System do operacji tarczycy

Chirurdzy testują system do operacji tarczycy

 

Pierwszy na Dolnym Śląsku zabieg usunięcia gruczolaka przytarczyc - przy użyciu systemu obrazowania śródoperacyjnego - wykonali lekarze z Kliniki Chirurgii Ogólnej, Małoinwazyjnej i Endokrynologicznej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Ten nowoczesny sprzęt pozwala zminimalizować ryzyko poważnych powikłań operacji tarczycy - zwłaszcza tych, podczas których gruczoł musi być całkowicie usunięty z powodu zmian nowotworowych.

 

- Choroby tarczycy są jednymi z najczęściej występujących schorzeń endokrynologicznych - mówi prof. Jerzy Rudnicki, kierownik Kliniki Chirurgii Ogólnej, Małoinwazyjnej i Endokrynologicznej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. - Wiele z nich udaje się zwalczyć za pomocą farmakoterapii, jednak niektóre wymagają leczenia operacyjnego. Coraz częściej pacjenci poddawani są operacjom radyklanym, czyli całkowitemu usunięciu gruczołu z powodu raka tarczycy. Liczba takich zabiegów z roku na rok rośnie i obecnie w Polsce wykonuje się ich około 4 tysięcy rocznie. Każdy z takich zabiegów obarczony jest ryzykiem poważnych powikłań ze względu na gruczoły przytarczyczne.

 

- Gruczoły umiejscowione są bowiem na tylnej powierzchni tarczycy - wyjaśnia dr hab. Paweł Domosławski, zastępca kierownika Kliniki Chirurgii Ogólnej, Małoinwazyjnej i Endokrynologicznej. - Mają postać maleńkich ziarenek, bardzo podobnych do występującej w tym samym miejscu tkanki tłuszczowej. Potrafią też wtopić się w miąższ gruczołu tłuszczowego, co może skutkować ich niezamierzonym usunięciem podczas operacji. Nie wynika to z braku umiejętności chirurgicznych, ale z ich skomplikowanej lokalizacji i struktury - dodaje.

 

Występująca po radykalnych zabiegach usunięcia tarczycy, pooperacyjna niedoczynność przytarczyc jest niebezpieczna dla zdrowia pacjenta. Mniejsza ilość produkowanego przez nie parathormonu (hormonu PTH), skutkuje zmniejszeniem stężenia wapnia, które odpowiada m.in. za proces krzepnięcia krwi, regulację ciśnienia i pracę serca, prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego oraz mięśniowego. Brak pierwiastka wywołuje też objawy tzw. tężyczki.

 

- Niezamierzonemu usunięciu gruczołów przytarczycznych może zapobiec system obrazowania śródoperacyjnego, który testujemy właśnie, dzięki uprzejmości firmy Inomed. Zastosowane w kamerze światło podczerwieni z autofluorescencją, podczas zabiegu identyfikuje i lokalizuje przytarczyce, podświetlając je na biało - tłumaczy dr hab. Paweł Domosławski. - Istnieje też możliwość sprawdzenia, już po operacji, czy w usuniętej tkance tarczycy nie znajdują się wycięte przypadkowo gruczoły przytarczyczne. A jeśli tak się stanie, można je wszczepić do mięśni szyi pacjenta, aby ponownie podjęły swoją funkcję w okresie pooperacyjnym.

 

System obrazowania śródoperacyjnego sprawdza się także w przypadku gruczolaków przytarczyc, występujących w schorzeniu pierwotnej nadczynności przytarczyc oraz łagodnych gruczolaków, produkujących nadmiernie hormon PTH, co prowadzi do podwyższenia stężenia wapnia, sprzyjającego osteoporozie czy kamicy nerkowej. Pierwszy na Dolnym Śląsku zabieg operacyjny usunięcia gruczolaka przytarczyc przy użyciu systemu obrazowania śródoperacyjnego przeprowadzili chirurdzy z Kliniki Chirurgii Ogólnej, Małoinwazyjnej i Endokrynologicznej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

 

- Jedynym sposobem leczenia tego schorzenia jest operacyjne usunięcie gruczolaka, ale zdarza się, że udaje się to dopiero podczas kolejnego zabiegu, bo jak wspomniałem, znalezienie gruczołu przytarczycznego, jest niezwykle trudne. Czasami usunięta tkanka okazuje się być niewłaściwym gruczolakiem i pacjent wymaga powtórnej operacji. Użycie systemu obrazowania pozwoliło nam od razu wykryć i skutecznie usunąć gruczolaka - mówi dr hab. Paweł Domosławski. - Także w przypadkach całkowitego usunięcia tarczycy przy pomocy tego systemu, pooperacyjne testy laboratoryjne nie wskazały obecności tężyczki.

 

Urządzenie do obrazowania z powodzeniem jest wykorzystywane również podczas zabiegów zespoleń jelitowych. - Po podaniu specjalnego barwnika, który zostaje rozprowadzony przez naczynia krwionośne, można ocenić, czy ukrwienie zespolenia jest prawidłowe. System może służyć także do rozpoznania pierwszego węzła chłonnego, tzw. węzła wartownika podczas zabiegów operacyjnych z powodu nowotworu - dodaje dr hab. Paweł Domosławski.

 

Udostępniony Klinice Chirurgii Ogólnej, Małoinwazyjnej i Endokrynologicznej sprzęt okazał się na tyle skuteczny i potrzebny, że lekarze starają się teraz pozyskać środki na zakup urządzenia, które byłoby na stanie Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

 

fot. USK Wrocław