zaszczepiona – podkreśla prof. Ponikowski. To liczby, które mówią same za siebie.

Szczepionka chroni dzieci przed PIMS

Według najnowszych badań szczepienie dzieci przeciwko COVID-19 aż w 91 proc. zapobiega ciężkim powikłaniom tej choroby w postaci wieloukładowego zespołu zapalnego (ang. Pediatric Inflammatory Multisystem Syndrome, PIMS), poinformował prof. Leszek Szenborn, kierownik Kliniki Pediatrii i Chorób Infekcyjnych Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

– 7 stycznia ukazała się w USA praca, w której oceniono skuteczność szczepionki przeciwko COVID-19 w zapobieganiu PIMS na 91 proc. – powiedział prof. Leszek Szenborn. – Żadne zaszczepione dziecko nie wymagało z powodu PIMS reanimacji. To bardzo dobra wiadomość dla pediatrów. PIMS może mieć bardzo ciężki przebieg i w wielu przypadkach powoduje zagrożenie życia dziecka.

Szef Kliniki Pediatrii i Chorób Infekcyjnych USK poinformował także, że choć w ostatnich dniach pacjentów covidowych trafia tam mniej, to jednak w czasie czwartej fali pandemii leczenia w szpitalu wymagało więcej dzieci niż podczas drugiej i trzeciej fali razem wziętych. Nasiliła się także fala pacjentów z PIMS. Na szczęście dzięki wypracowanym schematom postępowania lekarze radzą sobie z tą chorobą. Niemniej jednak pozostaje ona bardzo niebezpieczna. Dzieci chorują na PIMS zwykle 2-6 tygodni od zakażenia SARS-Cov-2. Choroba objawia się zazwyczaj wysoką gorączką, dolegliwościami ze strony układu pokarmowego, czasem wysypką, bólem brzucha, głowy, zapaleniem spojówek i wieloma innymi symptomami. Jeśli stan zapalny obejmie układ krążenia, u nawet kilkuletniego dziecka może dojść do zawału serca lub powstania tętniaków tętnic wieńcowych.

Do tej pory w USK zaszczepionych zostało w najmłodszej grupie wiekowej (5-11 lat) 1030 dzieci pierwszą dawką i 340 dwiema dawkami.

– W żadnym przypadku rodzice nie zgłosili objawów niepożądanych – dodał prof. Szenborn. – Nie znaczy to, że ich nie było, ale jeśli się zdarzyły, miały łagodny charakter. Szczepionki przeciwko COVID-19 są bardzo dobrze tolerowane przez dzieci i mają 80-procentową skuteczność. Dodatkowo chronią przed powikłaniami, więc pozostaje tylko zachęcać rodziców do szczepień. Bez szczepień dzieci nie da się pokonać pandemii.

Trudno liczyć na to, że V fala pandemii w Polsce będzie łagodna

Choć z doświadczeń państw już dotkniętych falą zakażeń nowym wariantem koronawirusa omikronem wynika, że rzadziej wywołuje on ciężki przebieg choroby, w Polsce nadchodząca fala wcale nie musi być łagodna – alarmują eksperci Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

– Wiadomo, że przed zakażeniem omikronem najskuteczniej chroni dopiero trzecia dawka szczepionki przeciwko COVID-19. Tymczasem przyjęło ją zaledwie ok. 20 proc. Polaków. To bardzo niepojące dane. Przed nami dosłownie ostatni moment, żeby zabezpieczyć się przed nadchodzącą V falą – apeluje Jarosław Drobnik naczelny epidemiolog USK.

Mikrobiolog dr Małgorzata Fleischer, konsulat ds zakażeń USK zwraca uwagę na niekorzystny zbieg trzech elementów:

– Fala związana z omikronem pojawi się u nas w momencie, gdy jeszcze nie zakończyła się fala delty, a w dodatku przełom stycznia i lutego to okres wzmożonej zachorowalności na grypę – zauważa dr Fleischer. – Zderzą się te trzy elementy i trudno przewidzieć, jakie będą tego skutki. Tym bardziej, że sytuacja w Polsce jest bardzo trudna jeszcze z innych powodów. Mamy o wiele wyższy wskaźnik zgonów z powodu COVID-19 niż w państwach Europy Zachodniej. Trudno więc liczyć na to, że będzie łagodniej. Omikron jest wariantem bardzo zakaźnym. Szacuje się, że jedna osoba może zakazić 10 innych, a liczba zakażeń podwaja się co 2-3 dni. Spodziewamy się więc dużej liczby przypadków, z których część będzie przebiegać ciężko.

Mikrobiolog podkreśla, że ok. 30 mutacji omikrona dotyczy tzw. kolca, przez który wirus wnika do ludzkiego organizmu. Z tego powodu skuteczność dotychczas stosowanych szczepionek spada nawet do ok 10 proc. Dopiero dawka przypominająca podnosi odporność do poziomu ok. 70 proc. Przed omikronem nie chroni także przechorowanie COVID-19, dlatego naukowcy spodziewają się dużo zakażeń wśród ozdrowieńców.

– Według WHO pandemię można powstrzymać, gdy 70 proc. populacji świata będzie zaszczepiona. W sytuacji, gdy daleko nam do takiego stanu, musimy postawić na profilaktykę – uważa dr Fleischer. – Absolutnie nie możemy tolerować braku maseczek i nieprawidłowego ich używania (bez szczelnego zakrycia ust i nosa) czy też noszenia zupełnie nieprzydatnych maseczek niemedycznych.


 
Apel do chorych na COVID-19: nie czekajcie w domu do momentu umierania

04.01.2022

 

Apel do chorych na COVID-19: nie czekajcie w domu do momentu umierania



Do szpitala tymczasowego we Wrocławiu, prowadzonego przez Uniwersytecki Szpital Kliniczny, przyjmowani są pacjenci w coraz bardziej zaawansowanych stadiach COVID-19. W takiej sytuacji trudniej zastosować skuteczne leczenie. To niepokojąca tendencja, pogarszająca rokowania, dlatego lekarze USK przekonują chorych, by wcześniej szukali pomocy.

- Większość pacjentów trafia do nas między siódmą a dziesiątą dobą od pierwszych objawów zakażenia – mówi koordynujący pracę wrocławskiego szpitala tymczasowego dr Janusz Sokołowski. – Dziś (4 stycznia) np. przyjmowaliśmy osoby, które źle się czuły już w czasie wigilii. Po tylu dniach od zakażenia skuteczność leków przeciwwirusowych jest prawie żadna.

Lekarze zwracają uwagę, że w przebiegu COVID-19 często obserwuje się nagłe pogorszenie stanu zdrowia po kilku dniach. Najczęściej dochodzi już wówczas do rozwijającego się błyskawicznie zapalenia płuc.

- Nie warto czekać w domu do momentu, kiedy poczujemy, że umieramy – apeluje do chorych Barbara Korzeniowska, dyrektor ds. lecznictwa otwartego USK. – Pomocy lekarskiej trzeba szukać wcześniej, bo wówczas lekarze mają większe możliwości leczenia. To nie musi być od razu szpital, może być kontakt z lekarzem POZ lub nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej.

Zakażenie SARS-Cov-2 nie tylko wywołuje COVID-19, ale ma także wpływ na przebieg wielu innych chorób. Prof. Dariusz Janczak, kierownik Kliniki Chirurgii Naczyniowej, Ogólnej i Transplantacyjnej USK, od początku pandemii odpowiedzialny za covidowy obszar zabiegowy w całym szpitalu, zwraca uwagę na sytuację pacjentów wymagających operacji. Jest ich nie tylko coraz więcej, ale i trafiają do szpitala w trybie ostrodyżurowym w zaawansowanych stanach, gdy operację trzeba wykonać natychmiast.

- Rokowania chorych operowanych pogarsza zakażenie Sars-Cov-2 – informuje prof. Dariusz Janczak. – Wirus ten powoduje zapalenie śródbłonka naczyń krwionośnych, a to z kolei wpływa zarówno na zaostrzenie stanów chorobowych, jak i zwiększa ryzyko ciężkich powikłań chirurgicznych.

W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu dla pacjentów zabiegowych, a jednocześnie chorych na COVID-19, utworzono osobny oddział, zapewniający wszechstronną opiekę chirurgiczną. Leczeni są tu pacjenci ortopedyczni, laryngologiczni, po zabiegach chirurgii naczyniowej i innych. Dzięki takiemu rozwiązaniu covidowi pacjenci zabiegowi są izolowani od pozostałych, a kliniki chirurgiczne USK mogą bezpiecznie przyjmować pozostałych pacjentów, którzy wcześniej są testowani na obecność koronawirusa.

Na początku nowego roku w USK jest mniej pacjentów zakażonych SARS-Cov-2, zmalała także wśród nich liczba zgonów. Zdaniem ekspertów, nie oznacza to jednak, że zagrożenie minęło.

- Pamiętajmy, że jeszcze nie wygasła IV fala, a już zbliża się fala V, związana z nowym wariantem koronawirusa. W dodatku będzie ona szła z wysokiego poziomu, bo wciąż notujemy dużo zakażeń, więc sytuacja może szybko stać się trudna – przestrzega naczelny epidemiolog USK prof. Jarosław Drobnik, nieustannie zachęcając do szczepienia jako jedynej skutecznej metody zmniejszenia ryzyka ciężkiego przebiegu COVID-19 i zgonu z powodu tej choroby. Spośród obecnie hospitalizowanych pacjentów szpitala tymczasowego jedynie 20 proc. to osoby zaszczepione, najczęściej z chorobami współistniejącymi. Jak informuje dr Sokołowski, żadna z nich nie wymaga leczenia technikami zaawansowanymi.

Prof. Leszek Szenborn, kierownik Kliniki Pediatrii i Chorób Infekcyjnych USK przekonuje także do szczepienia dzieci i młodzieży. W obecnej fali pandemii jest to grupa częściej dotknięta ciężkim przebiegiem COVID-19 niż w czasie poprzednich etapów pandemii. - Z doświadczeń innych krajów wiemy, że szczepionki przeciwko COVID-19 są dobrze tolerowane przez najmłodszych – mówi prof. Szenborn. – W USA zaszczepiono 5 mln dzieci i nie zaobserwowano objawów niepożądanych groźniejszych niż ból ręki, utrzymujący się jeden dzień. Wygląda na to, że dzieci lepiej znoszą szczepienie od dorosłych.

 
Operacje wad wrodzonych układu oddechowego u dzieci
Informacja prasowa 22.12.2021

Operacje wad wrodzonych układu oddechowego u dzieci teraz w Centrum Chirurgii Głowy i Szyi Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu



Wady wrodzone układu oddechowego są drugą po wadach serca przyczyną śmiertelności noworodków. Dotykają blisko 5 proc. z nich i w większości przypadków wymagają szybkiej interwencji chirurgicznej. Rozszczep krtani to jeden z takich poważnych problemów, który – jeśli jest rozległy – może doprowadzić do śmierci dziecka w krótkim czasie. Obecnie medycyna radzi sobie coraz lepiej z tą wadą. Operacje, choć są skomplikowane, pozwalają ratować życie tych dzieci i uniknąć późniejszego kalectwa. Centrum Chirurgii Głowy i Szyi USK dołączyło do nielicznych ośrodków w Polsce, w których wykonuje się takie zabiegi.

Centrum Chirurgii Głowy i Szyi USK składa się z trzech jednostek Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu: Kliniki Otorynolaryngologii Chirurgii Głowy i Szyi z Oddziałem Otorynolaryngologii Dziecięcej oraz Kliniki Chirurgii Szczękowo - Twarzowej. Z założenia ma zapewniać kompleksową opiekę nad pacjentem laryngologicznym w każdym wieku i z każdym problemem zdrowotnym.

– Dążymy do tego, by oferować pełną diagnostykę i leczenie wszelkich chorób laryngologicznych dorosłych i dzieci – mówi szef Centrum Chirurgii Głowy i Szyi USK prof. Tomasz Zatoński. – Ostatnio poszerzyliśmy zakres naszych zabiegów o rekonstrukcje w obrębie krtani i przełyku u dzieci dotkniętych wadami wrodzonymi w tych obszarach. To zabiegi obarczone wysokim ryzykiem niepowodzenia, wymagające doświadczonego zespołu. Na początek zaprosiliśmy do współpracy specjalistę najwyższej klasy – prof. Jarosława Szydłowskiego z Kliniki Otolaryngologii Dziecięcej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, który w grudniu tego roku wraz z zespołem Kliniki Otorynolaryngologii Chirurgii Głowy i Szyi wykonał pierwsze tego typu operacje w naszym centrum.

Krtań jest narządem, pozwalającym na bezpieczne skrzyżowanie dróg oddechowych i przewodu pokarmowego. Jeśli rozwój tego narządu w okresie płodowym zostanie zaburzony i dojdzie do jego deformacji, skrzyżowanie to przestaje być bezpieczne. Utrudnione połykanie pokarmów, tendencja do zachłystywania, podatność na infekcje – to najczęstsze zagrożenia związane z nieprawidłowo ukształtowaną krtanią. Gdy dziecko rodzi się z niezrośniętą tylną ścianą krtani, między drogami oddechowymi a przełykiem pojawia się część wspólna. Jest to jedna z tych wad, które mogą być przyczyną zgonu niedługo po urodzeniu. Rozszczep krtani może być bardziej lub mniej rozległy, co określa się w stopniach.

– Najbardziej rozległy rozszczep tylnego odcinka krtani typu IV, rozciągający się aż do tchawicy, jest wadą zagrażającą życiu – tłumaczy prof. Jarosław Szydłowski. – Jednym z objawów jest głośny, dźwięczny oddech, tzw. stridor. Niemowle zachłystuje się pokarmem i jest narażone na zachłystowe zapalenie płuc, które jest chorobą bardzo niebezpieczną. Jeszcze kilkanaście lat temu dzieci urodzone z tą wadą były operowane w zagranicznych ośrodkach, a wiele z nich umierało. Od 2007 r. działa u nas program leczenia tych wad i możemy skutecznie ratować naszych pacjentów.

Prof. Szydłowski ma na koncie ponad setkę wyleczonych dzieci z rozszczepem krtani. To unikalne doświadczenie nie tylko w skali kraju. W pierwszych zabiegach, przeprowadzonych z jego udziałem w Klinice Otorynolaryngologii Chirurgii Głowy i Szyi uczestniczyła dr Monika Morawska-Kochman koordynator Oddziału Otorynolaryngologii Dziecięcej.

– Operacje te polegają na zamknięciu tylnego odcinka krtani – mówi dr Monika Morawska-Kochman. – Przeprowadza się je endoskopowo, przy zachowaniu oddechu własnego pacjenta, bez intubacji. To duża trudność i potrzeba do tego naprawdę dużego doświadczenia chirurgicznego. Warto też podkreślić, że jeszcze kilka lat temu, podczas operacji rozszczepu krtani trzeba było wykorzystać dojście zewnętrzne do tchawicy. Zastosowanie techniki endoskopowej pozwala zminimalizować cięcie, dzięki czemu zabieg jest bezpieczniejszy, a pooperacyjna blizna nieporównywalnie mniejsza.

– Jednym z atutów naszego ośrodka jest wielodyscyplinarny zespół, którym nie może się pochwalić żaden inny oddział w regionie. Mamy doskonałych anestezjologów zarówno dorosłych jak i dziecięcych. Unikalną paletę metod diagnostyki obrazowej z nowoczesnymi tomografami komputerowymi, pozytonową tomografią emisyjną PET, czy rezonansem magnetycznym 3T. Oprócz możliwości konsultacji w każdej dyscyplinie: neurochirurgii, chirurgii naczyniowej, okulistyce i wielu innych, mamy psychologów i fizjoterapeutów pracujących z naszymi pacjentami. W tym samym budynku znajduje się Ośrodek Terapii Hiperbarycznej wspierającej gojenie się ran także po bardzo rozległych zabiegach. No i współpraca z najlepszymi specjalistami w kraju, to wszystko powoduje, że USK, będący jednostką Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu jest najlepszym wyborem w diagnostyce i leczeniu najtrudniejszych przypadków – podsumowuje prof. Zatoński.


fot. Natalia Kusztal, USK

 
Mniej zakażeń, więcej zgonów

 


Mniej zakażeń, więcej zgonów

 


(21.12.2021 r.) 11,7 proc. – tylu umarło pacjentów z COVID-19, przyjmowanych do szpitala tymczasowego przy ul. Rakietowej we Wrocławiu w ciągu 5 tygodni od ponownego otwarcia tej jednostki. Tak wysokiej śmiertelności w poprzednich falach pandemii w tej jednostce nie notowano. I to nawet w okresach, gdy zakażeń w Polsce i regionie było znacznie więcej.

– To są dramatyczne dane, po raz pierwszy w szpitalu tymczasowym notujemy śmiertelność na poziomie dwucyfrowym – powiedział prof. Piotr Ponikowski, rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, na cotygodniowej konferencji prasowej dotyczącej sytuacji covidowej w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym. – Umierają przede wszystkim niezaszczepieni. Jak ważne są szczepienia pokazują z kolei statystyki zakażeń wśród studentów, doktorantów i pracowników naszej uczelni, które pozostają na niskim poziomie. A zdecydowana większość w tych grupach zaszczepiła się.

W IV fali pandemii, od czasu ponownego uruchomienia szpitala tymczasowego w listopadzie br. , do 21 grudnia przyjętych zostało 360 osób.

– Wiosną tego roku hospitalizowaliśmy 480 pacjentów, a więc znacznie więcej niż obecnie – przypomniał kierujący szpitalem tymczasowym dr Janusz Sokołowski. – Jednak te liczby są mylące. Mamy mniej pacjentów, a więcej zgonów. W ostatnich tygodniach zmienił się też przekrój wieku osób z COVID-19, które muszą być leczone w warunkach szpitalnych, głównie z powodu ciężkiego przebiegu zapalenia płuc. Pacjenci trafiają do nas za późno, kiedy ich płuca są zajęte przez infekcję w ponad 50 proc. Po fali młodszych pacjentów ponownie dominują ludzie w podeszłym wieku, najczęściej obciążeni dodatkowo poważnymi chorobami, w tym onkologicznymi, po przeszczepach. Oni też częściej umierają. Średnia wieku zmarłych w naszym szpitalu w obecnej fali przekracza 78 lat.

Wśród wszystkich hospitalizowanych w szpitalu przy ul. Rakietowej pacjenci zaszczepieni przeciwko COVID-19 stanowią zaledwie 5 proc. Jeszcze bardziej znamiennie pod tym względem wygląda sytuacja na covidowym oddziale intensywnej terapii USK, gdzie trafiają najciężej chorzy, wymagający wspomagania oddychania i krążenia.

– Właściwie wszyscy nasi pacjenci nie są zaszczepieni – przyznaje prof. Waldemar Goździk, kierownik Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii USK. – Niedawno trafił do nas jeden zaszczepiony. Jest to lekarz, niestety obciążony hematoonkologicznie.

Covidowy oddział intensywnej terapii pracuje na pełnych obrotach, obecnie zajętych jest 18 na 20 dostępnych łóżek. Duża część pacjentów to chorzy po operacjach chirurgicznych, dlatego też w USK uruchomiono cztery covidowe stanowiska intensywnej terapii na bloku pooperacyjnym, a jeśli będzie taka potrzeba – powstaną kolejne. Zdaniem prof. Goździka obecnie najpoważniejszym problemem oddziału jest brak możliwości wypisania pacjentów, którzy pokonali covid, ale z powodu ciężkiego uszkodzenia płuc wciąż wymagają wspomagania oddychania. W szpitalach w całym regionie nie ma wolnych miejsc intensywnej terapii.

– Mimo trudności, mamy swoje małe sukcesy. Ostatnio udało się nam odłączyć od ECMO dwoje pacjentów: 40-letniego mężczyznę i ciężarną młodą kobietę – dodał szef Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii USK.

Rektor UMW podkreślił, że na pierwszej linii frontu na Dolnym Śląsku w pandemii stoją lekarze z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, w którym leczeni są równolegle pacjenci covidowi i nie-covidowi. Pod tym względem to wyjątkowy ośrodek.

Dyrektor ds. lecznictwa otwartego USK Barbara Korzeniowska, życząc pacjentom zdrowych i rodzinnych świąt oraz dziękując im za cierpliwość, zaapelowała jednocześnie o refleksję:

– Niech to będzie refleksja na temat wspólnej odpowiedzialności za nas samych, naszych bliskich, ale też wszystkich ludzi, którzy nas otaczają. Tylko wtedy możemy sobie dać radę z pandemią, gdy każdy z nas weźmie odpowiedzialność za miejsce, w którym się znajduje – powiedziała Barbara Korzeniowska.

 


 

 
W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu szczepienia dzieci przeciwko COVID-19 od czwartku

Informacja prasowa 14 grudnia 2021 r.

 

W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu szczepienia dzieci przeciwko COVID-19 od czwartku

 

W USK we Wrocławiu od czwartku 16 grudnia można szczepić najmłodszą dopuszczoną grupę pacjentów – w wieku 5-11 lat – w dwóch punktach: przy ul. Borowskiej oraz M. Curie-Skłodowskiej. Na życzenie rodziców szczepienia dzieci będą się odbywać w dni powszednie od godz. 15.00, a w soboty od godz. 8.00. Ponadto szpital organizuje unikalną akcję szczepienia małych pacjentów onkologicznych po przeszczepach szpiku i chemioterapii.

Pierwsze wolne terminy dla pięciolatków i starszych dzieci wypełniły się błyskawicznie:
- Na początek udostępniliśmy 180 miejsc. Od północy 13 grudnia, gdy ruszyła rejestracja, w ciągu kilku godzin mieliśmy już zarejestrowanych pacjentów na wszystkie dostępne godziny – mówi dr Edwin Kuźnik, przewodniczący zespołu szczepień w USK. – Bardzo nas cieszy tak duże zainteresowanie sczepieniami najmłodszych i mamy nadzieję, że ten trend się utrzyma. Kolejne terminy będziemy udostępniać na bieżąco.

Dzieci otrzymają szczepionki Comirnaty (Pfizer-BioNTech) w dostosowanej do wieku dawce pediatrycznej (1/3 dawki standardowej). Schemat szczepienia zakłada podanie drugiej dawki po upływie co najmniej 21 dni. Jeśli w międzyczasie dziecko skończy 12 lat, dostanie już standardową dawkę szczepionki.

- W najmłodszej grupie dopuszczonej do szczepień nie jest przewidziana dawka przypominająca – dodaje dr Kuźnik. – Według aktualnych zaleceń trzecią dawkę, dodatkową mogą otrzymać jedynie dzieci z ciężkimi zaburzeniami odporności, m.in. dializowane, w trakcie leczenia przeciwnowotworowego, immunosupresyjnego, po przeszczepach.

Właśnie dla tej ostatniej grupy pacjentów w wieku powyżej 5 lat, leczonych w Klinice Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej USK zorganizowano w najbliższą sobotę akcję szczepienia przeciwko COVID-19.

- Wielu rodziców naszych pacjentów miało wątpliwości, bo część chorych z obniżeniem odporności nie odpowiada na szczepienie – mówi prof. Krzysztof Kałwak, szef Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej USK. – Jednak dziś już wiemy z obserwacji w różnych ośrodkach na świecie, że u zdecydowanej większości z nich szczepionka jest skuteczna. Zachęcamy też do szczepienia całe rodziny maluchów z obniżoną odpornością. Z powodu zakażenia koronawirusem w ostatnich miesiącach zmarło sześcioro dzieci, które zakończyły w naszej klinice leczenie onkologiczne. O sześcioro za dużo. Te dzieci nie mogły się zarazić od obcych, bo miały z nimi ograniczony kontakt, źródłem zakażenia musiał być ktoś z rodziny.

Ten sam problem widać także z perspektywy Kliniki Pediatrii i Chorób Infekcyjnych Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.
- W obecnej IV fali pandemii mamy bardzo dużo pacjentów z chorobami przewlekłymi, którzy ciężko przechodzą COVID-19 i wymagają m.in. tlenoterapii – informuje kierownik Kliniki Pediatrii i Chorób Infekcyjnych USK prof. Leszek Szenborn. – Rodzice większości z nich nie zaszczepili się, czyli nie zastosowali strategii kokonu. To nie tylko niezrozumiałe, ale po ludzku bardzo przykre.

Jak zaszczepić dziecko w USK

Przed zgłoszeniem się na szczepienie konieczna jest wcześniejsza rejestracja. Można zrobić to na kilka sposobów:
• osobiście w wybranym punkcie szczepień, przy ul. Borowskiej 213 lub ul. M. Curie-Skłodowskiej 50/52,
• zadzwonić pod dedykowany numer w naszym szpitalu: 885 853 059 lub 885 853 127,
• zadzwonić na całodobową infolinię 989,
• skorzystać ze strony internetowej pacjent.gov.pl (Ważne! Dziecko można zarejestrować tylko za pomocą tzw. szybkiej rejestracji bez Profilu Zaufanego),
• wysłać SMS o treści SzczepimySie na numer 664 908 556 lub 880 333 333.

Proszę pamiętać o przygotowaniu numeru PESEL dziecka, który jest niezbędny do rejestracji.

***

Trudna sytuacja na intensywnej terapii

W Klinice Anestezjologii i Intensywnej Terapii USK 14 grudnia zajętych było 13 łóżek – wszystkie łóżka covidowe, które szpital musi zapewnić na mocy decyzji wojewody. Sytuacja jest dynamiczna i w każdej chwili może się zmienić, ale od wielu dni klinika funkcjonuje na granicy możliwości. Coraz trudniej zapewnić leczenie zwłaszcza pacjentom wymagającym intensywnej terapii, ale niezakażonym SARS-CoV-2. Obecnie brak jest wolnych miejsc intensywnej terapii na terenie całego Dolnego Śląska.

- W USK uruchomiliśmy dodatkowe stanowiska dla pacjentów niezakażonych na oddziale pooperacyjnym, ale obawiamy się, że wkrótce może i ich zabraknąć – alarmuje prof. Waldemar Goździk, kierownik Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii USK. – Pacjenci z COVID-19 zajmują połowę łóżek na oddziale, ale często się zdarza, że nadal wymagają intensywnej terapii, nawet jeśli już pokonali wirusa i nie zarażają. Nie można ich jednak wypisać na inny oddział, bo nie pozwala na to ich stan zdrowia.

Klinika boryka się także z kłopotami kadrowymi. Jej zespół musi bowiem także zabezpieczać szpital tymczasowy przy ul. Rakietowej.

W obecnej IV fali wśród pacjentów z COVID-19, którzy trafiają do kliniki, dominują ludzie stosunkowo młodzi, w wieku od 30 lat do 58. Wszyscy są niezaszczepieni. Choroba przebiega u nich w sposób dramatyczny, lekarze walczą o ich życie i nie zawsze jest to walka wygrana.

fot. Tomasz Walow/ Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu

 


 
Nastoletni chłopcy bardziej narażeni na PIMS

Informacja prasowa 13.12.2021 r.

Nastoletni chłopcy bardziej narażeni na PIMS – ustalili naukowcy z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu

 

Ryzyko wystąpienia u dziecka wieloukładowego zespołu zapalnego powiązanego z COVID-19 (ang. Pediatric Inflammatory Multisystem Syndrome, PIMS) jest zależne zarówno od płci, jak i od wieku. To immunologiczne powikłanie po przebytym zakażeniu SARS-Cov-2 częściej dotyka nastoletnich chłopców – wynika z badań, prowadzonych przez naukowców z trzech polskich uczelni oraz instytutu PAN, opublikowanych w grudniu br. w prestiżowym czasopiśmie „Scientific Reports” („ Distinct characteristics of multisystem inflammatory syndrome in children in Poland”). Publikacja powstała w efekcie projektu badawczego, zainicjowanego m.in. przez specjalistów z Katedry i Kliniki Pediatrii i Chorób Infekcyjnych Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu – prof. Leszka Szenborna i dr Kamilę Ludwikowską. Badania prowadzone są od maja 2020 r., a więc rozpoczęły się wkrótce po tym, gdy po raz pierwszy na świecie opublikowano opis PIMS. Publikacja „Scientific Reports” zawiera opis przebiegu choroby w populacji 274 dzieci z PIMS w Polsce. Jest to największa po USA i Wielkiej Brytanii opisana naukowo baza przypadków, obejmująca jedynie stan na 20 lutego 2021 r. Od tego czasu liczba dzieci z potwierdzonym PIMS w Polsce wzrosła przynajmniej dwukrotnie.


- Z naszym projektem badawczym związany jest ogólnopolski rejestr chorób zapalnych dzieci, gdzie zgłasza się przypadki PIMS – mówi pierwsza autorka publikacji i koordynator badania dr Kamila Ludwikowska z Katedry i Kliniki Pediatrii i Chorób Infekcyjnych Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. – W oparciu o dane z 45 ośrodków Polsce możemy stwierdzić, że dotychczas zaobserwowano PIMS u ok. 650 dzieci. Cześć z tej liczby wymaga jeszcze dodatkowej weryfikacji, ale widzimy wyraźną zbieżność między występowaniem PIMS a szczytami kolejnych fal pandemii COVID-19. W związku z obecną IV falą w niektórych regionach kraju już widać wzrost liczby pacjentów pediatrycznych z wieloukładowym zespołem zapalnym. Na Dolnym Śląsku, gdzie obecna fala dotarła nieco później, spodziewamy się „wysypu” PIMS za ok. 2-4 tygodnie. Dzieci chorują bowiem na PIMS ok. 2-8 tygodni od zakażenia SARS-CoV-2, a średnio po miesiącu.


Jak zaznacza dr Ludwikowska, z dotychczasowych badań wynika, że w Polsce przebieg choroby jest najczęściej lżejszy i obarczony mniejszym ryzykiem zgonu niż w USA i krajach zachodnio-europejskich. Odnotowano do tej pory trzy zgony, ponadto nie ma pewności, czy bezpośrednią ich przyczyną był PIMS (ustalenie tego wymaga dodatkowej analizy). Czy o ryzyku zachorowania na PIMS decydują geny? To pytanie, na które polscy naukowcy także szukają odpowiedzi.


- Pobraliśmy materiał do badań genetycznych już od kilkudziesięciu dzieci – mówi dr Kamila Ludwikowska. – Liczymy na to, że wyniki poznamy w I kw. przyszłego roku.


PIMS objawia się zazwyczaj wysoką gorączką, dolegliwościami ze strony układu pokarmowego (przede wszystkim bólem brzucha), wysypką, zapaleniem spojówek, czasem bólem głowy i wieloma innymi symptomami. Charakterystyczne dla choroby jest także zajęcie układu krążenia – w ostrym stanie pacjenci rozwijają objawy niewydolności serca, natomiast trwałym powikłaniem może być powstanie tętniaków tętnic wieńcowych. Takie dzieci mają zwiększone ryzyko zawału serca, a także innych poważnych problemów w przyszłości i wymagają leczenia profilaktycznego przez całe życie. PIMS nie ma związku z ciężkością przebiegu COVID-19 – powikłanie dotyka także dzieci, które przeszły zakażenie SARS-Cov-2 bezobjawowo.


 
Dziś walczymy o bezpieczną Wielkanoc – na Boże Narodzenie jest już za późno
Informacja prasowa 07.12.2021

Dziś walczymy o bezpieczną Wielkanoc – na Boże Narodzenie jest już za późno


(07.12.2021) Przy tak niskim jak obecny poziomie wyszczepienia rozpędzonej IV fali pandemii nie da się zatrzymać bez zmiany naszych postaw. Konieczne jest ograniczenie kontaktów osób zaszczepionych z niezaszczepionymi, przestrzeganie powszechnie znanych – zbyt często lekceważonych – zasad. Będzie o to trudno w okresie przedświątecznym, zdominowanym przez zakupy w zatłoczonych galeriach i na bożonarodzeniowych jarmarkach. Na wiele działań jest już jednak za późno – eksperci Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego i Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu nie kryją zaniepokojenia z przebiegu kolejnego etapu pandemii.



Województwo dolnośląskie znalazło się wśród regionów o najwyższej liczbie zakażonych SARS-Cov-2. Co należy zrobić, by odwrócić ten trend? - Bezwzględnie skończyć z pobłażliwością wobec osób bez masek – uważa prof. Jarosław Drobnik, naczelny epidemiolog USK. – Moim prywatnym zdaniem, obowiązek zakrywania nosa i ust powinien także dotyczyć otwartych przestrzeni. Wystarczy zobaczyć, co się dzieje na bożonarodzeniowym jarmarku we Wrocławiu. Niby odbywa się on na świeżym powietrzu, gdzie nie trzeba zakładać maski, ale widzimy, jaki panuje tam tłok i jak niemożliwe jest zachowanie dystansu. Jest już za późno na zmodyfikowanie IV fali pandemii, nawet gdyby rząd wdrożył restrykcyjne rozwiązania. Mamy natomiast jeszcze wpływ na to, jak długo obecny poziom zachorowań będzie się utrzymywał. Dziś trzeba zrobić wszystko, by ograniczyć kontakty osób niezaszczepionych z zaszczepionymi, by ochronić swoich najbliższych.


Podobnego zdania jest prof. Leszek Szenborn, kierownik Kliniki Pediatrii i Chorób Infekcyjnych USK, do którego kliniki trafia obecnie więcej dzieci niż – jak to określił – podczas II i III fali razem wziętych.

– Teraz nie da się już uratować sytuacji epidemicznej na Boże Narodzenie, ale możemy myśleć o tym, by na Wielkanoc było bezpieczniej – mówi prof. Szenborn, podkreślając po raz kolejny, że większość dzieci, które muszą być hospitalizowane z powodu COVID-19 choruje przewlekle, a ich rodzice mimo to nie zdecydowali się na szczepienie. – Choroby przewlekłe wpływają na ciężki przebieg COVID-19, ale mamy też w klinice przypadki dzieci bez chorób współistniejących, które przechodzą chorobę bardzo ciężko. Jeden z dwóch takich pacjentów, obecnie wymagający leczenia pod respiratorem, nie ma innej choroby poza covidem.


Profesor przypomniał także o powikłaniach pocovidowych u dzieci – są to m.in. PIMS (wieloukładowy zespół zapalny), zdarzający się u zupełnie zdrowych dzieci, nawet gdy przeszły COVID-19 bezobjawowo czy udary, które są efektem uszkadzania przez koronawirus śródbłonka naczyń krwionośnych. To kolejne argumenty przemawiające za koniecznością szczepienia się odpowiedzialnych rodziców i pozostałych członków rodziny, naprawdę troszczących się o swoich bliskich.


Ochrona najmłodszych powinna zacząć się jeszcze wcześniej – najlepiej zanim przyjdą na świat. – Poziom wyszczepienia rodzących w USK jest przerażająco niski – informuje prof. Mariusz Zimmer, kierownik II Kliniki Ginekologii i Położnictwa USK. – Szacujemy go na 20-30 proc. „Nie wiedziałam, że mogę się szczepić w ciąży”, „Nie chciałam zaszkodzić dziecku” – takie argumenty słyszymy, gdy pytamy pacjentki o powody. Jedna z pań, paląca w ciąży 20 papierosów dziennie, oznajmiła, że bała się, czy szczepionka nie będzie szkodliwa. Trudno przyjąć do wiadomości tak absurdalne tłumaczenia. Widzimy na co dzień młode ciężarne, które ciężko przechodzą covid, walcząc o życie pod respiratorem lub ECMO. Dwie z naszych pacjentek zmarły, osieracając nowo narodzone dzieci.


Prof. Krzysztof Reczuch podjął problem skutków braku regulacji prawnych, przez które nie ma podstaw żądania paszportów covidowych w szpitalach: – Szpital jest „świątynią chorych” i w związku z tym wielu krajach nie ma możliwości wejścia do szpitala bez paszportu covidowego, ale nie w Polsce – ubolewa prof. Reczuch.


Dyrektor USK ds. lecznictwa Barbara Korzeniowska podkreślała, jak trudno jest przy rosnącej liczbie zakażonych koronawirusem utrzymać podstawowe funkcje szpitala. Zwróciła ponadto uwagę na sytuację pacjentów bez COVID-19, którzy wymagają intensywnej terapii. - Zdarza się, że brakuje dla nich miejsc, mamy takie sygnały z całego regionu – powiedziała Barbara Korzeniowska.


fot. Tomasz Walow/Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu


 
Bezpieczne macierzyństwo z cukrzycą typu 1
Informacja prasowa 02.12.2021

Bezpieczne macierzyństwo z cukrzycą typu 1



Kobiety z cukrzycą typu 1 mogą rodzić zdrowe dzieci bez ryzyka powikłań. Muszą jednak zadbać o to jeszcze na etapie planowania ciąży, a podczas jej trwania kontrolować poziom cukru. Pomaga w tym program leczenia osobistymi pompami insulinowymi Fundacji WOŚP, działający w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu od ponad roku. W USK na świat przyszła już dwójka dzieci matek objętych programem, wkrótce spodziewane są kolejne narodziny.

Diabetologiczna poradnia przykliniczna USK ma pod opieką młodych dorosłych z cukrzycą typu 1. Ten typ choroby dotyka ok. 10 proc. wszystkich diabetyków. W przeciwieństwie do cukrzycy typu 2, w kontekście której mówi się o epidemii XXI wieku, na rozwinięcie się cukrzycy typu 1 nie ma się żadnego wpływu. Choroba nie wynika z błędów żywieniowych ani z trybu życia. Jej przyczyną jest stopniowe niszczenie komórek β trzustki, produkujących insulinę, a w konsekwencji jej brak.

– Choroba zostaje zdiagnozowana najczęściej w młodym wieku, a nawet w dzieciństwie – wyjaśnia dr Małgorzata Janków z Kliniki Angiologii, Nadciśnienia Tętniczego i Diabetologii USK. – Pacjentami naszej przyklinicznej Poradni Diabetologicznej są głównie młodzi dorośli, z aktywnymi objawami. Wśród nich wiele kobiet, które pragną zostać matkami. To właśnie z myślą o nich nawiązaliśmy współpracę z Fundacją Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, która od lat realizuje program leczenia ciężarnych z cukrzycą typu 1 osobistymi pompami insulinowymi. Urządzenia te, sprzężone z systemami monitorowania glikemii, są udostępniane pacjentkom na okres planowania i trwania ciąży. Poradnia Diabetologiczna USK dostała już dziesięć pomp MEDTRONIC 640G. Dzięki programowi możemy pomóc naszym pacjentkom lepiej kontrolować glikemię w trakcie ciąży.

Możliwość korzystania z pomp przez pacjentki z cukrzycą to dobra wiadomość dla położników:

– Optymalna kontrola glikemii w trakcie planowania i trwania ciąży warunkuje prawidłowy rozwój płodu i minimalizuje ryzyko powikłań okołoporodowych – uważa prof. Mariusz Zimmer, kierownik II Kliniki Ginekologii i Położnictwa USK. – Za pomocą pompy, która podaje insulinę w sposób ciągły, osiąga się najlepsze rezultaty.

Pacjentki dostają pompę do domu i korzystają z niej aż do połogu. To jednak tylko jeden z elementów opieki medycznej nad ciężarną z cukrzycą typu 1. W sytuacji idealnej, ciąża u tych chorych powinna być planowana przynajmniej pół roku wcześniej i tak też zaleca się pacjentkom, pozostającym pod opieką Poradni Diabetologicznej USK.

– 6 miesięcy to jest ten czas, gdy możemy kobietę dobrze przygotować do przyszłego stanu – mówi dr Janków. – Chodzi przede wszystkim o wyrównanie metaboliczne cukrzycy i redukację w zakresie prawidłowej insulinoterapii. Wysoka glikemia zwiększa ryzyko poronienia, retinopatii cukrzycowej, rozwinięcia się choroby nerek. Walczymy nie tylko o bezpieczeństwo matki, ale i dziecka. Wyrównanie glikemii ma kolosalne znaczenie także dla rozwoju płodu, ponieważ wysokie poziomy cukru u matki mogą powodować u dziecka liczne powikłania.

Jednym z najbardziej znanych nawet laikom jest makrosomia, czyli nadmierny wzrost płodu, wynikający ze zbyt wysokiego poziomu cukru w organizmie matki. Dziecko osiąga masę powyżej 4 kg, a znane są przypadki noworodków ważących 6 kg i nawet więcej. Duże dziecko w tej sytuacji to duży kłopot. Nie tylko z powodu trudnego porodu (zwykle musi się kończyć cesarskim cięciem). Noworodek z makrosomią jest obarczony ryzykiem wystąpienia wielu problemów zdrowotnych, w tym kardiologicznych.

– U noworodków urodzonych przez matki z nieuregulowaną glikemią może dojść np. do kardiomiopatii przerostowej (choroba serca polegająca na przeroście lewej komory), ale generalnie ryzyko wystąpienia wad wrodzonych jest u nich 2-3 krotnie większe niż przeciętnie – mówi prof. Barbara Królak-Olejnik, kierownik Kliniki Neonatologii USK. – Niebezpieczna jest sama makrosomia. Z powodu dużej masy ciała dziecka dochodzi często do przedwczesnego porodu. Noworodek mimo, że jest duży, niestety wykazuje objawy wcześniactwa, z wszelkimi tego konsekwencjami zdrowotnymi, w tym niewydolnością oddechową.

Pierwsze dziecko, którego matka korzystała z osobistej pompy insulinowej w ramach programu w USK urodziło się w listopadzie br. Poród odbył się drogą naturalną, a stan maluszka był dobry.

Kobiety z cukrzycą typu 1 planujące w najbliższej przyszłości ciążę, chcące wziąć udział w programie WOŚP i wypożyczyć na ten czas osobistą pompę insulinową, zapraszamy do kontaktu z sekretariatem Kliniki Angiologii, Nadciśnienia Tętniczego i Diabetologii USK (tel. 71-733-22-00, od poniedziałku do piątku w godz. 8.00 – 14.30).


fot. Tomasz Walów, Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu

 
Większość hospitalizowanych z powodu COVID-19 to niezaszczepieni

 

Wrocław, 30 listopada 2021
Informacja prasowa



Większość hospitalizowanych z powodu COVID-19 to niezaszczepieni


80 proc. pacjentów szpitala tymczasowego we Wrocławiu to osoby niezaszczepione. Nie zaszczepiła się także większość rodziców dzieci, które z powodu COVID-19 trafiają do Kliniki Pediatrii i Chorób Infekcyjnych Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Twarde dane nie pozostawiają wątpliwości, że jedyną skuteczną ochroną przed ciężkim przebiegiem choroby wywołanej SARS-Cov-2 jest szczepienie. Eksperci apelują o solidarność z najsłabszymi i najbardziej narażonymi na zakażenie. Jej wyrazem jest przyjęcie szczepionki.

Mimo wzrastającej liczby zakażonych, wśród pracowników, studentów i doktorantów Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu sytuacja jest stabilna.

– W grupie studentów i doktorantów w ciągu tygodnia odnotowaliśmy zaledwie kilkanaście nowych zakażeń na 6,5 tysiąca osób. Dowodzi to, jak skuteczne są szczepienia, bo zdecydowana większość jest zaszczepiona – powiedział rektor UMW prof. Piotr Ponikowski, podczas dzisiejszej konferencji prasowej, jak co tydzień poświęconej bieżącej sytuacji pandemicznej na uczelni i w USK.

Rektor UMW po raz kolejny zaapelował by namawiać wszystkich do szczepień, bo liczba pacjentów w szpitalach z powodu COVID-19 wzrasta, a chorują coraz młodsi.

Dzięki wyszczepieniu personelu medycznego w USK nadal udaje się zapewnić opiekę nad pacjentami z innymi schorzeniami niż COVID-19.

– Dotychczas nie ograniczyliśmy działalności, przyjmujemy pacjentów na wszystkie oddziały, zarówno w trybie ostrym, jak i planowym – informuje dyrektor ds. lecznictwa otwartego Barbara Korzeniowska. – Działają także oddziały jednodniowe oraz poradnie. Nasz personel bardzo ciężko pracuje i dzięki ich wysiłkowi możemy wciąż pełnić funkcje szpitala „białego”.

Dr Janusz Sokołowski, kierujący szpitalem tymczasowym we Wrocławiu podkreślił, że do placówki trafiają pacjenci znacznie młodsi niż w czasie poprzedniej fali pandemii.

– Około 1/3 chorych to 30-40-latkowie – mówi dr Sokołowski. – 80 proc. wszystkich hospitalizowanych od początku wznowienia działalności szpitala nie była zaszczepiona.

Szef szpitala tymczasowego podkreśla, że u większości jego pacjentów choroba ma ciężki przebieg, a chorzy poza leczeniem wymagają najczęściej całodobowej opieki pielęgniarskiej.

Niepokojące są statystyki dotyczące dzieci, które znacznie częściej niż w poprzednich falach pandemii muszą być leczone w warunkach szpitalnych w powodu COVID-19.

- W miniony weekend mieliśmy zajęte wszystkie łóżka. 46 miejsc wypełnionych dziećmi z ciężkim przebiegiem choroby – relacjonuje prof. Leszek Szenborn, kierownik Kliniki Pediatrii i Chorób Infekcyjnych USK. – Ich rodzice w większości się nie zaszczepili. To bardzo przykre, że nawet rodzice dzieci przewlekle chorych, najbardziej narażonych na poważny przebieg COVID-19, nie myślą o tym, by je zabezpieczyć.

Naczelny epidemiolog USK dr hab. Jarosław Drobnik tłumaczył, dlaczego przypadki zachorowania na COVID-19 pomimo szczepienia nie są argumentem przeciwko samym szczepieniom.

– Zaszczepieni chorują m.in. dlatego, że mają kontakt z niezaszczepionymi – wyjaśniał dr hab. Jarosław Drobnik. – Pamiętajmy, że szczepienie nie zabezpiecza w stu procentach przed zakażeniem, a jedynie wielokrotnie zmniejsza ryzyko ciężkiego przebiegu choroby i zgonu. Wiadomo także, że u osoby zaszczepionej obserwujemy mniejszą wiremię – czyli trudniej się od niej zarazić. Im więcej osób zaszczepionych, tym mniejsza transmisja wirusa i jego skłonność do tworzenia kolejnych mutacji.

fot. Tomasz Walow/UMW



 

 


 
Raport covidowy USK
Informacja prasowa 23.11.2021

IV fala nabiera tempa – raport covidowy z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu



112 łóżek w Szpitalu Tymczasowym przy u. Rakietowej do końca tygodnia, 70 pacjentów covidowych na różnych oddziałach w lecznicy przy ul. Borowskiej i nieustanna walka o zapewnienie ciągłej opieki pacjentom ze schorzeniami innymi niż COVID-19 – tak wygląda obecna sytuacja w USK we Wrocławiu. Ponieważ w związku z rosnącą liczbą zakażeń jest ona dynamiczna, USK będzie informował media o szczegółach w cyklu cotygodniowych spotkań. Pierwsze z nich miało miejsce we wtorek 23 listopada br.

Barbara Korzeniowska, dyrektor ds. lecznictwa otwartego:
Liczbę łóżek covidowych na bieżąco dostosowujemy do rosnącej liczby zakażonych. Pierwsze 56 miejsc, z którymi wznowiliśmy działalność szpitala tymczasowego przy ul. Rakietowej, szybko okazała się niewystarczająca, wystąpiliśmy więc do wojewody dolnośląskiego o zgodę na kolejne 28 łóżek od dziś i następne 28 od soboty. W szpitalu przy ul. Borowskiej mamy dziś 70 zakażonych pacjentów, w tym 25 dzieci w Klinice Pediatrii i Chorób Infekcyjnych, która przyjmuje najmłodszych z COVID-19 z województwa dolnośląskiego i opolskiego. Dzieci są przyjmowane razem z opiekunami, najczęściej także zakażonymi. W tej chwili intensywnej terapii wymaga jedno dziecko i 6 dorosłych. Pacjenci z COVID-19 na Borowskiej przebywają w wydzielonych strefach, na każdym oddziale są przeznaczone dla nich izolatki. W ostatnich tygodniach obserwujemy wyraźny wzrost zainteresowania szczepieniami przeciwko COVID-19. Szczepimy nie tylko w naszych punktach przy ul. Borowskiej i Curie-Skłodowskiej, ale też w ramach współpracy z wrocławskim magistratem i MPK w Szczepciobusie, który przez najbliższy miesiąc będzie również dostępny przy jarmarku bożonarodzeniowym w Rynku. Coraz więcej osób przychodzi na testy, więc przedłużyliśmy godziny pracy punktów pobrań we Wrocławiu i w Strzelinie. Dzięki własnemu laboratorium szybko mamy wyniki. Minionej doby wykonaliśmy 1317 testów PCR, z czego 457 okazało się dodatnich.

Prof. Szymon Dragan, prorektor ds. klinicznych Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu:
Wyniki testów wykonanych w USK ostatniej doby wskazały ponad 30 proc. zakażonych. Mamy zatem dość niepokojący wzrost. Jednocześnie wśród studentów naszej uczelni wykrywamy pojedyncze przypadki (choć trzeba przyznać, że nie mamy obecnie możliwości testowania wszystkich). Ok. 90 proc. studentów Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu jest zaszczepionych przeciwko COVID-19. Dlatego też będziemy się starali tak długo, jak będzie to możliwe, utrzymać naukę w trybie stacjonarnym. Przyszli lekarze muszą mieć kontakt z pacjentami. Mamy też nadzieję, że jeśli IV fala nabierze jeszcze większego rozpędu, to właśnie ci młodzi ludzie wesprą personel szpitala, podobnie jak to miało miejsce kilka miesięcy temu. Zarówno ta chęć niesienia pomocy w ramach wolontariatu, jak i duża liczba zaszczepionych wśród studentów, świadczą o sile oddziaływania uczelni na świadomość i postawy społeczne przyszłych lekarzy.

Dr hab. Jarosław Drobnik, naczelny epidemiolog szpitala:
Mimo pandemii staramy się zabezpieczyć świadczenia w niezmienionym zakresie. Niestety, szpital tymczasowy nie rozwiązuje wszystkich problemów, a konieczność tworzenia kolejnych stref covidowych w USK sprawia, że jest to trudne wyzwanie. Tydzień temu w USK mieliśmy 61 pacjentów z COVID-19, dziś razem z osobami przebywającymi przy ul. Rakietowej jest ich ponad dwukrotnie więcej. Obserwujemy gwałtowny przyrost liczby wykonanych testów – jest ich ok. trzykrotnie więcej niż tydzień temu. To wszystko świadczy o skali narastania problemu i musi się przekładać na pracę szpitala. Jeśli ta tendencja się utrzyma, wcześniej czy później będziemy musieli ograniczyć przyjęcia planowe.

Szybka reakcja dyrekcji i ogromna mobilizacja pracowników USK oraz dobra współpraca z władzami wojewódzkimi sprawiają, że udaje się błyskawicznie uruchamiać kolejne łóżka covidowe w razie potrzeb, ale odbywa się to kosztem chorych bez COVID-19. Robimy wszystko, by wciąż zapewnić leczenie pacjentom z zawałami, udarami, nowotworami, itp., ale trudno powiedzieć, jak długo jeszcze się to będzie udawało. Przed nami jeszcze wiele trudnych tygodni, można się spodziewać wzrostu dziennej liczby zakażeń nawet do 30 tys. i dłuższego czasu trwania IV fali pandemii.

Dr Edwin Kuźnik przewodniczący zespołu szczepień przeciw COVID-19:
Wobec większego zainteresowania sczepieniami przeciwko COVID-19 uruchomiliśmy możliwość szczepienia w najbliższą sobotę, 27 listopada w godz. 8.00-16.00 w naszym punkcie przy ul. Skłodowskiej Curie. W USK wykonaliśmy dotąd ponad 345 tysięcy szczepień. Wśród nich nie odnotowaliśmy żadnej sytuacji zagrażającej życiu. Najczęstsze objawy poszczepienne, trwające najwyżej kilka dni, to ból ręki, bóle mięśni, wzrost temperatury ciała, zdarzyły się także omdlenia. Niektórzy wciąż mają wątpliwości dotyczące trzeciej dawki. Ale przecież to nie jest nic nowego, od dawna są szczepionki, wymagające dawki przypominającej, jak np. przeciwko WZW typu B. Rekomendujemy szczepienia, zachęcamy do nich, organizujemy także akcje wyjazdowe, np. do innych wrocławskich uczelni czy szkół średnich. Jesteśmy obecni w Szczepciobusie, który od kilku miesięcy dociera w różne rejony miasta, by ułatwić chętnym szczepienie w pobliżu ich miejsca zamieszkania.




 
Pacjenci onkologiczni z szansą na terapię akademickim CAR-T
(14.10.2021)

Pacjenci onkologiczni z szansą na terapię akademickim CAR-T



Pacjenci Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu zmagający się z oporną, ostrą białaczką limfoblastyczną od 1 września mają dostęp do bezpłatnej terapii CAR-T. Szansę na nowatorską terapię otrzymają również dorośli z agresywnymi chłoniakami i ostrą białaczką limfoblastyczną. Wkrótce na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu w ramach prowadzonych badań klinicznych uruchomiona zostanie produkcja tzw. akademickiego CAR-T.

Pacjenci onkologiczni z szansą na terapię akademickim CAR-T

Naukowcy z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, pod kierownictwem prof. Tomasza Wróbla, rozpoczęli realizację grantu Agencji Badań Medycznych na badania nad innowacyjną terapią CAR-T. Na ten cel otrzymali z Agencji ponad 15 milionów złotych.

— Zdobycie grantu ABM umożliwia uruchomienie produkcji akademickich CAR-T na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu i zastosowanie ich u chorych z agresywnymi chłoniakami i ostrą białaczką limfoblastyczną — wyjaśnia prof. Tomasz Wróbel, kierownik Katedry i Kliniki Hematologii, Nowotworów Krwi i Transplantacji Szpiku UMW. — Ponadto w ramach grantu pracujemy teraz nad uruchomieniem platformy technologicznej, która pozwoli na wytwarzanie CAR-T w innych wskazaniach hematologicznych i onkologicznych. Dorośli pacjenci mają obecnie bardzo ograniczony dostęp do tej innowacyjnej terapii z racji braku refundacji bardzo wysokich kosztów CAR-T produkowanych przez firmy farmaceutyczne. Badania kliniczne takie jak nasze umożliwiają chorym dostęp tego rodzaju leczenia – dodaje prof. Tomasz Wróbel. Projekt w Klinice Hematologii prowadzi prof. Anna Czyż.

Projekt ma charakter innowacyjny, mamy bowiem do czynienia z "żywym lekiem", czyli zmodyfikowanymi genetycznie limfocytami pacjenta. W pierwszym etapie jego realizacji konieczne jest uzyskanie wielu pozwoleń i akredytacji oraz właściwe przygotowanie zaplecza laboratoryjnego.

— Okres pandemii nie ułatwiał dotychczas procedur administracyjnych, jednak spodziewamy się, że pierwszych pacjentów do tego badania będziemy rekrutować już w przyszłym roku — wyjaśnia prof. Wróbel.

— Warto podkreślić, że Klinika Hematologii dysponuje odpowiednim sprzętem laboratoryjnym do produkcji CAR-T, dzięki hojnej darowiźnie rodziny jednego z naszych pacjentów. Żona chorego przekazała nam kwotę niemal 1,5 mln złotych, zebraną na leczenie męża, który niestety nie mógł skorzystać z tej terapii — dodaje prof. Wróbel.

Terapia CAR-T jest przede wszystkim nadzieją dla pacjentów onkologicznych chorych na agresywne nowotwory. Do tej pory terapia CAR-T była terapią komercyjną, kosztowną, teraz będziemy wytwarzać CAR-T akademickie, co znacząco obniży jej koszty.

— Obecnie najważniejsze cele to zakończenie procesu certyfikacji Zakładu Inżynierii Genetycznej, zarejestrowanie badania klinicznego oraz rozpoczęte właśnie szkolenie personelu w obsłudze urządzeń laboratoryjnych przeznaczonych do produkcji CAR-T. Kolejny etap to rozpoczęcie badania, w którym planujemy zastosować CAR-T u 30 pacjentów — mówi prof. Wróbel. Większość pacjentów będzie pochodzić z Kliniki Hematologii, Nowotworów Krwi i Transplantacji Szpiku, natomiast część z kliniki Przylądek Nadziei.

CAR-T budzi nadzieję i daje szansę na pokonanie wyjątkowo trudnego przeciwnika,

CAR-T będą stosowane u dorosłych chorych na agresywne chłoniaki i dzieci chorych na ostrą białaczkę limfoblastyczną.

Do leczenia kwalifikowani będą dorośli chorzy na agresywne chłoniaki, u których standardowe leczenie immunochemioterapią nie przyniosło spodziewanych efektów. Zastosowanie terapii CAR-T daje tej grupie chorych realną szansę na pełne wyleczenie.

Większość dzieci chorych na ostrą białaczkę limfoblastyczną dobrze odpowiada na leczenie konwencjonalne, jednak u części z nich, wykazujących cechy złego rokowania, wznowy następują szybko. Dla około 15-20 dzieci rocznie nie ma w tym momencie żadnych rozwiązań terapeutycznych, które dawałyby szansę na wyleczenie. Metoda CAR-T jest dla nich bez wątpienia nadzieją.

Klinika Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej „Przylądek Nadziei” Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu jest pierwszym i jedynym ośrodkiem w Polsce, certyfikowanym do stosowania terapii CAR-T u dzieci i młodych dorosłych do 25. roku życia z oporną lub nawrotową białaczką limfoblastyczną z komórek B. W klinice terapię CAR-T podano już dziesięciorgu dzieciom. Dotychczas, w przypadku dzieci potrzebujących tej terapii leczonych w klinice „Przylądek Nadziei”, jedynym rozwiązaniem było uruchomienie zbiórek i zakup komercyjnych produktów. Od 1 września leczenie terapią CAR-T będzie finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

– Pierwszy pacjent Kliniki Przylądek Nadziei USK otrzymał komórki CAR-T 3 marca 2020 roku – mówi prof. Krzysztof Kałwak, kierownik Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej USK we Wrocławiu. – Dzięki terapii udało się u niego uzyskać wreszcie – po 7 latach od rozpoczęcia leczenia bardzo opornej białaczki - ujemną chorobę resztkową. Po kilkunastu miesiącach od podania komórek CAR-T są one ciągle obecne w organizmie małego pacjenta i działają. Od tamtej pory leczenie zastosowaliśmy łącznie u 10 małych pacjentów, którzy wyczerpali już inne możliwości leczenia. Dzieci te w większości mają się dobrze i mogły wrócić w krótkim czasie do domów (u jednego dziecka konieczne było przeprowadzenie allogenicznej transplantacji komórek krwiotwórczych od dawcy niespokrewnionego). To bardzo dobre informacje, ponieważ nie mogliśmy tym dzieciom wcześniej już w żaden sposób pomóc. Obserwowana zatem w naszej praktyce klinicznej skuteczność CAR-T budzi nadzieję i daje szansę na pokonanie wyjątkowo trudnego przeciwnika, jakim jest oporna lub nawrotowa ostra białaczka limfoblastyczna z komórek B, tam, gdzie tej szansy jeszcze niedawno nie było. Jestem niezmiernie szczęśliwy, bo terapia CAR-T będzie dostępna dla każdego naszego pacjenta, który zostanie zakwalifikowany do tego leczenia” – dodaje prof. Kałwak.

CAR-T to przygotowywana indywidualnie, jednorazowa terapia genowo-komórkowa, która do walki z nowotworem wykorzystuje układ odpornościowy dzięki poddaniu modyfikacji genetycznej limfocytów T pacjenta. W wyniku tej ingerencji limfocyty zyskują dodatkowy receptor, tzw. chimerowy receptor antygenowy, dzięki któremu skutecznie rozpoznają i niszczą komórki nowotworu.

Jak działa terapia CAR-T?

Jak w praktyce działa mechanizm terapii CAR-T? W specjalistycznym procesie filtrowania krwi (leukaferaza) izolowane są z niej leukocyty, w tym limfocyty T. Następnie są one przekazywane do laboratorium w celu modyfikacji. Przy pomocy wektora wirusowego limfocyty T zostają genetycznie zaprogramowane tak, aby rozpoznawały komórki nowotworu. Następnie nowo utworzone komórki CAR-T ulegają namnażaniu i trafiają z powrotem do krwi pacjenta. Tak zaprogramowane komórki CAR-T są w stanie rozpoznać komórki nowotworowe, przyłączyć się do nich i aktywnie je zniszczyć.

 
 
Nowa kampania społeczna „Razem przed siebie”

Nowa kampania społeczna „Razem przed siebie”

 

Wrocław, 21.09.2021 r.


Informacja prasowa

Dobre życie z otępieniem jest możliwe. Pod takim właśnie hasłem ruszyła nowa kampania społeczna „Razem przed siebie”, którą zainaugurowała dzisiejsza konferencja prasowa na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu.

Wybór dzisiejszej daty nie był przypadkowy, to właśnie 21 września przypada bowiem światowy Dzień Choroby Alzheimera. Kampania powstała w ramach międzynarodowego projektu naukowego COGNISANCE realizowanego w Polsce przez zespół z Katedry Psychiatrii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Tożsame działania realizowane są także w Australii, Kanadzie, Holandii i Wielkiej Brytanii

Głównym celem Kampanii „Razem przed siebie” jest podniesienie świadomości społecznej na temat otępień oraz przeciwdziałanie stygmatyzacji osób z otępieniem i ich bliskich.

– Kampanię zaprojektowaliśmy wspólnie z osobami z otępieniem, ich opiekunami i pracownikami ochrony zdrowia – zaznacza kierująca projektem prof. Joanna Rymaszewska, kierownik Katedry Psychiatrii UMW. – Kampania ma na celu przede wszystkim odczarowanie tematu otępień, ściągnięcie z niego tabu. Chcemy, abyśmy śmielej rozmawiali o tych chorobach, tak jak teraz śmiało rozmawiamy o profilaktyce, wczesnym wykrywaniu i leczeniu chorób nowotworowych. Liczymy, że to jest możliwe, bo Kampania będzie żyła w przestrzeni publicznej do końca lutego przyszłego roku. Chcemy też wyczulić społeczeństwo i uwrażliwić na kwestie chorób otępiennych, nie bądźmy obojętni! – dodaje prof. Rymaszewska.

O codziennych problemach i trudnościach, z którymi borykają się rodziny i opiekunowie osób cierpiących na otępienie, mówiła Iwona Wachowicz, opiekun rodzinny, która przez kilka lat opiekowała się mężem chorym na chorobę Alzheimera. — Interesujemy się starszymi ludźmi i nie wykluczajmy ich z życia, a także nie wstydźmy się choroby, bo to choroba jak każda inna – mówiła.

O potrzebie zmiany myślenia o chorobach otępiennych i stygmatyzacji mówił też prof. dr hab. Piotr Ponikowski, Rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

– Nie bójmy się szukać pomocy wśród osób, które mogą i chcą nam tej pomocy udzielić. Jestem przekonany, że doświadczenie i pasja zespołu prof. Rymaszewskiej, realizujących projekt, będzie miało wymierne efekty. Kampania Razem przed siebie wychodzi daleko poza mury uczelni, by rzeczywiście służyć społeczeństwu i edukować. Bo potrzeba nam właśnie empatii i zrozumienia – mówił w czasie konferencji prof. dr hab. Piotr Ponikowski,

W dniu inauguracji kampanii podświetlone zostaną również Stadion Wrocław i Urząd Wojewódzki.

– Dziś wieczorem te rozpoznawalne dla wrocławian obiekty podświetlone zostaną na fioletowo, czyli na kolor symbolizujący chorobę Alzheimera – zaznacza prof. Dorota Szcześniak z Katedry Psychiatrii UMW – To przecież nie przypadek, że kampanię uruchamiamy w Światowy Dzień Choroby Alzheimera – i dodaje: – W tym roku dzień ten obchodzimy pod hasłem „Otępienie. Wiedzieć jak najwcześniej.” Chcemy więc pokazać mieszkańcom, że otępienie to choroba, a nie naturalny proces starzenia się. Dlatego tak ważna jest znajomość czynników ryzyka i najczęstszych objawów oraz wykonywanie badań przesiewowych.

Przypomnijmy, że takie badanie będzie można wykonać w autobusie, który stanie przy ulicy Oławskiej pierwszego października. Badanie takie, jak zapewnia psycholog Maria Maćkowiak, trwa kilkanaście minut i polega na wykonaniu kilku zadań na papierowym arkuszu. Nie będzie wymagało wcześniejszej rejestracji i wykonane zostanie bezpłatnie. Pozwoli ono sprawdzić, czy konieczna jest dalsza diagnostyka w kierunku zaburzeń poznawczych.

Kampanię we Wrocławiu wsparły: Urząd Marszałkowski, Urząd Wojewódzki, Urząd Miasta oraz MPK Wrocław i Koleje Dolnośląskie.

– Jako spółka odpowiedzialna społecznie chętnie wspieramy działania edukacyjne, a zwłaszcza te związane z ochroną zdrowia. Między innymi dzięki ekranom w naszych pojazdach mamy możliwość docierania ze swoim przekazem do tysięcy ludzi dziennie. Korzystamy z tego przywileju w słusznej sprawie. Ta kampania jest dla nas szczególnie ważna z tego powodu, że porusza kwestie związane z chorobami, o których do tej pory nie mówiono głośno. Najwyższa pora to zmienić – dodaje Krzysztof Balawejder, prezes MPK Wrocław.

Kluczowe aktywności związane z kampanią:

● 21 września 2021 – oficjalne otwarcie w Światowym Dniu Choroby Alzheimera
(konferencja prasowa z udziałem osób z otępieniem, opiekunów, personelu opieki medycznej i społecznej oraz przedstawicieli władz),

● 30 września 2021 - spotkanie w Centrum Spotkań na Ciepłej

● 1 października 2021 – akcja badań przesiewowych dla mieszkańców w autobusie MPK Wrocław przy ul. Oławskiej (pierwsza z trzech zaplanowanych tego typu akcji),

● 9-25 października 2021 – wernisaż prac malarskich artystki żyjącej z otępieniem (stojaki wystawowe na ul. Oławskiej),

● 20 października 2021 spotkanie i wykład na Forum Rad Senioralnych w Jeleniej Górze

● ekspozycja animacji z informacjami na temat chorób otępiennych, ich przebiegu i symptomów na ekranach w pojazdach MPK Wrocław i w pociągach Kolei Dolnośląskich,

● przejazdy autobusu MPK Wrocław z grafikami kampanii po ulicach Wrocławia,

● cykl webinarów dla opiekunów osób z otępieniem i pracowników ochrony zdrowia,

● działania informacyjne w mediach społecznościowych

● udostępnianie aktualnych informacji dla osób żyjących z otępieniem, dla opiekunów i dla profesjonalistów na stronie internetowejhttps://www.razemprzedsiebie.pl stworzonej w ramach międzynarodowego projektu naukowego Cognisance.

fot. Tomasz Walow/UMED


 
Forum kardiologiczne

Nowe europejskie zalecenia dotyczące diagnostyki i leczenia chorych na niewydolność serca


(27.08.2021 r.) 27 sierpnia 2021 roku podczas kongresu Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego zostały ogłoszone nowe europejskie zalecenia dotyczące diagnostyki i leczenia chorych na niewydolność serca. Zostały one jednocześnie opublikowane w wiodących czasopismach kardiologicznych: European Heart Journal i European Journal of Heart Failure. Jedynym polskim współautorem tego dokumentu jest prof. Ewa Jankowska z Uniwersytetu Medycznego i Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

– Jest to kluczowe opracowanie w obszarze kardiologii, które wywiera ogromny wpływ na praktykę kliniczną w obszarze opieki nad chorymi na niewydolność serca na całym świecie – mówi prof. Jankowska. – To dokument, który zawiera zalecenia dla klinicystów, jak należy postępować z chorymi na niewydolność serca, w oparciu o dane naukowe i wyniki badań klinicznych.

W Polsce zalecenia zostaną po raz pierwszy zaprezentowane podczas międzynarodowego forum ekspertów pn. „Nowe europejskie zalecenia dotyczące diagnostyki i leczenia chorych na niewydolność serca (2021): jak wpłyną na praktykę kliniczną w Polsce?”, które odbędzie się we wtorek 31 sierpnia 2021 na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu.

– Istnieje pilna potrzeba, aby w grupie kluczowych ekspertów z zakresu niewydolności serca w Polsce przedstawić i przedyskutować nowe zalecenia oraz określić sposoby ich rozpowszechniania w środowisku kardiologicznym i medycznym oraz wdrażania ich do codziennej praktyki klinicznej – mówi prof. Piotr Ponikowski, rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu i Dyrektor Instytutu Chorób Serca USK.

Spotkanie będzie mieć formę hybrydową - stacjonarnie dla wykładowców, panelistów i zaproszonych komentatorów oraz w formie transmisji on-line dla pozostałych uczestników.

W spotkaniu udział weźmie Prof. Marco Metra, współprzewodniczący grupy ekspertów, która opracowała nowe europejskie zalecenia dotyczące diagnostyki i leczenia chorych na niewydolność serca (2021), redaktor naczelny European Journal of Heart Failure.

Jednocześnie tego samego dnia odbędzie się Międzynarodowe Forum Eksperckie, którego celem jest prezentacja i omówienie najnowszych zaleceń dotyczące diagnostyki i leczenia chorych na niewydolność serca w gronie ekspertów krajów Europy Środkowej, Centralnej, Wschodniej i krajów bałtyckich.

Wydarzenie jest realizowane w ramach Akademii Niewydolności Serca, inicjatywy Instytutu Chorób Serca. Patronat nad nim objął Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu oraz Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu.

– Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom środowiska kardiologów, kardiochirurgów i współpracujących z nimi lekarzy innych specjalności zdecydowaliśmy się powołać Akademię Niewydolności Serca – mówi prof. Piotr Ponikowski. – W ramach Akademii będziemy inicjować i realizować projekty edukacyjne w obszarze niewydolności serca, szukać optymalnych rozwiązań do wdrażania europejskich i światowych zaleceń towarzystw kardiologicznych do codziennej praktyki klinicznej oraz monitorować skuteczności tych działań.

Strona Akademii Niewydolności Serca z programem:

https://educardio.umw.edu.pl/akademians/


Rejestracja na Forum:

https://forumeksperckie.pl/rejestracja


fot. USK we Wrocławiu



 
Terapia CAR-T

Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Strzelinie uruchomił kolejny oddział - 30-łóżkową rehabilitację ogólnoustrojową


(23.08.2021 r.) Pacjenci Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej Przylądek Nadziei Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu zmagający się z oporną na dostępne terapie nawrotową ostrą białaczką limfoblastyczną od 1 września będą mieli dostęp do terapii CAR-T.

- Minister zdrowia Adam Niedzielski opublikował 17 sierpnia 2021 r. pozytywną decyzję refundacyjną dla terapii CAR-T we wskazaniu oporna/nawrotowa ostra białaczka limfoblastyczna do stosowania u dzieci i dorosłych do 25. roku życia.

To decyzja o dostępie do terapii, na którą czekali eksperci, pacjenci pediatryczni i ich rodzice. Dotychczas w przypadku dzieci potrzebujących tej terapii leczonych w klinice „Przylądek Nadziei”, jedynym rozwiązaniem było uruchomienie zbiórek i zakup komercyjny produktu. Od 1 września leczenie terapią CAR-T będzie finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

Klinika Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej „Przylądek Nadziei” Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu jest pierwszym i jedynym ośrodkiem w Polsce, certyfikowanym do stosowania terapii CAR-T u dzieci i młodych dorosłych do 25. roku życia z ostrą/ nawrotową białaczką limfoblastyczną. W klinice terapię CAR-T podano już 9 dzieciom.

– Pierwszy pacjent Kliniki Przylądek Nadziei USK otrzymał komórki CAR-T 3 marca 2020 roku – mówi prof. Krzysztof Kałwak z Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej USK we Wrocławiu. – Dzięki terapii udało się u niego uzyskać wreszcie – po 7 latach od rozpoczęcia leczenia bardzo opornej białaczki ujemną chorobę resztkową. Po kilkunastu miesiącach od podania komórek CAR-T są one ciągle obecne w organizmie małego pacjenta i działają. Od tamtej pory leczenie zastosowaliśmy łącznie u kilkorga małych pacjentów, którzy wyczerpali już inne możliwości leczenia. Dzieci te mają się dobrze, większość z nich mogła wrócić w krótkim czasie do domów. To bardzo dobre informacje, ponieważ nie mogliśmy tym dzieciom wcześniej już w żaden sposób pomóc. Obserwowana zatem w naszej praktyce klinicznej skuteczność CAR-T budzi nadzieję i daje szansę na pokonanie wyjątkowo trudnego przeciwnika, jakim jest oporna lub nawrotowa ostra białaczka limfoblastyczna z komórek B, tam, gdzie tej szansy jeszcze niedawno nie było. Jestem niezmiernie szczęśliwy, bo terapia CAR-T będzie dostępna dla każdego naszego pacjenta, który zostanie zakwalifikowany do tego leczenia” – dodaje prof. Kałwak.

CAR-T to przygotowywana indywidualnie, jednorazowa terapia genowo-komórkowa, która do walki z nowotworem wykorzystuje układ odpornościowy dzięki poddaniu modyfikacji genetycznej limfocytów T pacjenta. W wyniku tej ingerencji limfocyty zyskują dodatkowy receptor, tzw. chimerowy receptor antygenowy, wychwytujący i niszczący komórki nowotworu.

Materiał filmowy z pierwszego w Polsce podania CAR-T u dziecka
https://www.youtube.com/watch?v=I4mrleZShIM

fot. USK we Wrocławiu
 
22 przeszczepy serca w niespełna pół roku

22 przeszczepy serca w niespełna pół roku


(10.08.2021) 22 pacjent Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego otrzymał szansę na drugie życie, dzięki transplantacji serca. Wiele przeszczepów nie doszłoby do skutku, gdyby nie natychmiastowa pomoc Zarządu Lotnictwa Głównego Sztabu Komendy Głównej Policji, która udostępniała swój śmigłowiec i transportowała narząd z najdalszych rejonów Polski.

- Pan Andrzej, nasz dwudziesty pacjent otrzymał informację o przeszczepie w dniu swoich 64 urodzin, jak mówił po operacji, w tym dniu narodził się na nowo - mówi prof. Michał Zakliczyński kierownik Kliniki Transplantacji Serca i Mechanicznego Wspomagania Krążenia USK. - W przypadku dwóch kolejnych transplantacji wykonaliśmy je tego samego dnia jedna po drugiej. - Każda transplantacja to walka z czasem, bo wielu pacjentów z uwagi na stan zdrowia nie może już opuszczać szpitala. Przeszczepienia wykonuje się wtedy, gdy są dawcy, dlatego naszym moralnym obowiązkiem jest skorzystać z sytuacji, kiedy narząd jest zgłoszony do pobrania. Nieocenioną pomoc niesie nam Policja, gdy trzeba przetransportować narząd z dalszych rejonów Polski.

USK to szósty ośrodek w kraju, który może wykonywać transplantacje serca. Pozytywną decyzję w tej sprawie Ministerstwo Zdrowia wydało na początku lutego br. Trzy tygodnie później, 25 lutego przeprowadzono pierwszy przeszczep w historii Wrocławia. Nowe serce otrzymał wówczas 26-letni mężczyzna. Od tego czasu zespół specjalistów z wrocławskiego szpitala przeprowadził już 22 udane transplantacje.

- Zakładaliśmy, że w pierwszym roku wykonamy około 20 transplantacji, jak widać wykonamy ich znacznie więcej, dlatego zdecydowaliśmy się na powiększenie naszego zespołu kardiochirurgów o kolejnego znakomitego fachowca - mówi prof. Piotr Ponikowski Rektor Uniwersytetu Medycznego, Dyrektor Instytutu Chorób Serca USK.

W 2021, do 10 sierpnia w całej Polsce wykonano 117 transplantacji.



 
Geografia determinuje przeżycie dzieci z wadami wrodzonymi

Geografia determinuje przeżycie dzieci z wadami wrodzonymi


(20.07.2021) Przeżycie noworodka z wadą wrodzoną zależy od tego, gdzie się urodził, dowodzą naukowcy z 74 krajów. W międzynarodowym badaniu „Global PaedSurg Collaborative Study” opublikowanym w „The Lancet”, w którym wzięli udział także badacze z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, zbadano ryzyko śmierci prawie 4 tys. dzieci z wadami wrodzonymi urodzonych w 264 szpitalach na całym świecie.

– Dzięki kooperacji naukowców z całego świata udało nam się wykazać, że dzieci z wadami wrodzonymi przewodu pokarmowego mają ok. 40 proc. ryzyko zgonu w krajach o niskim dochodzie – wyjaśnia prof. dr hab. Dariusz Patkowski, z Kliniki Chirurgii i Urologii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. – Jeśli jednak porównamy te wyniki do krajów zamożniejszych, to okazuje się że to ryzyko spada do 20 proc. w krajach średniozamożnych i do zaledwie 5 proc. w krajach o najwyższych dochodach.

Naukowcy porównali m.in. noworodki z wytrzewieniem wrodzonym, wadą, przy której zauważa się największą różnicę w śmiertelności. Nawet 90 proc. dzieci z tym schorzeniem umiera w krajach o niskim dochodzie, w porównaniu z jedynie 1 proc. zgonów w krajach o wysokim dochodzie. W tych ostatnich, większość dzieci z wytrzewieniem wrodzonym będzie mogła wieść normalne życie.

– Geografia nie powinna determinować wyników leczenia dzieci z wadami, które podlegają leczeniu chirurgicznemu – mówi dr Naomi Wright, która poświęciła ostatnie cztery lata na badanie rozbieżności w wynikach leczenia na świecie. – Celem Zrównoważonego Rozwoju jest wyeliminowanie możliwych do uniknięcia zgonów noworodków i dzieci poniżej 5 roku życia do roku 2030. Nie da się tego osiągnąć bez pilnych działań na rzecz poprawy opieki chirurgicznej nad dziećmi w krajach o niskim i średnim dochodzie.

Międzynarodowy zespół naukowców podkreśla potrzebę skupienia się na poprawie opieki chirurgicznej nad noworodkami w krajach o niskim i średnim dochodzie na całym świecie.

– W ciągu ostatnich 25 lat udało się znacząco zmniejszyć śmiertelność dzieci poniżej 5. roku życia poprzez zapobieganie i leczenie chorób zakaźnych. – podkreśla prof. Dariusz Patkowski. – Zbyt mało natomiast medycyna w globalnym ujęciu skupiała się na poprawie opieki chirurgicznej nad dziećmi. Dlatego rośnie odsetek zgonów w przypadku chorób wymagających interwencji chirurgicznej. A należy podkreślić, że wady wrodzone są obecnie piątą najczęstszą przyczyną zgonów dzieci poniżej 5. roku życia na świecie, przy czym większość zgonów ma miejsce w okresie noworodkowym.

Co ważne, w krajach wysokorozwiniętych większość kobiet w trakcie ciąży jest pod stałą kontrolą lekarza i jest poddawanych badaniom USG w celu szybkiego wykrycia ewentualnych wad wrodzonych. Podejrzenie ich wystąpienia umożliwia kobiecie poród w szpitalu z dostępną opieką chirurgiczną, aby dziecko mogło otrzymać pomoc zaraz po urodzeniu. W krajach mniej zamożnych natomiast dzieci z takimi samymi schorzeniami często docierają do chirurga z opóźnieniem i już w złym stanie klinicznym, co znacząco zwiększa ryzyko zgonu.

Badanie podkreśla również znaczenie opieki okołooperacyjnej w ośrodku chirurgicznym. Dostępu do respiratorów i żywienia pozajelitowego znacząco zwiększa szansę na przeżycie noworodków z poważnymi schorzeniami. Z większym ryzykiem zgonu naukowcy wiążą także brak wykwalifikowanego personelu anestezjologicznego i niestosowanie kontrolnych list bezpieczeństwa w czasie operacji.

Jak wykazali naukowcy poprawa przeżywalności noworodków w krajach o niskim i średnim dochodzie musi objąć trzy kluczowe elementy:

– doskonalenie diagnostyki przedporodowej i poród w szpitalu z zapleczem dziecięco-chirurgicznym,
– poprawę opieki chirurgicznej nad dziećmi urodzonymi w szpitalach powiatowych i zapewnienie bezpiecznego i szybkiego transportu do dziecięcego centrum chirurgicznego,
– poprawę opieki okołooperacyjnej w dziecięcym centrum chirurgicznym.

Badacze przyznają, że wymaga to sprawnej współpracy i planowania pomiędzy zespołami położniczymi, neonatologicznymi i chirurgicznymi w centrach chirurgicznych dla dzieci, jak również edukacji i nawiązywania kontaktów ze szpitalami referencyjnymi. Przekonują tym samym, że obok lokalnych inicjatyw, opieka chirurgiczna nad noworodkami i dziećmi musi być włączona do krajowej i międzynarodowej polityki w zakresie ochrony zdrowia dzieci i nie powinna być dłużej zaniedbywana w kontekście globalnego zdrowia.

Więcej informacji na temat badania:

http://globalpaedsurg.com

 
Co 6 przeszczep serca w Polsce wykonują lekarze z USK

Co 6 przeszczep serca w Polsce wykonują lekarze z USK

10 pacjent Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego otrzymał szansę na drugie życie, dzięki udanej transplantacji serca. Narząd dla 65-letniego pacjenta przyleciał do Wrocławia aż z województwa zachodniopomorskiego dzięki wsparciu Komendy Wojewódzkiej Policji z Poznania, która udostępniła swój śmigłowiec. Inaczej nie byłoby możliwe dokonanie transplantacji - operacji, w której decydującą rolę gra czas. Cały proces trwający od pobrania narządu od dawcy do momentu wszczepienia go biorcy nie może trwać dłużej niż 4 godziny.

W 2021 r. co szósty przeszczep serca w Polsce odbył się w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu. USK to szósty ośrodek medyczny w kraju, który może wykonywać transplantacje serca. Pozytywną decyzję w tej sprawie Ministerstwo Zdrowia wydało niecałe pięć miesięcy temu, na początku lutego br. Trzy tygodnie później, 25 lutego przeprowadzono pierwszy przeszczep w historii Wrocławia. Nowe serce otrzymał wówczas 26-letni mężczyzna. Od tego czasu zespół specjalistów z wrocławskiego szpitala przeprowadził już 10 udanych transplantacji.

To już druga akcja lotniczego transportu serca, która udała się dzięki natychmiastowej pomocy Zarządu Lotnictwa Policji Głównego Sztabu Policji Komendy Głównej Policji. Poprzednim razem, w lutym br., funkcjonariusze policji serce dla oczekującej w USK pacjentki przywieźli śmigłowcem z województwa mazowieckiego.

Dane Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego ds. Transplantacji "Poltransplant":

- liczba przeszczepień serc (2021 r.): 64

- liczba osób oczekujących na przeszczepienia (maj 2021): 403

KRÓTKA HISTORIA

- 3 grudnia 1967 r. - pierwsza udana transplantacja serca na świecie, którą wykonał w Kapsztadzie zespół południowoafrykańskiego chirurga dr Christiaana Nethlinga Barnarda

- 4 stycznia 1969 r. - pierwsza nieudana transplantacja serca w Polsce, przeprowadzona w Łodzi przez prof. Jana Molla i prof. Antoniego Dziatkowiaka

- 5 listopada 1985 r. - pierwsza udana transplantacja serca w Polsce, wykonana w ówczesnym Wojewódzkim Ośrodku Kardiologii w Zabrzu przez zespół prof. Zbigniewa Religi

- 25 lutego 2021 r. - pierwsza udana transplantacja serca na Dolnym Śląsku, wykonana w Uniwersyteckim Szpitalu Kliniczny we Wrocławiu

- 27 lutego 2021 r. - druga udana transplantacja serca na Dolnym Śląsku, wykonana w Uniwersyteckim Szpitalu Kliniczny we Wrocławiu



Foto KWP we Wrocławiu

Film: KWP w Poznaniu, KWP w Szczecinie, KWP we Wrocławiu :
https://policja.pl/dokumenty/zalaczniki/1/1-366238.mp4.
 
USK szczepi wrocławskich licealistów w Dzień Dziecka

USK szczepi wrocławskich licealistów w Dzień Dziecka
Informacja prasowa
(31.05.2021) Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu przygotował z okazji 1 czerwca specjalny punkt szczepień dla najstarszych uczniów wrocławskich szkół ponadpodstawowych. Chętni 16 i 17-latkowie będą mogli otrzymać pierwszą dawkę szczepionki w V Liceum Ogólnokształcącym we Wrocławiu przy ulicy Jacka Kuronia. W wydarzenie zorganizowane pod patronatem Prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka zaangażował się także Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu organizując cykl prelekcji dla licealistów. Organizatorzy planują zaszczepić ponad 700 uczniów.

– W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym zaszczepiliśmy już ponad 200 tys. osób, robimy co w naszej mocy, by zaszczepić jak największą populację naszego miasta i regionu - mówi Barbara Korzeniowska, zastępca dyrektora ds. lecznictwa otwartego USK. – Wszystkich niezdecydowanych zachęcamy do tego, żeby jak najszybciej taką decyzję podjęli dla bezpieczeństwa własnego i nas wszystkich. W Dzień Dziecka będziemy szczepić uczniów wrocławskich uczniów szkół, którzy skończyli 16 r.ż. zgodnie z zaleceniami producenta preparatu. Akcja odbywa się wspólnie z Urzędem Miasta Wrocławia pod patronatem Prezydenta Jacka Sutryka.

W proszczepionkowej akcji ma być zaszczepionych 710 uczniów wrocławskich liceów preparatem Pfeizer – jedyną dotychczas dopuszczoną szczepionką na terenie UE dla młodzieży poniżej 18 r.ż. Chętni uczniowie zostają dopuszczeni do szczepienia po okazaniu wypełnionego i podpisanego przez rodziców lub opiekunów prawnych oświadczenia oraz wstępnej kwalifikacji lekarskiej. Szczepienia dla 16 i 17-latków będą wykonywać pracownicy medyczni Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego.

Ponadto w ramach akcji w Dniu Dziecka planowane są również wykłady dla młodzieży, podczas których o profilaktyce przeciwnowotworowej opowiedzą nauczyciele akademiccy Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Wykłady rozpoczynają się w Światowy Dzień Bez Papierosa czyli 31 maja.

– Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu zaproponował szkołom wykłady przedstawione przez nauczycieli akademickich dotyczące profilaktyki nowotworowej – wyjaśnia prof. Tomasz Zatoński prorektor ds. budowania relacji i współpracy z otoczeniem. – Wykłady rozpoczną się 31 maja także z uwagi na to, że jest to także Światowy Dzień bez Papierosa. Dotyczyć będą również zdrowego stylu życia w aspekcie aktywności fizycznej, ale i zasad zdrowego odżywiania się.

Wykłady potrwają do 2 czerwca. Przeprowadzą je w V i VII LO we Wrocławiu oraz w CKZiU w Ludowie Polskim laryngolodzy oraz dietetycy wykładający na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu.

Dotychczas Uniwersytecki Szpital Kliniczny zaszczepił już 171 osób poniżej 18 roku życia. Cały czas trwają zapisy na szczepienia, a na wolne miejsca czeka się około 1 tygodnia.

 
Szpital tymczasowy przy ul. Rakietowej kończy swoją działalność

Szpital tymczasowy przy ul. Rakietowej kończy swoją działalność


(31.05.2021) 1 czerwca wrocławski szpital tymczasowy przy ul. Rakietowej kończy swoją działalność. Przez 12 tygodni w placówce było hospitalizowanych 642 pacjentów. Z ostatnich 4 pacjentów dwóch wypisano 31 maja do domu, a pozostałych wymagających kontynuowania leczenia ambulatoryjnego przekazano do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego przy ul. Borowskiej we Wrocławiu oraz do oddziału USK w Strzelinie.

– Uruchomienie szpitala tymczasowego było dobra decyzją, stanowiło bufor dla innych szpitali, które w szczycie tzw. trzeciej fali błyskawicznie się zapełniały – mówił dr Janusz Sokołowski, dyrektor szpitala tymczasowego. – Ogromne podziękowania należą się personelowi medycznemu i administracyjnemu Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego oraz studentom Uniwersytetu Medycznego, który stanął na wysokości zadania.

Przypomnijmy, wśród pacjentów szpitala tymczasowego przeważali mieszkańcy Dolnego Śląska, choć były też osoby z sąsiadujących województw lubuskiego i opolskiego oraz obcokrajowcy, m.in. obywatele Japonii, Włoch, Wietnamu oraz kilku Koreańczyków. Wiek podopiecznych był bardzo zróżnicowany, od 18 do 95 lat, podobnie jak stan ich zdrowia.

– W najtrudniejszym momencie, gdy obserwowaliśmy przeciążenie systemu ochrony zdrowia, szpital ten stał się ważnym elementem strategii walki z pandemią – mówił Jarosław Obremski, wojewoda dolnośląski. - Cieszę się, że sytuacja epidemiologiczna i utrzymujący się spadek zakażeń oraz osób hospitalizowanych umożliwia wygaszenie działalności tego szpitala.

Do prowadzenia placówki wyznaczony został Uniwersytecki Szpital Kliniczny, z którego został oddelegowany personel medyczny do zajmowania się chorymi na Covid-19.

Do zespołu szpitala dołączyło też 50 studentów Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu oraz 100 stażystów.

– Wszyscy oni egzamin predyspozycji zawodowych zdali na piątkę z plusem – podkreślił prof. Ponikowski, rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. – Dziękuję wszystkim za ogromne zaangażowanie, za to, ze zdecydowali się zdobywać praktyki w tak trudnych warunkach i zgłosili się na wolontariat, żeby nieść pomoc i zdobywać doświadczenie.

Pomimo tego, że opieka nad pacjentami szpitala tymczasowego spadła w całości na pracowników USK, co odbiło się na organizacji pracy na innych oddziałach szpitala, ostatecznie rozwiązanie to przyniosło również korzyści dla szpitala. Dzięki temu powstał wieloprofilowy oddział internistyczny.

– Prosiliśmy o pomoc w leczeniu pacjentów z COVID-19 wszystkich naszych lekarzy, a więc nie tylko internistów, ale także kardiologów, angiologów, nefrologów, neurologów, chirurgów czy psychiatrów. Pozwoliło to na zapewnienie kompleksowej opieki chorym, których wielochorobowość i stan kliniczny wymagał współpracy wielospecjalistycznego zespołu fachowców medycznych. Kilkadziesiąt osób skierowaliśmy również na dalszą, specjalistyczną hospitalizację do szpitala przy ul. Borowskiej – tłumaczył Piotr Pobrotyn, dyrektor USK.

W szpitalu tymczasowym dyżurowali także psychologowie oraz rehabilitanci. Dziewięcioosobowa załoga fizjoterapeutów codziennie pracowała z pacjentami, aktywizując ich nie tylko oddechowo, ale także ruchowo, dzięki czemu mogli szybciej wrócić do formy.

W placówce przy ul. Rakietowej funkcjonowało 20 stanowisk do wentylacji mechanicznej obsługiwanych przez załogę z Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii USK.

Stała opieka specjalistów anestezjologii i intensywnej terapii nad wszystkimi pacjentami szpitala tymczasowego poprawiła bezpieczeństwo i umożliwiła zastosowanie odpowiednich terapii oddechowych. Pozwalało to na stosowanie u pacjentów z niewydolnością oddechową tlenoterapii z wysokimi przepływamy, tzw. high flow, która często pozwala uniknąć podłączenia do respiratora. Na miejscu działał również dział diagnostyki obrazowej (RTG, USG, tomograf komputerowy), a wykonane badania, dzięki zastosowanej teleradiologii, szybko mogły zostać zinterpretowane przez specjalistów z ul. Borowskiej. Pacjenci mieli także wykonywaną przyłóżkową szybką diagnostykę, co skracało czas do podjęcia decyzji klinicznych.

Ponadto szpital korzystał z własnych ambulansów do transportu pacjentów, często wspierając w przewozach Pogotowie Ratunkowe.

– Dziękuję pracownikom Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu oraz studentom Uniwersytetu Medycznego za zaangażowanie i ciężką pracę w szpitalu tymczasowym we Wrocławiu – dodał Jarosław Obremski, wojewoda dolnośląski.

W szpitalu tymczasowym od 9 marca do 31 maja br. chorymi na COVID-19 opiekowali się pracownicy oddelegowani z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w tym:

- 270 lekarzy,
- 155 pielęgniarek i ratowników medycznych oraz 14 opiekunów medycznych,
- 100 stażystów,
- 15 lekarzy i techników radiologów,
- 10 pracowników administracji oraz personelu pomocniczego,
- 9 fizjoterapeutów,
- 1 diagnosta laboratoryjny,
- 1 psycholog,
- 1 duchowny.


Ponadto personel szpitala tymczasowego był wspierany przez:

- 50 studentów Uniwersytetu Medycznego w ramach praktyk, jak i wolontariatu.

 

fot. Tomasz Modrzejewski/UMED Wrocław
 
Szczepienia studentów i pracowników MPK

Szczepienia studentów i pracowników MPK


(27.05.2021) Uniwersytecki Szpital Kliniczny razem z Uniwersytetem Medycznym we Wrocławiu wsparły wrocławską akcje szczepień przeciw Covid-19. Personel medyczny z USK przez dwa tygodnie szczepił chętnych studentów Uniwersytetu Wrocławskiego i pozostałych uczelni wrocławskich oraz pracowników MPK. Dzięki współpracy wrocławskich uczelni w tymczasowym punkcie szczepień zlokalizowanym w bibliotece Uniwersytetu Wrocławskiego pierwszą dawkę szczepionki przeciw Covid-19 otrzymało blisko 5 tysięcy osób.

– Współpracując możemy osiągać bardzo wiele dobrego, a wspólna akcja UMW i UWr jest przykładem takiej wspaniałej współpracy – zauważa dr hab. Tomasz Zatoński, prof. UMW, Prorektor ds. Budowania Relacji i Współpracy z Otoczeniem. – UMW rozpoczął szczepienia jeszcze w grudniu ubiegłego roku – cieszę się, że mogliśmy je rozszerzać na kolejne grupy. Zaszczepienie wrocławskich studentów pozwoli na to, by kolejny rok akademicki był lepszy i byśmy mogli mieć stacjonarne zajęcia.

Szczepienia przeciw Covid-19 dla wrocławskich studentów przeprowadzone przez personel medyczny USK w bibliotece Uniwersytetu Wrocławskiego trwały dwa tygodnie. W przeważającej większości zaszczepieni zostali studenci UWr, ale zgłaszali się też studenci pozostałych uczelni wrocławskich. I tak zaszczepionych zostało ok. 300 studentów Politechniki Wrocławskiej, 150 studentów AWF oraz 100 Uniwersytetu Ekonomicznego.

– Nie byłoby to możliwe gdybyśmy nie mieli wsparcia ze strony naszego partnera – Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu – podkreślił prof. dr hab. Przemysław Wiszewski, rektor Uniwersytetu Wrocławskiego. – Mam nadzieję, że to nie jest koniec współpracy – chcielibyśmy wyszczepić jeszcze naszych studentów drugą dawką i zachecić do tego również studentów z całego Wrocławia. Jeżeli chcemy wrócić do normalnego życia, musimy jak najwięcej osób zaszczepić, po to aby Wrocław odżył i stał się takim miejscem, jakim zawsze był – radosnym, pełnym życia i studentów.

W trakcie trwania akcji szczepień na Uniwersytecie Wrocławskim zostali także zaszczepieni pracownicy wrocławskiego MPK, którzy cały czas aktywnie wspierają Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu w walce z pandemią.

– Jesteśmy wspierani przez MPK od początku pandemii – mówi prof. Tomasz Zatoński - Najpierw pomoc od MPK dostali studenci i nauczyciele uniwersyteccy jeżdżący między kampusami. Potem kiedy otworzył się szpital tymczasowy na Rakietowej nasz personel, który pracował w największym narażeniu na ryzyko infekcji, otrzymał możliwość dojazdu tam i z powrotem. Teraz nasz nowy oddział szpitala w Strzelinie również został wsparty przez MPK. Cieszę się, że dostajemy taką pomoc na co dzień.

Przypominamy, że USK dysponuje codziennie otwartymi punktami szczepień przeciw Covid-19 mieszczących się:

1) przy ul. Borowskiej 213,
2) Na Wydziale Farmacji UM przy ul. Borowskiej 211
3) przy ulicy Skłodowskiej-Curie 50-52.

Aby skorzystać ze szczepień należy się zarejestrować za pomocą jednego z 4 sposobów:

- przez infolinię 989,
- online przez e-Rejestrację,
- wysyłając SMS o treści SzczepimySie na numer 880 333 333,
- bezpośrednio w punkcie szczepień m.in. w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu


 
USK uruchamia nowy punkt szczepień
 (Wrocław, 3.05.2021)

 

USK uruchamia nowy punkt szczepień



We wtorek, 4 maja, ruszy kolejny punkt szczepień, prowadzony przez Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu. Znajdzie się on na Wydziale Farmaceutycznym Uniwersytetu Medycznego przy ul. Borowskiej 211.

- Jako największy szpital w regionie, czujemy się zobowiązani, aby przyspieszyć tempo programu szczepień, bo to jedyna droga do pokonania epidemii - mówi Barbara Korzeniowska, wicedyrektor ds. lecznictwa otwartego USK. - Od końca grudnia ubiegłego roku zaszczepiliśmy już ponad 117 tys. osób. Teraz, dzięki zaangażowaniu Uniwersytetu Medycznego, liczba ta będzie mogła rosnąć jeszcze szybciej.

Nowy punkt szczepień będzie się mieścił w Centrum Wsparcia Badań Klinicznych na Wydziale Farmaceutycznym UMW - tuż obok Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego. Można się do niego dostać wejściem, które znajduje się na wysokości Szpitalnego Oddziału Ratunkowego.

- Wychodzimy naprzeciw potrzebom zintensyfikowania szczepień dla społeczności Wrocławia i Dolnego Śląska - mówi prof. Piotr Dzięgiel, prorektor ds. nauki Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. - W porozumieniu z dyrekcją USK postanowiliśmy udostępnić pomieszczenia, należące do uczelni, które znajdują się w bezpośrednim sąsiedztwie placówki.

Szczepienia będą wykonywane od poniedziałku do niedzieli w godz. 8.00-19.00. Punkt będzie w stanie obsłużyć 500 osób dziennie.

W punktach szczepień prowadzonych przez Uniwersytecki Szpital Kliniczny dostępne są wszystkie, dopuszczone w Polsce, szczepionki przeciwko COVID-19. - Szczepimy zgodnie z wytycznymi resortu zdrowia co do danej szczepionki, uwzględniając przedział wiekowy i wskazania medyczne - wyjaśnia Patrycja Korolewicz, koordynator szczepień w USK. - Na szczepienia można rejestrować się osobiście w punkcie przy Borowskiej 213, przez infolinię Narodowego Programu Szczepień pod numerem 989 lub przez internetowe konto pacjent.gov.pl.

Kadra nowego punktu będzie składała się z pracowników szpitala oraz osób, które zostały przeszkolone w zakresie wykonywania szczepień przeciwko COVID-19. Szkolenia przeprowadza UMW na zlecenie Ministerstwa Zdrowia, w ramach programu przygotowującego farmaceutów, fizjoterapeutów i diagnostów laboratoryjnych do wykonywania szczepień.

Punkt na Wydziale Farmaceutycznym UMW będzie trzecim, zorganizowanym przez USK, obok funkcjonujących już przy ul. Borowskiej 213 oraz przy ul. Curie-Skłodowskiej 50-52. W szpitalu podano już 117 946 dawek szczepionki.

 

 

 
Szpital w Strzelinie wznowił przyjmowanie porodów
(Wrocław, 30.04.2021)

Szpital w Strzelinie wznowił przyjmowanie porodów

 

W strzelińskim szpitalu znów przyjmowane są porody. W kwietniu, gdy przywrócono działalność oddziałów ginekologiczno-położniczego i neonatologicznego, jako pierwsza na świat przyszła Amelka, a po niej kilkanaścioro kolejnych dzieci.

W 2019 r. w Strzelinie urodziło się 595 dzieci, a do jesieni ubiegłego roku - już ponad 600. Wtedy też oddział musiał zawiesić działalność, ponieważ szpital został przekształcony w jednostkę dla chorych na COVID-19.

- Od początku ciąży chcieliśmy rodzić w Strzelinie. Mamy tam najbliżej i słyszeliśmy o tym oddziale dobre opinie, dlatego niecierpliwie czekaliśmy na jego ponowne otwarcie. Udało się niemal w ostatniej chwili - mówi Weronika Olejarz, mama Amelki. Dziewczynka przyszła na świat przez cesarskie cięcie 7 kwietnia. Ważyła 2920 g i mierzyła 53 cm. - Opieka była rewelacyjna, a panie położne przesympatyczne i bardzo pomocne - dodaje pani Weronika. Pierwsze dziecko, które urodziło się w Strzelinie po kilkumiesięcznej przerwie, uhonorował także samorząd. Sekretarz gminy, wraz a aktem urodzenia, wręczył rodzicom dziewczynki symboliczną wyprawkę.

Oddział ginekologiczno-położniczy w Strzelinie dysponuje 30 łóżkami, dwiema przestronnymi salami z nowoczesnymi łóżkami do porodów siłami natury oraz salą operacyjną, w której wykonywane są zabiegi cesarskiego cięcia (zarówno planowe, jak i ze wskazań nagłych). Szpital oferuje rodzącym łagodzenie bólu metodami naturalnymi, przy pomocy gazu wziewnego lub użyciu TENS. Przyszłe mamy mają do dyspozycji worki sako, specjalne piłki i materace.

Strzeliński oddział posiada I stopień referencyjności, co oznacza, że jest dedykowany kobietom rodzącym w terminie, których ciąże przebiegają bez powikłań. - Nasze pacjentki chwalą sobie przede wszystkim ciszę, spokój oraz kameralne warunki i bliskość personelu medycznego - mówi Artur Wysocki, lekarz kierujący Oddziałem Ginekologiczno-Położniczym Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Strzelinie. Niedługo oddział ma przejść remont, dzięki któremu poprawi się komfort pobytu podopiecznych placówki.

Oddział funkcjonuje w systemie rooming-in, co oznacza, że jeśli stan zdrowia na to pozwala, mamy przebywają w salach z dziećmi (w każdej jest stanowisko do pielęgnacji noworodka). Na miejscu też także Oddział Neonatologiczny, wyposażony w inkubatory, kardiomonitory, aparaty USG i RTG oraz stanowisko do wentylacji mechanicznej. Przy szpitalu działają poradnie: neonatologiczna i ginekologiczno-położnicza. W tej drugiej w każdą środę (w godz. 13.00-16.00) odbywają się kwalifikacje pacjentek ze skierowaniami na zabiegi cesarskiego cięcia oraz zabiegi ginekologiczne.

Od stycznia br. dawne Strzelińskie Centrum Medyczne jest częścią Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. - Z myślą o mieszkańcach powiatu i okolic, sukcesywnie przywracamy dotychczasową działalność szpitala, przede wszystkim w tych najważniejszych obszarach, a więc ginekologii, położnictwa i neonatologii oraz chorób wewnętrznych i podstawowej opieki zdrowotnej - mówi dr Piotr Pobrotyn, dyrektor USK.


Fot. Archiwum rodzinne

 
Siedem tygodni działalności szpitala tymczasowego
(Wrocław, 27.04.2021)

Siedem tygodni działalności szpitala tymczasowego

 

W czasie siedmiu tygodni działalności szpitala tymczasowego przy ul. Rakietowej, w placówce było hospitalizowanych 571 pacjentów. Chorymi na COVID-19 opiekuje się kilkuset pracowników medycznych, delegowanych z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego oraz kilkudziesięciu studentów Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Pierwszych pacjentów, decyzją Wojewody Dolnośląskiego, szpital tymczasowy przyjął 9 marca br. Początkowo w placówce uruchomiono 95 łóżek. Liczba ta, wraz z rosnącymi zachorowaniami, była sukcesywnie zwiększana - aż do 273 stanowisk, w tym 20 służących do wentylacji mechanicznej.

- Wśród pacjentów, którzy są u nas hospitalizowani dominują mieszkańcy Dolnego Śląska, choć mieliśmy też osoby z sąsiadujących województw lubuskiego i opolskiego oraz obcokrajowców, m.in. obywateli Japonii, Włoch, Wietnamu czy Korei - mówi dr Janusz Sokołowski, dyrektor szpitala tymczasowego. - Wiek naszych podopiecznych jest bardzo zróżnicowany, od 18 do 100 lat, podobnie jak stan ich zdrowia. Niestety nie udało nam się pomóc 35 osobom.

Przypomnijmy, że do prowadzenia placówki wyznaczony został Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu. Mimo ogłoszonej rekrutacji oraz licznych apeli o wsparcie, ostatecznie leczeniem chorych na COVID-19 zajmuje się jedynie personel medyczny, delegowany z USK. Przy ul. Rakietowej dyżur pełni naprzemiennie 260 lekarzy, pielęgniarki (sto etatów), ratownicy i opiekunowie medyczni, jak również kilkunastu pracowników administracji.

- Ogromną pomoc otrzymaliśmy od naszych studentów i absolwentów. Do zespołu szpitala dołączyło 50 studentów Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu oraz 30 stażystów, którzy zdecydowali się zdobywać praktyki w tak trudnych warunkach lub nieść pomoc i zdobywać doświadczenie w ramach wolontariatu. Wszyscy oni, naszym zdaniem, egzamin predyspozycji zawodowych zdali na piątkę z plusem - twierdzi prof. Piotr Ponikowski, rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. - Studenci wykonują drobne, lecz niezwykle ważne, odciążające pozostały personel, prace: pobierają krew do badań laboratoryjnych, wykonują pomiary saturacji, dbają o higienę pacjentów.

Fakt, że Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu, posiłkuje się jedynie swoim personelem, utrudniał organizację pracy na innych oddziałach USK, ale finalnie przyniósł duże korzyści, bo w ten sposób powstał wieloprofilowy oddział internistyczny.

- Prosimy o pomoc w leczeniu pacjentów z COVID-19 wszystkich naszych lekarzy, a więc nie tylko internistów, ale także kardiologów, angiologów, nefrologów, neurologów czy psychiatrów. Pozwala to na zapewnienie kompleksowej opieki chorym, którzy mają również inne schorzenia. Ostatecznie na dalszą, specjalistyczną hospitalizację do szpitala przy ul. Borowskiej, skierowaliśmy już prawie pięćdziesiąt osób - tłumaczy dr Piotr Pobrotyn, dyrektor USK. - W szpitalu tymczasowym dyżurują także psychologowie oraz rehabilitanci. Ośmioosobowa załoga fizjoterapeutów codziennie pracuje z pacjentami, aktywizując ich nie tylko oddechowo, ale także ruchowo, dzięki czemu mogą szybciej wrócić do formy.

W placówce przy ul. Rakietowej funkcjonuje 20 stanowisk do wentylacji mechanicznej, które obsługuje załoga z Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. - Dzięki temu, że mamy na miejscu specjalistów i dobrą instalację tlenową, możemy stosować u pacjentów z niewydolnością oddechową tlenoterapię z wysokimi przepływamy, tzw. high flow, która często pozwala uniknąć podłączenia do respiratora - tłumaczy dr Janusz Sokołowski.

Na miejscu jest także dział diagnostyki obrazowej (RTG, USG, tomograf komputerowy), a wykonane badania, dzięki zastosowanej teleradiologii, szybko mogą zostać zinterpretowane przez specjalistów z ul. Borowskiej. Dodatkowo szpital korzysta z własnych ambulansów do transportu pacjentów, często wspierając w przewozach Pogotowie Ratunkowe.

Fachowa opieka nad pacjentem to nie jedyna korzyść, jaką może przynieść działalność szpitala. - Utworzyliśmy na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu specjalne zespoły naukowe, które będą opracowywać dane kliniczne pacjentów leczonych przy ul. Rakietowej. Chcemy dzięki temu lepiej poznać wirusa, z którym walczymy - podkreśla prof. Piotr Ponikowski. Rektor Uniwersytetu Medycznego dodaje, że analiza materiału może przynieść wiele interesujących podpowiedzi dalszego postępowania i jest wartością wnoszoną przez naukowców wrocławskiej uczelni do walki z epidemią.


Fot. Biuro Prasowe DUW oraz Tomasz Modrzejewski/UMED Wrocław
 
Wizyta premiera Mateusza Morawieckiego w USK

(Wrocław, 26.03.2021 r.)


Wizyta premiera Mateusza Morawieckiego w USK

 

Premier Mateusz Morawiecki odwiedził w piątek, 26 marca, Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu. Podczas wystąpienia pochwalił placówkę za aktywną realizację Narodowego Programu Szczepień przeciw COVID-19. Od 27 grudnia ub.r. szpital zaszczepił już ponad 61 tys. pacjentów.


- Jesteśmy w krytycznej fazie walki z COVID-19, którą możemy wygrać przede wszystkim dzięki szczepieniom - mówił Mateusz Morawiecki, prezes Rady Ministrów po spotkaniu z przedstawicielami Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu


Premier podziękował prof. Piotrowi Ponikowskiemu, rektorowi Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, dr. Piotrowi Pobrotynowi, dyrektorowi USK oraz pracownikom szpitala za sprawną organizację procesu szczepień. W placówce szczepionych jest nawet 2,5 tys. osób dziennie, a przy odpowiedniej liczbie dostępnych preparatów, liczba ta mogłaby wzrosnąć nawet do 20 tys. osób.


Mateusz Morawiecki nawiązał również do czwartkowego szczytu Rady Europejskiej, w czasie którego rozmawiano na temat COVID-19. - Polska przynagla Komisję Europejską, aby dotarło do nas jak najwięcej dawek szczepionek, ponieważ 6,5 tys. punktów w całym kraju jest gotowych i mogłyby szczepić nawet pięć razy więcej osób, niż teraz - stwierdził premier. Zdaniem prezesa Rady Ministrów wkrótce zbiorowa odporność populacji powinna wzrosnąć, ponieważ w przeciągu 5 tygodni ma dotrzeć do Polski co najmniej 7 mln szczepionek. Na chwilę obecną - jak powiedział - zaszczepionych zostało już 5,5 mln osób, w tym ponad 3,5 mln osób dwiema dawkami: - Wyrażam przekonanie, że dzięki szczepieniom oraz przestrzeganiu obostrzeń i rygorów sanitarnych, już niedługo wspólnie pokonamy tę epidemię.


Premier podziękował też Wojewodzie Dolnośląskiemu oraz Uniwersyteckiemu Szpitalowi Klinicznemu za organizację pracy szpitala tymczasowego przy ul. Rakietowej we Wrocławiu. - Kilka miesięcy temu słyszeliśmy słowa krytyki, że budujemy szpitale rezerwowe, które stoją puste. Dziś okazuje się, że są bardzo potrzebne i niestety nie stoją puste - mówił, dodając, że z nazwy wrocławskiej placówki śmiało można usunąć przymiotnik „tymczasowy”. - Jest to szpital, który odpowiada wszystkim wysokim i należytym standardom prowadzenia działalności medycznej.


Podczas wizyty w szpitalu przy ul. Borowskiej premier pogratulował także prof. Piotrowi Ponikowskiemu, kierownikowi Centrum Chorób Serca USK i jego współpracownikom, którzy od początku lutego - gdy otrzymali zgodę Ministerstwa Zdrowia na wykonywanie przeszczepów serca - przeprowadzili już cztery transplantacje.


- Kadra Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu działa na najwyższych obrotach i na najwyższym poziomie. W tej placówce wyraźnie widać zarówno dbałość o pacjentów z COVID-19, jak i osoby z innymi, częstymi chorobami, a więc sercowo-naczyniowymi czy onkologicznymi – stwierdził Mateusz Morawiecki.



Fot. USK Wrocław

 
Pacjentka z nowym sercem wróciła do domu

(Wrocław, 26.03.2021 r.)


Pacjentka z nowym sercem wróciła do domu

 

Po czterech tygodniach pobytu w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu, do domu wróciła 20-letnia kobieta - druga osoba, której specjaliści z placówki przy ul. Borowskiej przeszczepili serce


Pacjentka została przekazana miesiąc do temu do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu z Wałbrzycha. Choć wcześniej nie cierpiała na żadne schorzenia kardiologiczne, wystąpiło u niej ostre zapalenia mięśnia sercowego. - Przebieg choroby był dramatycznie szybki, a kobieta trafiła do nas w stanie wstrząsu kardiogennego - mówi prof. Piotr Ponikowski, kierownik Centrum Chorób Serca Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.


Chorą natychmiast przewieziono na blok operacyjny, gdzie doszło do zatrzymania krążenia. - Zastosowaliśmy mechaniczne wspomaganie krążenia ECMO żylno-tętnicze, a następnie wspomaganie lewokomorowe pompą Levitronix, jednak destrukcja narządu postępowała tak szybko, że nasze możliwości terapeutyczne okazywały się niewystarczające - wyjaśnia prof. Michał Zakliczyński, transplantolog z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.


Jedyną szansą na uratowanie kobiety był przeszczep serca. - Okazało się, że jest narząd, który moglibyśmy wykorzystać, ale znajduje się na terenie Województwa Mazowieckiego - dodaje dr Roman Przybylski, kardiochirurg z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.


Gdyby nie pomoc Zarządu Lotnictwa Policji Głównego Sztabu Policji Komendy Głównej Policji, pacjentce prawdopodobnie nie udałoby się pomóc, bo - przypomnijmy - w przypadku serca, czas niedokrwienia (tj. od pobrania do wszczepienia narządu) nie powinien przekroczyć czterech godzin. Policyjni piloci potrzebowali na przetransportowanie narządu 2 godziny i 25 minut. Wykorzystali w tym celu śmigłowiec Bell 407GXi, jeden z najnowszych sprzętów jakim dysponuje policyjne lotnictwo.


20-latka, która została dziś wypisana do domu, czuje się dobrze. Biopsje wykazały, ze organizm przyjął narząd. Teraz przed nią rekonwalescencja i wizyty kontrolne w Poradni Transplantacji Serca Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego.



Fot. USK Wrocław

 
Specjaliści z USK leczą skoliozę nową metodą
(Wrocław, 19.03.2021 r.)

 

Specjaliści z USK leczą skoliozę nową metodą

 


Nową metodę leczenia skrzywienia kręgosłupa u dzieci zaczęli stosować dr hab. Wiktor Urbański z Kliniki Neurochirurgii wraz z dr. Krzysztofem Kołtowskim i zespołem z Kiniki Chirurgii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Zabieg VBT (Vertebral Body Tethering) przeszły już dwie 11-latki, a trzecia dziewczynka czeka na operację.


VBT (Vertebral Body Tethering) to innowacyjny sposób leczenia skoliozy idiopatycznej, który opracowali amerykańscy specjaliści - dr Peter Newton, dr Daryll Atonacci i dr Randal Betz. Wprawdzie dr Antonacci w marcu 2019 r. przeprowadził zabieg przy użyciu autorskiej terapii w białostockim szpitalu, jednak w Polsce nadal najczęściej stosowaną operacyjną metodą korekcji skrzywionego kręgosłupa pozostaje jego trwałe usztywnienie.


- Jeśli skolioza nie jest zaawansowana, to do czasu osiągnięcia dojrzałości kostnej u dzieci, stosowane są sztywne gorsety ortopedyczne oraz rehabilitacja. W przypadku, gdy deformacja mimo wszystko postępuje, a kąt skrzywienia rośnie, kręgosłup jest operacyjnie korygowany i usztywniany przy pomocy śrub i metalowych prętów - wyjaśnia dr hab. Wiktor Urbański z Kliniki Neurochirurgii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego.


Usztywnienie poprawia komfort życia chorego, jednak wiąże się z istotną utratą ruchomości kręgosłupa i może ograniczać aktywność fizyczną. W przypadku VBT kręgosłup pozostaje prawie całkiem ruchomy i elastyczny, a po kilku tygodniach rekonwalescencji pacjent może wrócić np. do uprawnia sportu. Dzieje się tak dlatego, że technika ta polega na wszczepieniu w trzony kręgów śrub, połączonych elastyczną linką.
- Wypukłą część skrzywionego kręgosłupa zakotwiczamy przy pomocy śrub i linki, co sprawia, że jej wzrost jest przyhamowany. Druga, wklęsła strona, może natomiast rosnąć do chwili wyprostowania się kręgosłupa - tłumaczy dr hab. Wiktor Urbański.


Wszystko to sprawia, że technikę VBT najlepiej stosować u młodych osób, które jeszcze dojrzewają. Są to zwykle pacjenci z tzw. skoliozą idiopatyczną młodzieńczą, deformacją której przyczyny powstawania wciąż nie znamy, a ujawnia się zwykle się w wieku dorastania. Twórca metody ocenia, że optymalny wiek pacjenta, u którego sprawdzi się metoda VBT to 10-13 lat u dziewczynek i 11-15 lat u chłopców.


- Skrzywienie wówczas już postępuje, ale układ kostny nie jest jeszcze w pełni ukształtowany, a kręgosłup wciąż się formuje - mówi dr hab. Wiktor Urbański. Specjalista dodaje, że metoda VBT jest też o wiele mniej inwazyjna, niż usztywnianie: - Podczas tradycyjnego usztywniania śruby i pręty umieszczane są od tyłu kręgosłupa, co wymaga inwazyjnego odłuszczenia mięśni przyczepiających się do kręgosłupa. Tu natomiast dostęp do bocznej powierzchni kręgosłupa uzyskujemy poprzez małoinwazyjne przednio boczne dostępy, przez które wprowadzamy śruby i linkę. Wiąże się to nie tylko z mniejszymi urazem operacyjnym, mniejszą utratą krwi, ale przede wszystkim szybszą rekonwalescencją pacjenta.

 

Nieleczona skolioza postępuje, co prowadzi do bólu, obciążenia układu kostnego i zwyrodnień, które utrudniają wykonywanie zwykłych czynności ruchowych, jak również - w zaawansowanych przypadkach - do zaburzeń funkcjonowania układu krążenia i oddechowego.

 

Technika VBT po raz pierwszy została zastosowana stosunkowo niedawno, trudno więc ocenić jej wieloletnią skuteczność. Pierwsi pacjenci byli operowani około 10 lat temu, jednak ich badania oraz obserwacje są obiecujące i wskazują na możliwość skutecznego leczenia deformacji kręgosłupa, bez konieczności usztywniania.


Fot. USK Wrocław

 
Pierwszy pacjent po przeszczepie serca wrócił do domu
(Wrocław, 16.03.2021 r.)

Pierwszy pacjent po przeszczepie serca wrócił do domu

 

26-pacjent, któremu jako pierwszemu na Dolnym Śląsku specjaliści z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu przeszczepili serce, wyszedł dziś do domu. Jednocześnie w poniedziałek w placówce wykonano kolejną, trzecią już, transplantację. Biorcą jest młody mężczyzna.

 

Pan Paweł nowy narząd i drugie życie otrzymał 25 lutego br. Wcześniej cierpiał na niewydolność serca, wywołaną wrodzoną kardiomiopatią rozstrzeniową. Przez lata był skutecznie leczony farmakologicznie, ale przebyty kilka miesięcy temu COVID-19, doprowadził do gwałtownego zaostrzenia choroby. Operację przeszedł pomyślnie i już w czwartej dobie po zabiegu mówił, że czuje się dobrze.

Dziś, po niespełna trzech tygodniach, wrócił do domu na Śląsku, gdzie czekali na niego rodzice, narzeczona, dwóch synków i przyjaciele. - Pierwsze, co zrobię, to zjem porządny obiad, w tym mój ulubiony żur. Śląski żur to chyba najlepsza zupa na świecie - żartował przed wypisem ze szpitala przy ul. Borowskiej.

Wyniki kontrolnych biopsji pacjenta, które przeszedł od czasu operacji, wykazały że układ immunologiczny nie odrzucił przeszczepionego narządu, a młody, silny organizm szybko się regeneruje. Dobrze wypadły też próby wysiłkowe.

- Pan Paweł bardzo szybko odzyskał siły i rozpoczął rehabilitację - ocenia prof. Michał Zakliczyński, transplantolog z Centrum Chorób Serca Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. - Gdyby nie konieczność proceduralnego wykonania trzech biopsji, właściwie moglibyśmy wypisać go już około siódmej doby, tak jak pacjentów po standardowych operacjach kardiochirurgicznych.

Teraz przed 26-letnim pacjentem dalsza rehabilitacja, zmiana trybu życia i diety oraz regularne wizyty w poradni transplantacji serca. Najbliższa już za tydzień.

- Leczenie immunosupresyjne, stosowane po przeszczepach, wiąże się z dodatkowym ryzykiem innych schorzeń i wymaga stałej kontroli lekarskiej - wyjaśnia prof. Zakliczyński. - Jednak poza tym pacjent będzie mógł wrócić do tzw. normalnego życia i korzystać z niego, wyłączając jedynie ekstremalny wysiłek czy zachowania sprzyjające infekcjom, które są niebezpieczne dla osób po transplantacjach.

Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu jest szóstą placówką w Polsce, która ma zgodę Ministerstwa Zdrowia na przeszczepianie serc. Stosowne pozwolenie otrzymał 3 lutego br. po prawie półtorarocznych przygotowaniach. Pierwszą transplantację wykonał zaledwie trzy tygodnie później.

- Marzyliśmy o tej chwili od czasu powstania Centrum Chorób Serca i choć wielu osobom wydawało się, że jest to nierealne marzenie, dziś nasz pierwszy pacjent po przeszczepie serca pojechał do domu - cieszy się prof. Piotr Ponikowski, kierownik centrum oraz rektor Uniwersytetu Medycznego.

 


Fot. USK Wrocław

 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna > Ostatnie >>

Strona 1 z 5